Lunka1969 Lunka1969
769
BLOG

Koniec ery bankomatów?

Lunka1969 Lunka1969 Kultura Obserwuj notkę 5

 Stoję w dworcowym przejściu podziemnym, w centrum dużego miasta. To mój cały świat. Stoję wystarczająco długo, by opowiedzieć o całym korowodzie ludzi, którzy na mój widok  zatrzymują się  na minutę lub dłużej. Szperają w portfelu. Wkładają do mego wnętrza swoją kartę. Zawsze połykam ją powoli, metodycznie, rozkoszując się  kodem. Czasem wizyta przebiega krótko i profesjonalnie. Ludzie w garniturach zwykle zerkają  nerwowo na zegarek. Pod pachą dzierżą  torbę z laptopem lub gazetę. Czasem  prowadzą pośpieszne rozmowy przez komórkę. Pik, pik! Wstukują  pin  i sprawnie chowają zwitek banknotów do portfela. Potem ruszają  w nieznany mi świat.

Dawniej ludzie nie obsługiwali mnie tak pewnie i brutalnie. Zajmowało im to znacznie więcej czasu niż obecnie. Zapamiętałem dotyk szczupłych, zadbanych kobiecych dłoni, pieszczących moje przyciski. Robiło mi się zawsze ciepło na jej widok i zniewolony  żądaniem bez szemrania oddawałem jej z czeluści moich wnętrzności każdą  sumę.Kiedyś oniemiałem z wrażenia. Nie była sama . Towarzyszył jej cwaniaczek. Poznałem to po pierwszym łypnięciu okiem. Odmówiłem wtedy wypłaty pieniędzy. Kobieta bezskutecznie spróbowała jeszcze raz… I wtedy człowiek w czarnej kurtce złapał ją za przegub. Zdecydowanym szarpnięciem wyrwał kartę. Podziwiałem kobietę  za opanowanie gdy po  jego ucieczce natychmiast  zadzwoniła na infolinię banku. Podała wtedy numer karty oraz moją lokalizację. Byłem sławny!

Skoro jesteśmy przy temacie ludzi z marginesu społecznego, to muszę stwierdzić, że generalnie lumpy dzielą się na sympatycznych, pomysłowych  oraz na kompletnie bez polotu. Tych pierwszych wyróżnia  talent aktorski. Bo grunt to dobra nawijka. Przyznaję im osobistego Oskara za skuteczny bajer. „Zabrakło mi 5 złotych na bilet powrotny, zostałem okradziony…”. „ Muszę kupić wodę do popicia lekarstw”( ostatecznie półprawda to też rodzaj prawdy, chodzi wszak o wodę z procentami…). Ci z grupy drugiej wciskają ludziom, że choruje im dziecko, że zbierają na coś do jedzenia. Ich fioletowe, pijackie nosy wydłużają się od powtarzania tych kłamstw niczym w bajce o Pinokio. Czy uwierzycie, że częściej to kobiety dają lumpom parę groszy? Chociaż… gwoli ścisłości  paru hojnych  amantów w towarzystwie swoich dziewczyn, żeby zapunktować na pierwszej randce, też  mi się zdarzyło spotkać…

Lubię oglądać zakochane pary.Mężczyźni fruwają wtedy radośni jak skowronki. Zamiast mózgu mają burzę endorfinową .  I głupi wyraz twarzy. Czasem nie widzą, że dziewczyny ich po prostu wykorzystują finansowo i naciągają na różne głupoty. No, ale ja nie jestem od myślenia. Moja robota to wypłacać forsę. Dziewczyny pachną ładnie, szeleszczą  modnymi spódnicami i podbiegają do mnie stukając cieniutkimi szpilkami o bruk. Ich perlisty śmiech  powoduje bliżej nieokreślona tęsknotę. Ech, zamieniłbym się czasem z takim szczęściarzem! Objąłbym ją w talii cienkiej jak osa, pocałował w czerwone, pociągnięte szminką usta. W końcu… jestem przy kasie! Dziewczyny lubią takich! Ale pozostaje mi tylko westchnienie. I wspomnienie jej perfum. I ulotna świadomość, że nie będę świadkiem ich spełnienia.

Kiedyś  wpadł do mnie  wypachniony gość i w trakcie transakcji zadzwonił do żony z przeprosinami  za  spóźniony powrót z delegacji. -Musisz zrozumieć, kotku- kłamał jak z nut- że jestem zajęty klientami i nie wrócę do domu wcześniej niż jutrzejszym porannym pociągiem. Żałuję, że nie połknąłem mu karty. Bo zabrawszy pieniądze zatrzymał taksówkę a ze słodkiego  sposobu, w jaki rozmawiał  przez komórkę wniosłem, że to na pewno była kobieta, z którą zamierzał spędzić noc. Nawet nie miałem szansy sprawdzić, czy dokonał sensownego wyboru, ech. Szlag by to….

