Dom bez domowników. Co za błoga cisza! Przerywa ją tylko raz na jakiś czas stłumiony odgłos wiertarki na piętrze. To pan hydraulik kończy zaplanowane przeróbki. I poszczekiwanie naszych czworonogów: szlachetnego wielorasowca Sugar i słodkiego labradora, zwanego Biszkoptem.
Przeglądam nieco już przykurzone magazyny kolorowe, które odłożyłam ” na wakacje”. No, przecież właśnie się zaczęły!
Segregowanie starych ubrań i innych niepotrzebnych rupieci odkładam na jutro. Remont w domu jest zawsze okazją do pozbycia się zalegających rzeczy. I do zrobienia miejsca NOWYM myślom, książkom. W jednym z magazynów czytam: ”Spinacz za dom. Największy barter świata”. W PRAWIE największym kraju świata, rozpartym władczo pomiędzy oceanami Atlantyckim i Spokojnym takie rzeczy są możliwe. Największy apetyt na życie. Największe samochody. Największe steki. Najszersze lodówki, najszersze… pupy i największych ekscentryków oraz … leni. Znajdziemy nieodzownie właśnie w ojczyźnie hamburgera i coca-coli.
Barter to ” najstarszy typ gospodarki, polegający na wymianie usług i towarów z pominięciem pieniądza”. Świetny pomysł na kryzys.Choć mieszkańcy naszej wsi od dawna uprawiają barter w wersji rodzimej.Za płotem mieszka trzypokoleniowa rodzina. Jest tu takich jak oni wiele. W kryzysowych czasach dorosła para wybudowała ten dom ze wspólnych środków, rodziców oraz własnych oszczędności i niewielkiego kredytu.Starsi państwo pod nieobecność swych dorosłych dzieci bawią wnuki by rodzice mogli spokojnie zdobywać środki do życia. Gotują obiad by zapracowani młodzi nie wyrzucali pieniędzy na drogie restauracje. Za to na starsze lata dziadkowie oczekiwać będą opieki świadczonej na ich rzecz od dzieci i wnuków. Że co? Że czasem dziadków kopie się w d…. na starość? No,cóż. Efekt uboczny bezstresowego wychowania.
Barterem jest też zamiana ciuchów, jeśli są w rodzinie dzieci w zbliżonym wieku. Lub jeśli siostrze znudziła się niebieska sukienka i namówi młodszą siostrę na oddanie jej w zamian za niebieskie cudo butów lub bluzeczki. Takie sytuacje są realne. A marzenia….?Ilu rodaków śni o bezgotówkowej zamianie dwupokojowego mieszkania na większe? A może o spotkaniu frajera, który oddałby swoje BMW za nasze Seicento? Albo o tym ,by zgryźliwego szefa zastąpiła na…czas nieokreślony przesympatyczna blondynka Joanna z HaErÓw?
Ale żeby w zamian za czerwony spinacz biurowy dostać… prawdziwy dom i honorowe obywatelstwo miasta…. Takie rzeczy to tylko w filmach w kinie. I w USA. Uwierzycie, że udao ł się to niejakiemu Mr Kyle’owi Mc Donal? Chociaż ja mam, teorię, że facet zawdzięcza to NAZWISKU oraz urokowi osobistemu. Nie od dziś wiadomo, że uśmiech otwiera ludzkie serca, wzbudza dobre odruchy. Tak więc długopis w kształcie ryby za wspomniany wyżej spinacz, to była pierwsza korzystna transakcja, której nasz bohater dokonał w internecie. Długopis zaś wymienił na grill ogrodowy, tenże- na skuter śnieżny a potem to już poleciało. Od propozycji spędzenia wieczoru z Alice’m Cooperem , po propozycję nagrania płyty i występu w hollywoodzkiej produkcji filmowej.Wreszcie: kariera blogerska i na koniec oferta władz miasta Kipling : piętrowy domek i honorowe obywatelstwo miasta. Ciekawostką jest fakt, że każdej zamiany nasz bohater dokonywał poprzez osobiste spotkanie z oferentem i zwiedził przy okazji kawałek Stanów, zawierając wiele fajnych przyjaźni.
