Polki nie chcą rodzić dzieci ! A wszystkiemu winni są zaniedbani panowie!
Czy naprawdę nie słyszycie tego rozpaczliwego łkania niewieściego? My, chcemy ale na innych warunkach! Wszystko w Waszych rękach! Opamiętajcie się, tłuści wielbiciele browarów! – grzmią feministki- Brzydzimy się wami!
„Pilnie poszukiwany inteligentny, oczytany, sensownie zarabiający Adonis! Świetny w ars amandi, kulinarnej, oratorskiej. Urodzona niania w spodniach (na wzór filmu „The Pacifier”). Wykluczone piwne wyziewy z ust! Wielbiciel wysokiej klasy trunków. Kandydat na kochanka, partnera, konkubenta, ojca dzieciom i… męża ( ale tę ostatnią funkcję, jako trącącą myszką, feministki zamierzają wkrótce zdelegalizować), nie powinien… kończyć pierwszy. A tu…jaka forma, taka norma…
Żądamypierwszeństwa dla dam: w łożu i w drzwiach! Ubiegający się o honor bycia partnerem wyzwolonej feministki nie może bekać ani chrapać. Musi wiedzieć, co to takiego antipasta i nie kojarzyć tego słowa z pomadą do butów. Wskazana umiejętność odróżniania Chardonay od tzw. szampana Picollo. Wskazane silne bary na wypadek zepsucia się windy po zakupach w galerii handlowej. Wymagane minimum wiedzy o kobiecych hormonach i dalece posunięta tolerancja PMS. Konieczna umiejętność głębokiego… hm… wniknięcia w jestestwo kobiety i wyrozumiałość dla niej nawet gdy ona sama chwilowo nie rozumie samej siebie! Na liście wymogów znajdują się także: umiejętności z zakresu doradztwa prawnego, psychoterapeutycznego, majsterkowanie i masaż klasyczny. Całodobowe finansowanie dziwnych zachcianek i usługi kurierskie ze specjalnością „wczesne godziny poranne w niedziele”. Idealny kandydat musi być dyspozycyjny, zwarty i gotowy!!! Naturalnie, powinien mieć białe zęby i niespożyty… seksapil Z takim gościem mogę mieć dziecko”. To orientacyjny opis ideału męskości, którego szuka tak zwana zaradna, dobrze wykształcona Polka- Feministka po trzydziestce. Czy takiemu kandydatowi feministka zdecyduje się urodzić pięcioro dzieci? Jeśli tak, to, uwaga, ustawodawcy! Macie szansę uratować nasz kraj od zapaści demograficznej i poważnych problemów gospodarczych!
„Baby są jakieś INNE” - twierdzi popularny amant polskiego kina w filmie pod tym samym tytułem. Inne… niż trzydzieści lat temu? Wybredne i świadome! Zgoda!
U progu lat 50 ubiegłego stulecia plakaty uliczne zachęcały kobiety do zmiany swojego wizerunku z łatwo wybuchającego łkaniem słabeusza w spódnicy do bardziej silniejszej wersji damy: „ Hej, dziewczyny, na traktory!”. U progu XXI wieku wieku kobiety nie chcą być już „silnymi traktorzystkami, zasiadającymi za sterami olbrzymiego przedsiębiorstwa pod nazwą DOM I RODZINA”. Pracować 8-10 godzin na etacie w firmie a potem kolejne 7 godzin na przymusowych robotach domowych? Pozwolić dobrowolnie okraść się z czasu na rozwój osobisty i pasje?. Zero tolerancji dla brzuchatego flaka przed telewizorem z butelką piwa w dłoni! – zagrzmiały baby. Świadome swych praw mieszkanki demokratycznego państwa dojrzały w końcu do zaprotestowania przeciwko życiu pod jednym dachem z facetem o pokroju Ferdynanda Kiepskiego.
