Lunka1969 Lunka1969
468
BLOG

Pod prysznicem, przy goleniu...

Lunka1969 Lunka1969 Rozmaitości Obserwuj notkę 17

 W niektórych kultowych serialach z okresu PRL , choć nie tylko, bo i w światowym kinie  nie brak  takich momentów, odnajdziemy  scenki nucących pod nosem facetów. W najnowszym filmie Woody Allena, "Zakochani w Rzymie", bohater, właścieciel zakładu pogrzebowego, śpiewa najpiękniejsze arie operowe jedynie pod własnym prysznicem. Zbyt skromny i nieśmiały by odważyć się na występ publiczny. A jednak po stworzeniu mu odpowiednich warunków jego talent mogą wreszcie docenić inni.

 Bohaterowie nucą przy goleniu.  Nucą po dobrze przespanej nocy. I  podczas przygotowywania śniadanka do łóżka. Nuci Staszek Sojka, w intro utworu " Życie nie tylko po to jest by brać, zycie nie po to, by bezczynnie trwać"... 
Facet , który śpiewa kojarzy mi się z siłą, wolnością. Z pozytywną energią. Z szampańskim  nastrojem. Z zapowiedzią miłych chwil.
 
My ,Polacy, lubimy śpiewać, zwlaszcza po wypiciu paru drinków i poluzowaniu krawata. Zamiłowanie narodu do śpiewu  to u nas tradycja, zarezerwowana na szczególne okazje. O, taka grupa rezerwistów, na przykład,  którą rozpoznajemy bez pudła po  alkoholowych wyziewach, chustach z frędzelkami i...repertuarze: " Kiedy rezerwa szła do cywila, niejedna panna płaaaaakałaaaa"  .Albo  takie przyśpiewki weselne... " Jeszcze po kropelce, jeszcze po kropelce", " Ona temu winna, ona temu winna".... Albo  hit hitów z sal weselnych : ""Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka, konduktorze łaskawy, byle nie do Warszawy!" A kto z nas  nie zna rozgrzewającego do czerwoności  „We are the champions” The Queen? Jednym słowem, muzykę mamy w genach, wyssaliśmy ją z mlekiem matki. Popularność zaś  programów rozrywkowych , w których uczestnicy w studio zgadują tytuł utworu  juz po jednym takcie czy też  wielkie emocje i łzy na ekranie podczas rozlicznych konkursów talentów w róznych komercyjnych kanałach pozwalają bez pudła wysnuć wniosek, ze śpiewać  zdecydowanie lubimy.
Dlaczego? Osoby o usposobieniu choleryków, posiadające partnerów introwertycznych ( na ogół nie lubiących  żadnych występów publicznych, w tym śpiewu własnie), mogą podczas śpiewania wyładować bezpiecznie nagromadzone emocje. Poza tym ,tradycyjnie już, uzywamy muzyki do złagodzenia obyczajów, do swiętowania ważnych wydarzeń. Do podkreślenia świątecznego klimatu. Dla niektórych śpiew może być jednak pasją, powołaniem, źródłem energii i radości.
 
 
Lubię przyglądać się pracy pasjonatów. W miniony weekend nadarzyła mi się okazja naprawdę niezwykła
 bo  byłam świadkiem bardzo zdumiewającego , wypełnionego  świetną energią spotkania  235 fanów muzyki .
Pod opieką profesjonalnych  wokalistów i instrumentalistów z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, Ruth Caldron , Geralda T.Smitha i Howarda Francisa , w podkrakowskiej miejscowości Siepraw , już po raz  ósmy spotkali się wielbiciele muzyki nurtu gospel na specjalnie zorganizowanych dla nich  warsztatach. Entuzjaści, dla których dane zawarte w metryce nie są żadną przeszkoda do spontanicznego, energetycznego obcowania  z dźwiękiem.  Którym wciąż mało tego, co już potrafią.  I w związku z tym  chcą pracować nad talentem wokalnym. Choć nie brakło wśród nas i takich, którzy przyjechali wcale nie z profesjonalnych a czysto relaksowych pobudek….
 
Nucenie można porównać do wypicia szklanki orzeźwiającej wody mineralnej. Zawiera ona wprawdzie  niezbędne do życia minerały.   I jest podstawową  dobrego samopoczucia. Są jednak ludzie, poszukujący większych wrażeń, ludzie,którzy postanowili sięgnąć  do głębokiej studni, by napić się wybornej, krystalicznej, chłodnej,doskonałej, wody, która nie jest skalana plastikowym opakowaniem.  Konstystencja, barwa, zapach, nastrój, fuzja przypraw i dobre towarzystwo. To właśnie podkręca apetyt na więcej. To czynniki, które każdą "mdłą zupe kartoflaną" zamienią w intrygującą zupę- krem.

 
Czy śpiewanie w chórze musi być drętwe?  Instruktorzy VIII Warsztatów Gospel, kadra z najwyższych półek muzycznych, udowodniła nam, że wcale nie! Pod warunkiem , że otworzymy się na dźwięk i zaprzęgniemy do śpiewu całe ciało, traktując je jak zintegrowany, bardzo emocjonalny  instrument.
 
  Jeśli  pokusicie się  kiedyś o obserwację  muzyków, którzy koncertują nie z playbacku tylko naprawdę, zobaczycie na ich twarzy grymas a na czole obfity pot. Bo w zaangażowanym śpiewie nie chodzi o to, by kontrolować mimikę czy  emocje. Tu odkrywa się całego siebie. I Prawdę o sobie samym. Dlatego brzmi on tak autentycznie i porywająco.
Fascynujące było to spotkanie. Żal było wyjeżdżać. Nabuzowani dźwiękami, które  podczas minionego weekendu czuliśmy nie tylko w uszach, w rozgrzanych gardłach i żołądkach ale także w reszcie zmysłów, odgrodzeni choćby na tych kilka dni od bieżących wydarzeń, niewesołych wiadomości i codziennych problemów, poczuliśmy, że wypełnia nas przedziwna, dobra energia.
Jeśli dokucza Wam jej brak, może warto poszukać adresu warsztatów Gospel  w najbliższym miejscu swojego zamieszkania? Nie święci garnki lepią. To fakt. Ale i święty ma czasem dość wszystkiego. Warto poszukać wtedy niszy, która zapewni nam… święty, błogi spokój i dobry nastrój. A także, nie ukrywajmy, lepszą kondycję fizyczną. Bo zaangażowane śpiewanie rozbudowuje pojemność płuc! Większe płuca, więcej tlenu. Więcej radości! Więcej muzyki!
  Klik, klik! Posłuchaj!
 
 
 
 
 
 
 
 
Lunka1969
O mnie Lunka1969

Bez Pana Boga, zielonej herbaty, książek, zwierząt przy boku, radia przy uchu,nie byłabym sobą. Wierzę w prawdziwą przyjażń i miłość. Cenię ludzi, mających dystans do własnych wad. Czasem troszkę nostalgicznie, czasem filozoficznie. Z sercem na dłoni. Nie znam się na polityce. Bliżej mi do psychologii i literatury.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Rozmaitości