Uwaga! Rewolucja! Popularny dziennik brytyjski „The Sun” zmienił swoja nazwę! Dziś ukazał się pod wiele mówiącym tytułem: ”The Son”. Poddani Imperium brytyjskiego świętują wczorajsze narodziny syna księcia Williama i jego żony Kate.
W Pałacu Buckingham wypito już od wczoraj niejedną butelkę oryginalnego, musującego trunku, sprowadzonego wprost z Szampanii. Założę się, że mimo naturalnej ekscytacji w skupieniu i ciszy delektowano się filiżanką herbatki o piątej po południu gdyż narodziny narodzinami a tradycja rzecz święta. Przećwiczono także z dobrym skutkiem chodzenie na palcach. Dwór kompletuje zapewne teksty kołysanek dla dzieci a dyrygent królewskiego chóru zwołuje próby. Zespół dbający o czystość królewskich komnat zapewne zdezynfekował już i wypucował lokal od sufitu do podłogi.
Wiele miesięcy wcześniej, gdy przygotowania do godziny zero nabierały dopiero rumieńców , prześliczna książęca para wzięła zapewne udział w szkole rodzenia i licznych konsultacjach z psychologami dziecięcymi. To oni doradzili księciu, by do końca pozostał wierny swoim pasjom i nie dał się zwariować nadchodzącymi wydarzeniami wagi państwowej.
Wydano prawdziwą fortunę na śnieżnobiałe meble do dziecięcej sypialni, królewski przyodziewek, zbędne i niezbędne akcesoria, typowe przy okazji narodzin dziecka. I choć w każdej, nawet najskromniejszej rodzinie świata każde dziecko poczęte z miłości witane jest po królewsku, na miarę zasobności kieszeni rodziny, w tym przypadku mamy sytuację nadzwyczajną.
A mały książę? Cóż, na pewno jak każdy noworodek dużo śpi, z ufnością przysysa się do matczynej piersi pełnej mleka. Nieświadom swojej przyszłości pragnie tylko jednego: żeby mama i tata byli blisko. By funkcje państwowe i reprezentacyjne Williama i Kate nie przysłoniły im największego ich powołania i godności: budowania ciepłego, domowego gniazda.
A tatusiom i mamom malutkich dzieci na całym świecie, którzy wczoraj oglądali, być może, z lekka zazdrością pełne ekscytacji transmisje telewizyjne z Wysp Brytyjskich , kołysząc swoje malutkie królewny i królewiczów do snu, chciałam powiedzieć tylko jedno zdanie: choć nie mieszkacie w królewskich pałacach, bądźcie królami serc swoich dzieci!




Komentarze
Pokaż komentarze (2)