Lunka1969 Lunka1969
470
BLOG

"Wyguglowani" na perłowo

Lunka1969 Lunka1969 Rozmaitości Obserwuj notkę 7

Potrzebuję kasy na rachunki. Potrzebuję czasu, by to przemyśleć,Potrzebuję nastroju, by się otworzyć, Potrzebuję czasu, by zabliźnił rany. Potrzebuję pomocy, czy mogę liczyć na ciebie?. Potrzebuję spokoju, by odreagować.Potrzebuję wyjść z domu i trochę się rozerwać.Potrzebuję uwagi , szacunku, zrozumienia.  Potrzebuję towarzystwa.  Potrzebuję zrozumienia. Potrzebuję cię, nie zawiedź mnie”….

Nasze potrzeby. Nauczyliśmy się głośno o nich mówić. Coraz otwarciej się do nich przyznajemy. Coraz odważniej się o nie upominamy. Wychowanie z poprzedniego wieku: bądź skromna, pomocna, cierpliwa, odchodzą do lamusa .Metody uczenia dzieci, by radziły sobie w życiu, by nie dały się wykiwać ,by  zaznały szczęścia w życiu kształtując takie cechy jak  cierpliwość, wytrwałość, wyrozumiałość, wspaniałomyślność, pracowitość, skromność i empatię, wyrzuciliśmy poza burtę. Podzieliły los takich bezwartościowych eksponatów jak kaseta VHS, kaseta magnetofonowa czy magnetofon szpulowy. Zapytaj, czy nastolatki wiedzą, co to takiego: magnetofon szpulowy… Może pasjonaci zabytków technicznych widzieli takowy w muzeum.  Mamy w końcu wygodniejsze sposoby odtwarzania muzyki i obrazu. Nowocześniejsze. Dające więcej wrażeń  oczom  i uszom …

W książce pt ” Żona_22″, autorka wyznaje, że przed laty rozmawiała z mężem przed zaśnięciem. Lubiła te rozmowy. Wymianę myśli, przytulenie się i świadomość, że ktoś nam dobrze życzy. Teraz rozmowy małżeńskie, partnerskie i przyjacielskie zastąpił Facebook. Substytut serdeczności, jaką możemy ofiarować innym od siebie.  Facebook nie domaga się ofiary z tego, co wydzielamy bardzo niechętnie : naszego czasu. Możemy zajrzeć, co tam słychać, jeśli jesteśmy w dobrym nastroju i odpowiedzieć na wiadomość od kogoś za pomocą jednej ikonki, tzw. Emotionikonu. Jeśli nasze znajomości podtrzymujemy jedynie wirtualnie, zwalniają nas one w zasadzie z troski o innych. Zresztą, w świecie, oferującym tyle wrażeń, tyle możliwości, doszliśmy, bez bicia, do wniosku, że podtrzymywanie realnych  więzi jest nudne, czasochłonne, stresujące i nie tak ekscytujące jak to, które oferują portale  w sieci. Cóż nam przyjdzie  z wiedzy, jaką książkę przeczytała ostatnio „pojedyncza”  przyjaciółka, skoro w sieci, kilkoma kliknięciami, możemy zdobyć WIEDZĘ HURTOWĄ? Możemy bez wysiłku  dowiedzieć się, co czytają i polecają nasi znajomi.  Wielu znajomych. A nie pojedynczy znajomy. Praktyczne! I jaka oszczędność czasu!

Słyszałam od znajomych historie, które mogą podważać sens wiary w prawdziwą POJEDYNCZĄ  przyjaźń i jednocześnie, mogą sugerować, że oto zbliża się era przyjaźni  zbiorowych.  Zawieranych w interesach. Powierzchownych i niezobowiązujących.  Przyjaźń jako rodzaj polisy : Ten  gość ze swoją wiedzą, kontaktami MOŻE MI SIĘ DO CZEGOŚ PRZYDAĆ.

Przykłady? Proszę, konkretne!  Z życia wzięte!

Oto znajomi zbudowali dom na wsi. Przeszli procedury   planu zagospodarowania przestrzennego, pozwolenia na budowę, zwiedzili setki sklepów i hurtowni w poszukiwaniu najlepszej oferty zakupu urządzeń wyposażenia domu. A to zajmuje duuużo czasu.  I co robi za rok-dwa „przyjaciel w potrzebie”? Smali cholewki do inwestorów, zachwyca się domem i od razu stawia gospodarzy w sytuacji „Wujka Gugle”. -Słuchajcie….. a gdzie polecacie kupić…. tu następuje litania potrzeb. A co sądzicie o ogrzewaniu podłogowym?  Czy warto zainwestować w pompę ciepła? Co sądzicie o biologicznej oczyszczalni ścieków?  W jakim sklepie sypialnia? Kuchnia? Jakiej marki okna na poddasze? „Wujek Gugle cierpliwie otwiera komórkę, wyłuskuje potrzebne adresy, linki, namiary. – Stary, dzięęęęęki, oszczędziłem mnóstwo czasu dzięki tobie….. Po wybudowaniu  własnego domu  przyjaciel nie odbiera jednak komórki, tłumacząc się pilnymi zleceniami służbowymi za miastem. Może spotkamy się na spontanicznej herbatce? Zapomnij. I nie gniewaj się. Zostałeś wyrolowany, czyli, mówiąc współcześnie: wyguglowany na perłowo. Wyciśnięto cię jak cytrynę. Takie życie. Nie rozpaczaj, na pewno jeszcze się komusz przydasz…. Jesli będzie potrzebował informacji z pierwszej ręki…