Po przeczytaniu tej niezwykłej historii, przełykając gorzkie poczucie zazdrości wobec zaradnego Amerykanina, przypomniałam sobie o moich kultowych butach marki Reebok, rocznik 2001. Buty moje przeżywają już trzeci pontyfikat papieski. Kupiłam je w lipcu, tuż przed atakiem na nowojorski WTC. Potem zwiedziłam w nich Ground Zero w NYC w maju 2002, Rodeo Drive w Kalifornii, Studio Universal a także studio CNN w Atlancie, dom rodzinny autorki „Przeminęło z Wiatrem”, Margaret Mitchell. Odbyłam też pieszą wędrówkę po słynnych Rocky Mountains i odwiedziłam North Carolina’s University. W butach tych trzasnęłam pamiątkową fotkę rodzinie przed budynkiem Białego Domu w Waszyngtonie , przeprawiłam się łajbą turystyczną przez wodospad Niagara a po powrocie do Chicago dreptałam po Down Town. Wjechałam też windą na ostatnie piętro budynku Sears w Chicago. W 2003 pojechałam w nich na chorwacką wyspę Hvar, wpisaną na listę dziedzictwa UNESCO, jako jedną z 15 najpiękniejszych miejsc świata. A w 2007 moje stopy, obute w te wygodne, markowe obuwie, stanęły na placu budowy Burj Al Arab, przemianowany potem na Burj Khalifa w samym Dubaju, w Zjednoczonych Emiratach Arabskich! Nie liczę już zupełnie długich wędrówek po Międzyzdrojach, Dębkach, Gdańsku i Pobierowie. W 2010 odwiedziłam w moich najukochańszych Rebookach Plac św. Piotra w Rzymie, Pinacotekę, Krzywą Wieżę w Pizie i Florencję ( pod koniec zwiedzania chodziłam już jednak boso bo było plus 36 stC ).
W ubiegłym roku zadawałam szyku w moich Reebokach na ulicach Londynu( ale na musical Mamma Mia włożyłam już przyzwoite obuwie wizytowe). Jednak Londyn miałam zaszczyt zjeździć wzdłuż i wszerz w najwygodniejszych butach świataw moich bucikach Vintage, oczywiście!
Obuwie to sprawdziło się i w Tatrach i w Bieszczadach ( znajomi z Sanoka mogą zaświadczyć!). Na Krakowskim Rynku i na myślenickim Chełmie. Na Babiej Górze i na podkrakowskich Skałkach. W Lasku Wolskim i na Starym Mieście w Lublinie. Także podczas wyjazdu do wrocławskiej lecznicy, gdzie pod okiem pana doktora docenta weterynarii mój labrador miał wstawioną blokadę sterydową stawu biodrowego….
Na rodzinnym sportowym pikniku firmowym ( tam jednak pękło mi sznurowadło i musiałam kupić nowe ).W tych butach zrobiłam -a jakże by inaczej!zdjęcie na świeżo zalanych fundamentach naszego cudownego, kochanego domu!
Tych butów nie ukradli mi złodzieje, którzy włamali się do nas dzień przed przeprowadzką, więc się wcale nie obłowili!
A właśnie minęła 10 rocznica naszej przeprowadzki na wieś…
W związku z tak niezwykłą historią, jakiej moje szanowne obuwie doświadczyło chciałabym zapytać POLSKICH CELEBRYTÓW, czy nie uważają, że byłoby po prostu ODLOTOWO pokazać się w takim obuwiu na jednym z licznych rautów, w których bierzecie udział i podczas których tak ochoczo pozujecie do zdjęć dla licznych gazet brukowych?
Może dzięki WAM można by zlicytować to obuwie a wierzę, że swoim urokiem osobistym jesteście w stanie uzyskać za nie naprawdę przyzwoitą cenę. I wesprzeć jakiś szlachetny cel. OK, OK. Wiem, że będziecie kręcić nosem, gdyż sznurowadła moich starowinek to już nie oryginał…..bo rozerwały się podczas pikniku sportowego na mecie wyścigu rodzin w workach na czas…. Ale, niech stracę: dorzucę gratis tiszert z napisem USA 2001. Czy będzie ktoś chętny?
W zamian poproszę o nowe obuwie tej samej marki. Rozmiar 40. Kolor obojętny. Czy dołączyć zdjęcie eksponatu?




Komentarze
Pokaż komentarze (2)