Mężczyźni mają problemy ze zrozumieniem kobiet. Napisano o tym setki mądrych(?)poradników. Bo inna budowa mózgów. Bo jedno z Marsa, drugie z Wenus. Bo my, baby, jesteśmy we władzy hormonów, uczuć i pragnień. Bo marzymy o księciu z bajki. Bo kiepsko radzimy sobie z gadżetami i fatalnie czytamy mapy. Jak małpy wklepujemy i wstrzykujemy produkty z reklam by odjąć sobie lat. A tymczasem panowie? Odwrotnie. Oni lubią sobie co nieco… dodać… i… jak wynika ze statystyk, dodają po parę centymetrów „do sprzętu”. W klinikach chirurgii plastycznej, które wprowadziły usługę wydłużania za pomocą wstrzykiwania weń specjalnej substancji. Efekt nie jest jednak trwały a kosztowny zabieg ( około 6000 PLN ) wymaga okresowego powtarzania. Mało kogo stać na taki wydatek. Poza tym opór psychiczny związany z wstydem jest w pełni zrozumiały.
Panowie nieco mniej wyrywni do eksperymentowania na własnym ciele, próbują innych metod dowartościowania się. W najprymitywniejszej wersji proklamują jednoosobową władzę nad pilotem do telewizora. Przyznają sobie także dwa dodatkowe prawa: do robienia wokół siebie straszliwego bałaganu oraz strategii „wiecznego studenta” ( który ma ukochana parę dżinsów i ukochaną koszulę w kratkę) oraz jeden płyn po goleniu i jeden dezodorant na pół roku. O powadze sytuacji miałoby świadczyć powodzenie tytułu poradnika autorstwa Johny’ego Hoovera : „Trudni ludzie. Jak przetrwać w związku z idiotą” ( podobno nakład jest już wyczerpany ).
Oj, dostało się ostatnio męskiej części Polaków „po nosie” od tzw. opiniotwórczych bab. I nie chcę Panów martwić ale wygląda to na zmasowany atak! Czy poczucie męskiej dumy pozwoli Wam puścić płazem takie babskie szyderstwa?
„Klikający kochanek. Lubiący to, co łatwe i miłe. Dostający dreszczy na myśl o komplikacjach i trudnościach. Znakomity konsument wszelakich dóbr, atrakcyjny lecz zamieniający stały związek w koszmar. Miłość to dla niego zestaw obowiązków, wymagań i pretensji. Woli lżejszy kaliber związków. Zna najmodniejsze miejsca w mieście. Gadżeciarz. Pogodny, zadziorny. Ze słuchawkami na uszach. Inni ludzie są mu całkowicie zbędni. Plany? Robi się na jeden dzień. Przyszłość w życiu klikającego hedonisty nie istnieje” – zdaniem psycholog Izabeli Kurzejewskiej.
W kraju nad Wisłą jednostki o opisanym powyżej typie osobowości stanowią już 15 % męskiej populacji. W Hiszpanii i Holandii – już 30% zostało zainfekowanym wirusem hedonizmu. Się rozpleniło….
Mężczyzn takich cechują: postawa narcystyczna, nieobliczalność i brak zahamowań w kłamaniu ( w rolę tego typu wcielił się Piotr Adamczyk w filmie „Nie kłam, kochanie”).Determinacja „klikającego kochanka” w zdobywaniu imponuje kobietom. Jego pomysłowość i akty odwagi kobieta interpretuje mylnie jako dowód miłości. Z kolei problemem w relacji z narcyzem jest jego brak zaangażowania emocjonalnego .
Gdy para ma za sobą okres pożądania, w związku robi się chłodno jak w lodówce. Związek przeżywa wtedy deficyt przyjaźni, zrozumienia i bliskości. Narcyz zrzuca całą winę za tę sytuację na swoją partnerkę. Bez poczucia winy poniża partnerkę żeby samemu się dowartościować. W Polsce co piąty mężczyzna jest narcyzem.