Inna znajoma przeszła epizod chorobowy męża. Przetarła szklaki szpitalne, u lekarzy specjalistów. Dobrze radzi sobie w życiu więc zabieg ratujący życie odbywa się z  puli NFZ  w rekordowym czasie. Rekonwalescencja przebiega bez zarzutów i można by właściwie zapomnieć o sprawie i cieszyć się życiem… gdy dzwoni komórka. Dawno nie słyszana znajoma prosi o szczegóły,namiary, porady, jak przekonać męża, by tez zdecydował się na zabieg? Już dwa razy rezygnował… Koleżanka namawia stawiającego opory męża, by przed przyszłym pacjentem odegrał „teatrzyk satyryczny”. i przekonał go, że nie  taki diabeł straszny. Problem w tym, że rozmowa naprawdę będzie teatrzykiem. Zabieg zagrażał życiu. Trwał kilka godzin. W sieci mnóstwo wpisów na temat możliwych  powikłań. Jesteś człowiekiem. Pomagasz. Rozmowa pacjenta nr 1   „po przejściach ” z przyszłym pacjentem (nr 2), który panicznie się boi podjąć decyzji o leczeniu  brzmi tak:  - Stary, mają super sprzęt, znakomici fachowcy… NIC nie boli. Tak, godzina i po sprawie. Nie, nie miałem komplikacji. Ani nawrotów. Nie  ma się czego bać. Bądź facetem a nie mięczakiem! Sam się teraz śmieję z siebie, strach ma wielkie oczy”…. Pacjent numer 2 ‚urobiony” i uspokojony. Odkładają słuchawkę, po 45 minutowej rozmowie, bez pożegnania. Nic dziwnego. Są w stresie. Mija miesiąc, drugi, trzeci. Od wspólnych znajomych koleżanka „dobra dusza”  dowiaduje się, że pacjent numer 2, pacjent -panikarz przeżył, ma się dobrze, jest w trakcie rekonwalescencji. I zapomniał niemal o swoich kłopotach. Dlaczego dowiadujesz się o tym od osób przypadkowych?  Czy zapomniał czegoś jeszcze? PODZIĘKOWAĆ…. Zadzwonić parę razy po fakcie i  z czystej ludzkiej wdzięczności, zapytać: Co u was? Stary, dzięki za pomoc! Bzdura! Czy ktoś słyszał, żeby dziękować Wujkowi Gugle w necie? Człowieku, porąbało cię?????   Spełniłeś swoje zadanie,  miałeś swoje pięć minut,udzieliłeś wparcia i informacji. „Wyguglowali” cię po raz drugi. I nie ostatni. Gdzie ty żyjesz, idealisto? Bo chyba nie w „realu”?

Niedawno w magazynie „Zwierciadło”przeczytałam , że za sto lat nasze organizmy, drogą ewolucji ,dostosują się do naszego stylu życia. I tak, wydłużą  nasze  górne kończyny jako  efekt sięgania po leżącego na stole pilota. Sięgamy bo nie chce się nam wstawać. Powiększą się nam oczy od ciągłego patrzenia w ekrany, Zmniejszą się za to usta jako naturalny efekt ograniczenia  komunikacji werbalnej. Bo zamiast rozmawiać, coraz częściej „klikamy”. Zmniejszą się nasze  mózgi, bo dociera do nich coraz bardziej lekkostrawna, kolorowa  papka. I coraz mniej mamy powodów do myślenia i refleksji. Łatwiej „trzasnąć” emotikona lub kliknąć ” I Like it” niż napisać kilka fajnych słów od serca. Bez błędów ortograficznych….

W artykule, który przeczytałam, nie wspomniano nic o rozmiarze serca  w przyszłości. Skurczy się czy powiększy swój rozmiar? Czy będziemy jeszcze zdolni do miłości? A może zostanie nam tylko prymitywna umiejętność zabiegania o zaspokojenie jedynie własnych potrzeb? Kto to wie?  Może w całkiem niedalekiej przyszłości  dobrowolnie damy sobie wyciąć serce i  zastąpimy je  jakimś wymiennym czipem? Znudzi ci się bycie wrażliwym i empatycznym, poprosisz o serce twardziela, karierowicza. O serce asertywne. Ślepe. Głuche. Szczęśliwe same ze sobą. I zamknięte na innych.

Lunka1969
O mnie Lunka1969

Bez Pana Boga, zielonej herbaty, książek, zwierząt przy boku, radia przy uchu,nie byłabym sobą. Wierzę w prawdziwą przyjażń i miłość. Cenię ludzi, mających dystans do własnych wad. Czasem troszkę nostalgicznie, czasem filozoficznie. Z sercem na dłoni. Nie znam się na polityce. Bliżej mi do psychologii i literatury.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Rozmaitości