Lunka1969 Lunka1969
436
BLOG

3 tricki na przetrwanie upałów

Lunka1969 Lunka1969 Rozmaitości Obserwuj notkę 5

                             

 Kiedy bierzesz do ręki pilota, otwierasz istną Puszkę Pandory. Tandetna rozrywka. Powtórki seriali. Politycy, którzy tłumaczą się, dlaczego  nadal warto wierzyć w cuda… I jakie czynniki zaważyły, że nasz kraj został niedoszłą Zielona Wyspą. Informacje, z których najlepsze są te, w których występuje jakiś denat lub człowiek, który cudem wymknął się Kostusze spod  kosy…. Czy to smart „tiwi”, czy nieco „głupszy model” z konwerterem, pamiętający czasy telewizji analogowej, od Skwierzyny po Siekierczynę. Wypluwa z siebie sieczkę. A czas płynie. I nie wraca. Media atakują zalewem reklam produktów, które bezwzględnie musimy mieć by żyć dłużej, lepiej, szczęśliwiej, efektywniej. Bombardują  dramatycznymi newsami. Nie spędzajmy upałów przed telewizorem bo podniesie się nam ciśnienie i zejdziemy z tego świata, nie doczekawszy polskiej złotej jesieni…

 Alarmują spodziewanym atakiem terrorystycznym. I zamiast cieszyć się pełnią lata, martwimy się kryzysem. Śnimy o niestrzeżonych kąpieliskach, wężach, wypuszczonych z klatki przez nieodpowiedzialnego właściciela, o plajcie biura podróży, w którym zostawiliśmy  oszczędności z ostatniego roku. Gdzieś w Stanach wylądował znów awaryjnie samolot z Irlandii a karetki pogotowia rozgrzane są do czerwoności od dodatkowych kursów.  Rzut oka na termometr:40,8stC.

 Stop. Używam pilota po raz drugi. I bez telewizji było dziś gorąco. W Niemczech pada dziś deszcz, jest 20 stopni. Zazdroszczę koleżance, która może wyjść na spacer w kaloszach, z parasolem. Ale, hejże! Ależ mamy krótką pamięć! Nie tak dawno narzekaliśmy na przedłużającą się zimę i deszczowy początek lata! I co z tego, że jest strasznie gorąco? Kiedy w końcu wygrzać kości i poleżeć na pachnącej koniczyną trawie jak nie w sierpniu?

Oczywiście, pod warunkiem, że wcześniej zdołamy oderwać się  od ekranów i głośników i posłuchać w zamian cykania świerszczy .

Dziś o 14.30  znalazłam się, niestety, w  sercu Krakowa. Na rozgrzanej  ulicy nad którą unosiła się  fala upalnego powietrza dając  uczucie uwięzienia w piekarniku.

Opustoszałą ulicę przeciął   jakiś  zabłąkany przechodzień, zmierzający  tylko w sobie znanym kierunku. Moja wizyta w mieście odbyła się w wyniku stanu wyższej konieczności. Nawet w klimatyzowanych biurach ludzie wzdychali  dziś, zazdroszcząc tym, co na urlopie, daleko stąd. W drodze powrotnej do domu, myślę, jak próżną istotą jest człowiek.  Kilka miesięcy wcześniej, w kwietniu, narzekaliśmy  na śnieg i chłód, marząc o ciepełku, świeżych owocach prosto z krzaka i długich wieczorach w ogrodzie.

Nadeszło lato. Długie wieczory, burza kwiatów, cykady na łące, fantastyczne, ciepłe światło do robienia zdjęć. A tu nagle kilka dni z temperaturą powyżej 30 stopni i zaczynamy kwękać. Lato to czas zapachów, namiętności, zauroczenia, barw i spadających gwiazd. Tak wyobrażam sobie niebo. Ciepłe, pachnące, kolorowe. Gościnny gospodarz częstuje soczystymi owocami a dzień jest wystarczająco długi i na pracę i na marzenia. I na długie rozmowy z przyjaciółmi pod rozgwieżdżonym niebem…. Ale romantyzm romantyzmem a nasze organizmy marzą o ochłodzie. Przeczytałam, że łatwiej przeżyć upał stosując kilka  tricków:Pierwszy z nich to

 Domowa lemoniada imbirowa.

Składniki:1,5  litra lekko niegazowanej, schłodzonej wody mineralnej, Sok z dwóch średniej wielkości cytryn. Kilka plasterków świeżego korzenia imbiru. Kilka listków świeżej mięty,5-6 kostek lodu.3 łyżeczki cukru lub miód do smaku

