Lunka1969 Lunka1969
292
BLOG

"Oops! I did it again"!

Lunka1969 Lunka1969 Rozmaitości Obserwuj notkę 9

  "Od słowa do słowa

 Od zmierzchu po świt

  nieśmiało i śmiało

  zachłannie jak nikt

od szeptu do szeptu

od świtu po zmierzch 

 szukamy w nas wciąż 

 czułych miejsc"-

śpiewa w jednym ze swych utworów Natalia Kukulska. Dlaczego cytuję tekst jej piosenki?

Bo wczoraj również  zaczęło się "od słowa do słowa". Nie było jednak wcale nastrojowo, jak w piosence Natalii.

  Poszło o  protest przeciwko wszechobecnemu narzekaniu.  Poszło o nadmiar żółci. Poszło o to, że nadepnełam na odcisk zmęczonemu  zaciskaniem pasa Autorowi.  Że ośmieliłam się mieć inne, bardziej optymistyczne  refleksje po wizycie na największej imprezie wydawniczej w kraju, na 17 edycji Krakowskich Targów Książki. Wyśmianej nawet przez mojego ulubionego  Bloggera.  i obowiązkowo upolitycznione.Skończyło sięna wycieraczce, na która wyrzucił mnie jeden z najbardziej szanowanych na tym Salonie bloggerów. Przytakneło mu  od razu ochoczo grono Klakierów.

W moim komentarzu wspomniałam, owszem, o wizycie w muzeum i przyjemności, wynikającej z obcowania ze sztuką . Dlaczego ją wspomniałam? Bo autor załamywał ręce,że nikt nie poznał się na PIĘKNIE okładki jego ostatnio wydanej książki i że nikogo nie zaciekawiło : czyj to obraz?

Wyjaśnilam więc, że moim zdaniem targi książki to miejsce, w którym podziwiamy bardziej treść książek niż  wygląd okładki.  Miejscem  zaś podziwiania malarstwa są galerie.  Tyle i tylko tyle!

 Niechże więc autor wspaniałomyślnie  wybaczy  Intelektualistom  z Croppa  ich faux pas. Może trzeba naradzić się  ze sztabem specjalistów nad alternatywna metoda promocji, która przyciągnie  upragnionych Czytelników,  Miejscem leczenia złego samopoczucia nie powinien być  publiczny wpis lecz zacisze kozetki psychoterapeuty i tyle.

Poniżej wklejam link rzeczonego bloggera z innej strony, wyjasniający nieco przyczyny jego "niżu nastrojowego". 

 

 źródło::http://toyah1.blogspot.com/

 Bardzo przepraszam, ale dziś wyłącznie w sprawie dramatycznie osobistej. Otóż wygląda na to, że przez to, że wydaliśmy tę książkę o zespołach, to tak bardzo wyproszone wsparcie dla bloga ustało. Od trzech dni, owszem, książka się systematycznie sprzedaje, natomiast, jak idzie o codzienne wpływy jesteśmy na czystym zerze. Od trzech dni nie wpłynęła marna złotówka. Biorąc pod uwagę fakt, że pierwszych realnych pieniędzy ze sprzedaży książki spodziewamy się dopiero na początku grudnia, czyli po pokryciu kosztów druku, no i zamknięciu rozliczeń za listopad, jak na dziś, jesteśmy całkowicie unieruchomieni.

I to jest akurat paradoks, z którym mamy do czynienia przy wydawaniu każdej kolejnej książki. Podczas gdy można by sądzić, że skoro jest książka, to są też zyski, sytuacja jest taka, że nagle pieniędzy nie ma w ogóle – ani z książki, ani z codziennej pomocy. I niewykluczone, że tak już będzie do końca listopada. A to – i daję słowo, że nie kokietuję – nas zwyczajnie zniszczy.
Na koniec może pytanie podstawowe: Po co ja to w ogóle pisze? Trochę oczywiście z nadzieją, że uda mi się od Was nagle coś wyżebrać, ale przede wszystkim dla wyjaśnienia bardzo ważnej dla mnie kwestii. Otóż ile razy pod kolejnym z tekstów zamieszczam swoje zwyczajowe prośby o wsparcie, ja nie robię tego ani z przyzwyczajenia, ani z wrodzonego, czy nabytego cwaniactwa. Ja tu jestem jak najbardziej szczery i uczciwy. Gdybym tego robić nie musiał, to bym nie robił. I Bóg mi tu świadkiem.
Ponieważ nastrój w domu jest bardzo grobowy, nie mam siły pisać nic nowego. 
Lunka1969
O mnie Lunka1969

Bez Pana Boga, zielonej herbaty, książek, zwierząt przy boku, radia przy uchu,nie byłabym sobą. Wierzę w prawdziwą przyjażń i miłość. Cenię ludzi, mających dystans do własnych wad. Czasem troszkę nostalgicznie, czasem filozoficznie. Z sercem na dłoni. Nie znam się na polityce. Bliżej mi do psychologii i literatury.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Rozmaitości