Czasem mam ochotę odwrócić się fasadą do ściany na widok pijaczka, polewającego ścianę cuchnącą cieczą.Przykro mi potem stać w fetorze. Ale czy ktoś mógłby przypuszczać, że bezduszną maszynę stać na uczucia: radości, smutku czy obrzydzenia? Nikt nie podejrzewa mnie o ludzkie odruchy. A jednak co nieco mi się dostało w spadku po konstruktorze. Był  wrażliwy na piękno. To od niego wiem, że mój poprzednik, czek, praktycznie odszedł do lamusa. W takich  Stanach Zjednoczonych lub w  Wielkiej Brytanii nadal jednak zdarza się ludziom wypisywać czeki. Słyszałem, że  czasami bez pokrycia.

Ostatnio strasznie mnie wymęczyła starsza pani. Zapomniała numeru pin i musiała sięgnąć do portfela po ściągę. Potem zresetowała transakcję i włożyła na nos okulary. – Wiesz, Jadziu- zagadnęła swoją równie wiekową towarzyszkę- Przez całe życie zawodowe wypłacano nam pensję w gotówce. Jurek, mój mąż, nauczył się jak korzystać z tych – tu wskazała na mnie- pseudo-udogodnień.- Ale ja się jakoś nie przekonałam. Dopiero po śmierci męża syn nauczył mnie obsługiwać bankomat. Koleżance pani nie udało się namówić mnie na wypłatę. - Chyba muszę tu wrócić z wnuczką na przeszkolenie-westchnęła moja pechowa klientka. I podreptały wolno w kierunku przystanku tramwajowego.

Nie lubię klientek, wstępujących do mnie przed zakupami w galeriach handlowych. Mają przewrócone w głowach i czasem wracają do mnie dwukrotnie. Po saldzie ich konta  mogę się tylko domyślać, jak przepastne mają szafy. Tylko czy pomiędzy wizytami w galeriach mają w ogóle czas na oderwanie metek z ciuchów, które kupiły na ostatniej wyprzedaży? Przeczuwam, że zakupami kompensują sobie inne braki.

Ostatnio zmieniono mi fasadę na bardziej kolorową, przyciągającą wzrok. Nie mam jednak złudzeń. Coraz częściej ludzie płacą za usługi telefonami komórkowymi i kartami zbliżeniowymi.  Dokonują przelewów bankowych przez telefon i pocztę elektroniczną. Nie wiem co prawda, na czym to dokładnie polega ale nasłuchałem się wystarczająco dużo od klientów. Zadowoleni, że mają wybór. Ze nie muszą gonić w poszukiwaniu wypłacalnego czyli naładowanego bankomatu. Że  „onlajn” taniej bo niektóre bankomaty pobierają prowizje od wypłat. Jasne, że pobierają, w końcu pan Janek, który regularnie przyjeżdża  by zmienić mi rolkę papieru i wypełnić pustą kasetkę banknotami, nie pracuje charytatywnie.  Musi wyżywić rodzinę, zapłacić swoje własne rachunki.  Na dodatek towarzyszy mu zawsze smutny pan w czarnym kombinezonie, z naładowaną bronią w dłoni. On też ma nadzieję otrzymać trzydziestego wypłatę. Mój czas powoli dobiega końca. Zanim mnie wywiozą do punktu skupu złomu, mam kilka marzeń.

Chciałbym wypłacić solidną kwotę  pewnej samotnej matce sześciorga dzieci, która czasem przychodzi po  50 złotych. Bezskutecznie, bo na koncie zabrakło jej środków. Albo zdefraudować całą kwotę, jaką napełnił mnie dzisiaj pan Janek i wyjechać   do ciepłego kraju. Tam, gdzie wypłacałbym banknoty w innym kolorze. Gdzie ulice pachną czystością a ludzie mają uśmiechnięte twarze i ładnie przypiłowane paznokcie. Ach, zniknąć z tego podziemnego przejścia i poczuć ciepło słońca. Uciec zanim nikt już nie zechce przystanąć by  opowiedzieć mi jakąś historię ze swojego życia.

Lunka1969
O mnie Lunka1969

Bez Pana Boga, zielonej herbaty, książek, zwierząt przy boku, radia przy uchu,nie byłabym sobą. Wierzę w prawdziwą przyjażń i miłość. Cenię ludzi, mających dystans do własnych wad. Czasem troszkę nostalgicznie, czasem filozoficznie. Z sercem na dłoni. Nie znam się na polityce. Bliżej mi do psychologii i literatury.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura