Ostatnio na Salonie szumi od plotek z ul. Czerskiej w grodzie stołecznym. Otóż zachwiało podstawami w zarządzie „Ateistycznej Kurii Metropolitarnej Jedynie Słusznych Opinii”. Przez pokład przechodzi huragan na miarę Katriny i wymiata z najwyższych stołków przed upływem kadencji. Szczegóły, patrz: Piotr Stróż i jego wczorajsza notka.
Huragan to huragan. Zawsze zostawia bajzel. Straty i poczucie czyjejś osobistej krzywdy.Huragan ma to do siebie, że trzeba potem wiele rzeczy w życiu przemeblować.
W Grodzie Kraka Redakcja różowej gazetki mieści się przy ul. Szewskiej. I tam zapewne też w ostatnich tygodniach część redakcji dostroiła się do nazwy ulicy, wpadając w … Szewską Pasję.
Do rzeczy…
Podsłuchałam ostatnio przez zasłonkę, siedząc na fotelu w Instytucie Nieskazitelnego Pazura, poniżej streszczoną z pamięci rozmowę. Ja wiem, że podsłuchiwać to brzydko. Momentami czułam się jak intruz przed konfesjonałem. Ale pani Asia nakładała mi właśnie na odnóża lakier i cóż było robić? Słuchałam i z minutę na minutę nudny zabieg pedicure robił się coraz ciekawszy.
- No, ja ją lojalnie OSTRZEGAŁAM już jakiś czas temu, że kryzys jest poważny i że to właśnie zmierza w tym kierunku…. Rok temu została zredukowana do części etatu. Jakie ja miałam szczęście, że się na pomostówkę załapałam- tu sapnięcie dla zaczerpnięcia tchu.-Przecież jak mnie syn tak prosił i prosił to ja jej tą pracę WYDEPTAŁAM. No i co, myślisz, że posłuchała? Spłynęło to po niej jak woda po kaczce! Tfu! Tylko nie wspominać o kaczce…. Co ja tak z tą kaczką… Nieważne.
-Próbowała wcześniej składać gdzieś CV? No, wiesz, GDZIE….- usłyszałam bardziej stłumiony głos z kolejnego boksu obok mojej sąsiadki
- Eeee. No dupa z niej wołowa. Jestem na nią zła… Takie wielkopańskie nawyki! Takie duże mieszkanie na kredyt kupić co za brak wyobraźni!: No ja mówiłam synowi: Wpłyń na nią jakoś! Po co wam 70 metrów? Przecież ty się wychowałeś na 50metrach i wyszedłeś na ludzi.
-Co będzie z mieszkaniem?- indagowała sąsiadka przyciszonym głosem.
- Jak to co? Muszą sprzedać- zasapał znajomy już głos OBURZONEJ TEŚCIOWEJ.
-Teraz jak wszystko poszło w dół to sprzedadzą ze stratą! A nowe, mniejsze, też trzeba za coś urządzić!-kontunuowała z wyrzutem.- Po co posyłać dziecko do prywatnej szkoły? W normalnej podstawówce nie nauczą? Bliżej życia będzie rosło a nie pod kloszem-perorowała rozgoryczona Teściowa. Tyle pieniędzy w błoto! Imprezki, sushi, wyjazdy na weekend! Teraz będą po rynku z dzieckiem spacerowac i gołebie karmić aż coś znajdzie….
A ciuchy? Ona nie kupi niczego w Tesco czy w Lidlu. Ona nie zajrzy na bazarek na Tandetę. Tyle ładnych rzeczy niedrogo by tam można kupić do ubrania. Tylko same markowe rzeczy w szafie mają.
-Ale o twojego syna dba i też go dobrze ubiera? -upewnia się koleżanka.
- A jemu to wiesz, nic już od dawna nowego nie kupiła, małpa jedna!- syczy teściowa.
- A auto ma swoje?- kolejne pytanie dociera dość wyraźnie mimo szumu frezarki do spiłowywania zrogowaciałego naskórka.
-Przepraszam panie, ten kolor co zawsze?- słyszę głos manikiurzystki.
-Tak, tak, kochaniutka. Ten sam. Lubię tę „śliwkę”, pasuje na jesień…
-Auto też spłaca jej syn. No, dopust Boży ! Mają przecież dwa kredyty! Już jej mówiłam, że powinna koniecznie odstawić auto i do czasu znalezienia pracy przesiąść się na tramwaj. Podobno zostały jeszcze 3 raty.
-A chodzi na jakieś spotkania w sprawie pracy? Rozesłała gdzieś CV?- koleżanka kontynuuje drobiazgowe przesłuchanie.
-A czy ja wiem, gdzie ona chodzi? Ta umalowana flądra? Na pewno na plotki z koleżankami, na zakupy i odbiera dzieci ze szkoły. Do niedawna mieli jeszcze panią Irkę do sprzątania.
-Odmówili jej?- pada pytanie zza zasłony.
-A jak myślałaś?- ripostuje sąsiadka- Pierwsza jej powiedziałam, że teraz piękne rączki trzeba będzie czasem pobrudzić i wyszorować klozet. Hi, hi, hi! -dobrze jej to zrobi!
W tym momencie moja pedikiurzystka skończyła upiększać moje paznokcie i wypadało wstać. Błądzić jest rzeczą ludzką. Zostać wylanym z pracy też. Zadbany wygląd to marzenie każdej kobiety i większość z nas stara się by dbać o siebie w granicach zdrowego rozsądku i rezerwuje na ten cel „parę złotych” miesięcznie. Choć nie sympatyzuję z „gazetką”, jednak żal mi wyrzuconej z pracy dziewczyny.
Choć to nie moja sprawa ,przysżła mi do głowy myśl, czy w momencie utraty przez synową pracy wiele teściowych zachowuje się w podobny sposób, używając sobie na małżonce syna ile wlezie? Czy w ten sposób teściowe leczą własne kompleksy i niezgodę na starość oraz odsunięcie ich od najważniejszych decyzji rodzinnych? Czy są jeszcze dziś teściowe wspierające? Zwracające się do swych nowych córek per: ” Kochanie” lub „Drogie dziecko”?
Zgorzknienie. Kąśliwość. Ironia. Dopatrywanie się we wszystkim złej woli.
Czy oprócz utraty mieszkania ( nie wiem, czy wymarzonej pracy ale na pewno źródła utrzymania) załamania się poczucia własnej wartości wspomniana eks pani redaktor miała jeszcze utracić męża?
-A co na to wszystko twój syn?- słyszę jeszcze na odchodnym-
- A masz jeszcze pół godzinki na kawkę?- zapytała przymilnie teściowa eks- pani redaktor- Mam ci jeszcze tyle nowin do opowiedzenia- tu obok jest fajna kawiarenka…. A syn… syn to ją kocha, głupi naiwniak…


Komentarze
Pokaż komentarze (2)