Według psychologa Wojciecha Eichelberga, „narcyzm to mechanizm przystosowawczy w kulturze presji, by osiągnąć sukces. Od Klikającego Kochanka wyróżnia go stanięcie do walki o wysoki status i popularność”. Nina Brown, autorka książki „ Kocham narcyza. Jak żyć z zakochanym w sobie partnerem” ,pomaga zrozumieć, jak weryfikować swoje oczekiwania żyjąc z człowiekiem pozbawionym empatii. Informacje podaję za miesięcznikiem „Pani”, czerwiec’2013., autorstwa M. Jankowskiej : „Mężczyzna trudny do kochania”.
Niż demograficzny? Wszystkiemu winne chłopy!
Mniej dyplomacji i eleganckich dygów- to metoda na „chwasty społeczne” – czyli na brzydszą połowę polskiego społeczeństwa w wykonaniu Agaty P. felietonistki magazynu „Twój Styl”. Rzeczona autorka, właścicielka dobrze naostrzonego języka, wylicza przyczyny niskiego wskaźnika urodzeń w kraju nad Wisłą, nie zostawiając na przedstawicielach płci przeciwnej suchej nitki:
„(…)Pomysły polityczek i polityków na rozbudzenie polskich macic nic nie dadzą. Ponieważ my, współczesne Polki, nie chcemy, byście do nas mówili romantycznie, tylko praktycznie. Warto aby potencjalny ojciec naszych dzieci nie pił a to eliminuje 70 % panów, którzy nie wyobrażają sobie wieczoru bez choć dwóch browarków. Mężczyzna niehigieniczny, zionący miodowym ciechanem jest nieapetyczny rozrodczo”(…) Heloł! Polki są rozsądne! Na takie anonse facetów o rozedrganym wnętrzu nie odpowiadamy”- grzmi dziennikarka. Pani Agato! Co za styl! Proszę wykorzystać swoje niewątpliwie ostre pióro w Fundacji „Okularnicy”. Będzie z tego przynajmniej jakiż pożytek!
W średnim wieku a już niedołężny
W raporcie „ O co kłóci się Polka” ( w październikowym wydaniu magazynu „Twój Styl”) znajdujemy kontynuację zarzutów w stosunku do panów: nie dbają o formę i są uzależnieni od informacji. Nie idą z duchem czasu.„Na 20 rocznicę ślubu kupiłam nam rowery. Efekt? Ja rano jadę nim na basen, potem do biura. Schudłam, odmłodniałam. W tym czasie mój małżonek wypala pół paczki papierosów, oglądając TVN24. Ja zrzędzę: - Jak chcesz, BĄDŹ NIEDOŁĘŻNY. Ja po sześćdziesiątce mam zamiar podróżować po świecie a nie niańczyć ciebie”.
Statystyczny Polak przemęczony wyścigiem szczurów i obawą o utratę pracy , musi mieć miejsce, w którym poczuje się bezpiecznie. Takim miejscem (czasami) jest dom. W domu nie musi już z nikim rywalizować , upolowana „łania” posprząta i poda obiadek. Zarabia przecież statystycznie mniej od niego więc wypada, by różnicę wysokości pensji odpracowała w domu. Pozostaje już najprymitywniejsza forma odstresowania się: browarek, pilocik i drzemka po sutej kolacji. Ale czy Wasze nawyki, to rzeczywiście jedynie efekt przepracowania, słabości charakteru? A może braku wzorców wyniesionych z domu? Panowie, może da się coś zrobić z kiepska formą! Nie lubicie niczego robić nie widząc nagrody. Ale udane pożycie bardzo podniesie wasza własną samoocenę i przyniesie więcej sukcesów w pracy! Może na początek wystarczy się po prostu „zakolegować” z kimś, kto woli zdrową dawkę rekreacji zamiast ćwiczenia kciuka na pilocie TV i kto was zmotywuje do porcji ruchu przynajmniej trzy razy w tygodniu?
CDN…




Komentarze
Pokaż komentarze (6)