Wyciśnięty sok wlewamy do wody, dorzucamy pokrojone plasterki imbiru, dodajemy lód, miętę i energicznie mieszamy zawartość. Lemoniadę należy przechowywać w lodówce. Na tropikalne upały skutecznie pomaga  trick numer dwa: położenie na kark kompresu ze zmoczonego w zimnej wodzie ręcznika i krótki odpoczynek z nogami uniesionymi powyżej poziomu tułowia. W  podręcznikach zawierających mądrość chińskiej i tybetańskiej medycyny na temat leczenia poprzez dietę wyczytałam, że niektóre potrawy mają właściwości wychładzające. Należą do nich m.in. wszelkie owoce cytrusowe. Tak więc zaprzyjaźniam się dziś z  ananasem i brzoskwinią. Choć mądre źródła polecają również banany, melony i arbuzy. W wersji świeżej ale także w postaci koktajli, owoców  zmiksowanych  z jogurtem. Fajnym pomysłem są również domowe mrożone sorbety. Wystarczy zmiksować dowolny owoc,  np. banana lub  ananasa, włożyć go do kubeczka po małym jogurcie, wbić patyczek do lodów i zamrozić. Pycha! Jednak uwaga na niektóre owoce bo zamiast  ochłodzić, mogą działać napotnie! Choć mamy sezon na maliny, często zapominamy, że mają one właściwości rozgrzewające. Pieczenie tarty z malinami odłożę chyba na mniej tropikalna aurę. Chyba, że zamiast wyżej wspomnianych, położę na tarcie świeże brzoskwinie i ananasa! Na pewno darować sobie można wszelkie potrawy zawiesiste, smażone, z dodatkiem kapusty lub ciężkie sosy. Ja głosuję na chłodnik z buraczków a na deser domowy  koktajl z jogurtu naturalnego i borówek! A na kolację dwie szklanki imbirowej lemoniady zamiast bułeczek z dżemem wiśniowym! Wieczorami, po 21 dokładnie wietrzymy cały dom ( wtargnięciu komarów i much zapobiegnie kilka kropli olejku goździkowego, którym nasączymy waciki kosmetyczne i zostawimy na parapetach). W ciągu dnia staramy się trzymać okna zamknięte i osłonięte roletami.

Na letnie zmęczenie i brak energii życiowej najlepiej  zmusić się do rozsądnej dawki wysiłku fizycznego to trick numer trzy. Oczywiście, zalecany wieczorem, gdy zrobi się już chłodniej).

Pani Grażynce, naszej sąsiadce, która zaktywizowała do wieczornych marszobiegów  kilka miejscowych pań,  w tym również i mnie, nie straszne upały. Tylko sobie znanymi sposobami  nasza liderka  powiększa grono pań, maszerujących regularnie 3-4 razy w tygodniu po wsi z kijkami do nordic- walking.  W związku z gorącą  aurą zmieniła się tylko nieco godzina treningów. Spotykamy się nie wcześniej niż o 21.

Cel: minimum 6 kilometrów rekreacyjnego dotlenienia. Inwestycja: 60-90 minut. Obowiązuje: wygodny strój, sportowe buty i dobry humor. Zero kosztów zakupu karnetu! Efekt: śpimy jak susły, zwiększa się poziom endorfin, coraz bardziej uzależniamy się od tych wspólnych wyjść! Oczekiwania: zrzucenie kilku kilogramów. Ale jesteśmy realistkami i zadowoli nas nawet mały sukces( powiedzmy, 3 kilogramy mniej).

Przedwczoraj któraś z pań zaproponowała: dziewczyny, może pójdziemy trasą wąwozem z górki  niedaleko rzeczki? Pomysł przedni, o 22 nad rzeczką pieściła nas cudowna bryza chłodnego powietrza i tylko żałowałyśmy, że nie zaaplikowałyśmy sobie preparatu na komary…. w miejscu, gdzie „plecy tracą swą szlachetną nazwę”J.

Im nas więcej, tym trening jest weselszy, bardziej urozmaicony i mija niepostrzeżenie. Tropikalny wieczór kończę, spacerując po spragnionym  wody ogrodzie, z wężem  w dłoni. Nucę utwór „The Passenger”, „Wrong Direction”. To ze świata. A z krajowych wykonawców  włóczy  się za mną prawie całkiem nowa ale już znana z netu i z koncertów  grupa :”Lily Hates Roses”. Śpiewają  po angielsku. Choć to grupa  Made In Poland. Ładne. Dobrze zaaranżowane. Klimatyczne! Wokalistka fascynuje mnie barwą głosu. Niby nic skomplikowanego: gitara i wokal. Ale to niezwykły duet! Poszperajcie w necie! Nie mogę się od nich uwolnić. Ogród pije wodę, roztacza letnie zapachy róż, groszku pachnącego, bazylii i lawendy.

 Lato, choć trochę narzekam, że nie ma czym oddychać,  kocham cię bardzo. Gorące temperatury, tak jak gorące uczucia, gorące wspomnienia i gorące dyskusje, dodają życiu  szczypty magii i są jak dobrze przyprawiona potrawa. A że tęsknimy za odrobiną wytchnienia w chłodzie? Nie martwię  się,  bo to już wkrótce!

Ładnie o naszej niekonsekwencji w myśleniu śpiewa Anna Maria Jopek: „ Jednocześnie chcemy ,żeby były święta i czereśnie. Jednocześnie chcemy żyć na jawie, we śnie”.

Dobrej nocy, dobrych, gorących  snów!

 

Lunka1969
O mnie Lunka1969

Bez Pana Boga, zielonej herbaty, książek, zwierząt przy boku, radia przy uchu,nie byłabym sobą. Wierzę w prawdziwą przyjażń i miłość. Cenię ludzi, mających dystans do własnych wad. Czasem troszkę nostalgicznie, czasem filozoficznie. Z sercem na dłoni. Nie znam się na polityce. Bliżej mi do psychologii i literatury.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości