Gdyby mój dziadzio Piotr,skromny introwertyk o ciepłym spojrzeniu jeszcze żył, na pewno bardzo ucieszyłyby go możliwości, jakie daje współczesna technika. Pięć do jednego, że uradowałaby go zapewne możliwość zrobienia zakupów bez wychodzenia z domu, ba, bez konieczności konwersacji, do której nigdy nie był specjalnie skory. Dziadzio Piotr to przykład osoby bardzo oszczędnej w słowach, wyżej ceniącej złoto niźli srebro, w myśl zasady: „Mowa jest srebrem, milczenie, złotem”.
Na wiadomość o medalach, jakie wywalczyli w Soczi polscy przedstawiciele najlepszych z najlepszych, na pewno uśmiechnąłby się z dumą. Pewnie spodobałoby się seniorowi mego rodu dzisiejsze powitanie medalistów przez orkiestrę, dziewczyny w łowickich strojach czy szpaler, utworzony przez kolegów- strażaków na cześć Zbigniewa Bródki. Wyznaję szczerze, że po zakończonej olimpiadzie wykończyliśmy w naszym domu baterię w pilocie do telewizora i zapasy czekolady.Mamy też nieco zdarte struny głosowe od kibicowania i...chyba trochę dość piwa imbirowego ;)
Polscy sportowcy wyznali dziś przed kamerami, że swój sukces zawdzieczają ciężkiej pracy. I chwała im za to.
Dodali, że treningi odbywały się kosztem wielomiesięcznej rozłąki z rodziną.
Bardzo umowne jest jednak nasze współczesne oddalenie, skoro możemy dzielić się z bliskimi niemal każdą chwilą, uchwyconą okiem kamery czy aparatu w komórce, ktorą każdy nosi przecież w kieszeni.
Pokolenie, które większość swego życia przeżyło ( nie wiedzieć, w jaki sposób!) bez komórki, zna smak oczekiwania na wiadomość od przebywającej za granicą rodziny. Jeśli do tego rodzina w drodze do kraju docelowego ( za Wielką Wodą), zatrzymywała się w tzw. obozach dla uchodźców, oczekiwania na pierwsze wieści mogły się przeciągnąć nawet i do trzech miesięcy.
Pokolenie "łajfajowe" jest żądne wyczerpującej informacji od zaraz. Na każdy temat. Informacja to podstawowa potrzeba społeczna.Ale wszystko ma swoją cenę. Irytuje nas gdy informacja jest niepewna, niepotwierdzona lub lakoniczna. Gdy dociera z opóźnieniem.
Czy stare pokolenie, delektujące się przed laty informacją jak kieliszeczkiem naleweczki zrozumiałoby nasz niewyczerpany głód informacyjny?
O czym opowiedzielibyście swoim przodkom , gdyby przyszło wam spotkać się z nimi w Ponadczasowym Moście, łączącym przeszłość z teraźniejszością?
W ilu procentach zrozumieliby nasze dążenia i ambicje, nasze rozterki i zmartwienia? Czy zainwestowaliby tyle czasu ile inwestuje współczesne pokolenie w wypełnianie swojego portfolio opisami sukcesów, kontaktów, zrealizowanymi projektami? Czy zrozumieliby , że u progu XXI wieku ludzi zaczęły frustrować i gniewać tak trywialne czynniki jak brak dostępu do sieci, rozładowana komórka czy przymusowe tkwienie w korkach? Czy byłaby ich w stanie wyprowadzić z równowagi minuta, spędzona w oczekiwaniu na powolnie ładującą się stronę w sieci? Czy zrozumieliby, że są takie śmieci, których nie można namacalnie dotknąć?
Słuchanie ckliwej muzyki z trzeszczącego adaptera? Nieśpieszne rozmowy z sąsiadem, który właśnie przywiózł świeże wieści z pobliskiego miasta? Dreszcz wzruszenia na widok listonosza, który przyniósł tygodniami wyczekiwany list id dzieci z daleka?
Myślę, że gdyby pradziadkowie chcieli nawiązać prawdziwą nić porozumienia z pokoleniem „Łajfajowym”, młodzi w odpowiedzi na pytanie: "Jak ci się żyje, prawnuku?" wystukaliby na swoim smartfonie status : w tymczasowym związku , cierpiący z powodu kryzysu wartości i wciąż za mało imponującego… portfolio.
Ale, pradziadkom na pociechę, Polak wciąż potrafi wygrywać na olimpiadzie! Polak wciąż lubi piwo , czekoladę i wielkie emocje!
Na koniec wielki apel do Kibiców! Gdy fale endorfinowych uniesień pójdą już w zapomnienie, czy w przypływie wściekłości na widok "niedzielnego kierowcy", który zajedzie Wam drogę, będziecie potrafili powstrzymać bluzgi i zamiast tego wspaniałomyślnie zanucić: 'NIC się nie stało, kierowco, nic się nie stało?"
Ps. rysunek znaleziony w sieci :)
Komentarze
Pokaż komentarze