Lunka1969 Lunka1969
161
BLOG

Czy my się znamy? Czyli: Anioł przy Retoryka

Lunka1969 Lunka1969 Rozmaitości Obserwuj notkę 0

W błękitnej  poczekalni jednej z klinik okulistycznych nerwowy zgiełk. W tle gra przyciszone radio . Kompetentna pani za biurkiem z uśmiechem udziela informacji, wpisuje terminy wizyt, skinieniem głowy wita wychodzącego z windy medyka. Ludzie  w średnim wieku, pochyleni nad kontuarem recepcji, wypełniają ankiety wywiadu przed zabiegiem operacyjnym . W powietrzu unosi się zapach perfum, pomieszany z atmosferą lęku i oczekiwania.

Towarzyszą swoim bliskim: rodzicom, krewnym, znajomym. Po lewej stronie histerycznie zachowująca się starowinka, nie wiadomo, czy bardziej przytłoczona czekającą ją niewiadomą na bloku operacyjnym  czy  wielkomiejskim, gwarnym środowiskiem. Córka nerwowo poklepuje matkę po dłoni - Już mamusia tak nie przeżywa, znieczulenie będzie, piętnaście minut i po sprawie…

- Tobie tak łatwo mówić, dziecko, ale oni mi pokroją oko. Boję się strasznie. A jak spaprają to?

- Co mamusia marudzi - denerwuje się chuda jak szczapa córka, poprawiając w uchu złoty kolczyk - I tak nie widzi mamusia na to oko to co niby mają spaprać, się pytam, no, co? Przecież robimy operację prywatnie.

Obok nas przysiada para emerytowanych pracowników AGH.

- W naszym małżeństwie jest odwrotnie niż w starym przysłowiu: Wiódł ślepy kulawego- żartuje sympatyczna sąsiadka.- To ja, kuśtykając, przywiozłam dziś  niewidomego męża na zabieg. Stracił wzrok nagle, podczas lektury gazety, na szczęście tylko w jednym oku.

- Drogo, niestety, wzdycha pan profesor- moglibyśmy piękny kawałek świata zwiedzić za tę kwotę…- kiwa głową , zapytany o opinię na temat ceny zabiegu.

- Ale jeszcze chciałbym  tyle poczytać żonie , ona uwielbiała jak jej czytałem…

- Najnudniejszą lekturą była twoja praca habilitacyjna- odgryza się żona. W  jej wzroku i gestach widzę, przeczuwam wielką czułość i przywiązanie do małżonka. Pani poklepuje męża po ręku i daje mu całusa nim małżonek zniknie na sali operacyjnej.

Na dzisiejsze, środowe popołudnie przewidziano 12 operacji  likwidacji zaćmy. Niektóre zabiegi w wersji Premium, w cenie dobrego telewizora plazmowego, z wszczepieniem sztucznej soczewki umożliwią pacjentom  pozbycie się uciążliwości związanych z noszeniem okularów.

Ktoś, kto urodził się jako osoba niewidoma nie odczuwa swojej ułomności tak, jak czuje się ktoś, kto przestał widzieć z dnia na dzień. A media lansują wizerunek starszych ale energicznych ludzi, którzy nie boją się Internetu, zbliżeniowych kart płatniczych i tryskają zdrowiem po zażyciu medykamentów na przypadłości podeszłego wieku. Jakoś trzeba się w tym świecie odnaleźć. I jak najdłużej cieszyć się samodzielnością bez polegania na zabieganych, dorosłych dzieciach. Chcemy czerpać z życia garściami, więc  wysupłujemy oszczędności, rezygnując z tego, co nie jest konieczne na rzecz inwestycji w zdrowie. Takie jest przesłanie większości toczących się na korytarzu rozmów.

- Ale to wydatek dla bogatszej części ludności. Koszt zabiegu na jedno oko jest  grubo powyżej średniej krajowej. To jak młodzi mają nie wyjeżdżać, skoro czekają ich tak liche perspektywy?- mówi jedna z pacjentek.

-Wyrzucę te paskudne patrzydła -  deklaruje inna, lat 76. - Drogie są, ciągle gdzieś się gubią albo tłuką albo z oprawki wypada śrubka. Dwie pary, jedna do czytania, druga do  chodzenia. Razem 1400 złotych. Wczoraj przewróciłam się bo zakręciło mi się w głowie. I znowu jedna para do wymiany. Nie kupię już następnych, co to, to nie. Nie mogę nawlec igły, nie mogę przeczytać ulotki dołączonej do lekarstwa. Ostatnio nie poznałam sąsiadki  po drugiej stornie ulicy. Cały świat widzę jak przez mgłę.

- Czy widać jak spuchłem z dumy?- zagaja  starszy pan w niebieskim blezerku - Dziś moja wnuczka złożyła egzamin dyplomowy, została magistrem architektury. I, kochane dziecko, zamiast oblewać ten fakt w restauracji z przyjaciółmi, przywiozła mnie na zabieg…

Buzia pana nie zamyka się, poznajemy historię trzech pokoleń rodu. -Stać mnie na zabieg poza NFZ –obwieszcza z dumą, pracowałem jako konstruktor w fabryce samochodów …ale czy moje dzieci też będą mogły  pozwolić sobie na luksus leczenia w prywatnej klinice za 20 lat? Co to się porobiło w tym kraju? Filigranowa pani inżynier architekt , wnuczka pana, z nieodłączną komórką w ręku  szepcze: - Nie marudź, dziadku.

-Pacjenci, których wyczytam teraz z listy proszeni są o pójście za mną do pokoju przedoperacyjnego w celu wykonania zabiegu znieczulenia i założenia wenflonów- informuje uprzejma pielęgniarka. Za zgodą personelu towarzyszę mojej krewnej w tych przygotowaniach. Pielęgniarka podaje orientacyjny czas oczekiwania na zabieg: Pan X wchodzi za kwadrans, pani kolej za czterdzieści minut.

- Mania, popatrz jeszcze raz w moje mętne oko- żartuje staruszek, pobladły ze strachu ale dzielnie walczący z uczuciem narastającej  paniki -  Jutro po zdjęciu opatrunku znowu będę puszczał oczko do pielęgniarek…

Nagle  z sali  operacyjnej wychodzi z uśmiechem znany aktor. Opatrunek na oku dodaje mu seksapilu. Nie rozpoznany przez pacjentów, znieczulonych , oczekujących w skupieniu na nieuniknione, siada skromnie na obowiązkowy kwadrans, nim można będzie pojechać do domu. Jest  rozluźniony i najwyraźniej dopisuje mu dobry nastrój.

- Ależ to  przecież  pan… (XYZ)! – wykrzykuje w zdumieniu jedna z pacjentek - To ja się już nie boję, skoro jest  pan z nami, to dobry znak! - stwierdza moja towarzyszka.

Po lewej stronie nadal płyną opowieści dziadka świeżo upieczonej pani architekt. Ale nikt już nie słucha. Mamy w swoim gronie celebrytę , który właśnie przeżył zabieg, wyczekiwany przez pozostałych z takim niepokojem.  Aktor nie wygląda  na zestresowanego. Z uśmiechem uspokaja , że nie warto się  martwić. Określenie celebry ta zupełnie nie pasuje do pana  Aktora. Do jego  kompletnie  naturalnego, nie gwiazdorskiego sposobu bycia i  ogromnej życzliwości w stosunku do ludzi starszych. Wychodząc z pokoju zabiegowego unosi na pożegnanie  dłoń w geście „Trzymam kciuki”…

Kolejnego dnia spotykamy się  w kompletnym zestawie na wizycie kontrolnej. 12 pacjentów przeżyło i oto czeka na swoją chwilę prawdy. Nasz Anioł wypytuje ciocię o samopoczucie,  konwersacja schodzi na tematy  zawodowe. Ale nie zdradzi nam tajemnicy dwóch najnowszych przedsięwzięć. Niech więc to na razie będzie niespodzianką. Oczarowana krewniaczka zdrowieje w oczach. Wspomnienia  i  uśmiech ujmuje jej lat.- Do twarzy było panu z tymi anielskimi skrzydłami w filmie - wyznaje.

I ja także wspominam spotkanie z aktorem po spektaklu w Teatrze  Starym w sklepie „Baryłeczka”.21 lat temu. To był nasz  miodowy miesiąc więc mimo upływu lat  czuję, jakby to było wczoraj.. Czy piliśmy wtedy miód? Skądże, czerwone, wytrawne wino.

A po latach w Trójkowej Liście przebojów królował refren, który lubię zanucić do dziś: „Otwieram wino ze swoja dziewczyną, chciałbym by ten czas nigdy nie przeminął”….

W kolejce w sklepie „ Baryłeczka” Aktor słuchał  walkmana i wyraźnie zrzucał z siebie emocje  po występie na scenie. To było jeszcze w epoce Przed- Komórkowej.  Kupiliśmy po buteleczce czegoś mocniejszego na miłe zakończenie wieczoru i powiedzieliśmy panu :„Dobry wieczór”. Artysta, ściągając na chwilę słuchawki zapytał  wówczas nieco nieprzytomnie: „ Czy my się znamy?”

Bóg dał ludziom zmysły wzroku, słuchu, powonienia i dotyku  tak by człowiek mógł radośnie podziwiać świat  w całej jego krasie. Te zmysły są jednak kruche i nietrwałe. Gdy jeden  z nich niedomaga, jesteśmy  ubożsi o całą gamę doznań. Dobrze, że nowoczesne zabiegi są w stanie tak radykalnie i niemal bezboleśnie choć nie bezstresowo dla portfela,  zmienić życie na lepsze. W kraju, w którym płacimy relatywnie wysokie podatki nie powinien to być jednak luksus dostępny od ręki dla nielicznych szczęściarzy. Fajnie byłoby, gdyby każdy Polak w potrzebie mógł być leczony tak jak reszta Europejczyków. Bez  marnowania życia na oczekiwanie w kolejkach NFZ. Coraz mniej nadziei na  spełnienie się życzeń Tomka Lipińskiego, lidera Zespołu Tilt, który zapewniał kiedyś w swojej piosence, że : „Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”.

Wychodzimy z kliniki, by po kwadransie ponownie spotkać  Anioła przy drzwiach apteki przy Retoryka. Machamy do siebie przyjaźnie identycznymi receptami.

Do zobaczenia na wizycie kontrolnej we wtorek! Jaki ten Kraków mały… Widzisz?

Lunka1969
O mnie Lunka1969

Bez Pana Boga, zielonej herbaty, książek, zwierząt przy boku, radia przy uchu,nie byłabym sobą. Wierzę w prawdziwą przyjażń i miłość. Cenię ludzi, mających dystans do własnych wad. Czasem troszkę nostalgicznie, czasem filozoficznie. Z sercem na dłoni. Nie znam się na polityce. Bliżej mi do psychologii i literatury.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości