5 obserwujących
77 notek
77k odsłon
3260 odsłon

Uniwersytety elitarne w Polsce ? - Wolne żarty, Mocium Panie

Collegium Maius UJ
Collegium Maius UJ
Wykop Skomentuj24

Oto kilka uwag na liczny i nader potrzebny wysyp notek i komentarzy na temat obecnej reformy szkolnictwa wyższego. Sprawa jest obszerna, ale pragnę przedstawic nieco refleksji.


Volksdocenci - znów. Zgiń, przepadnij maro przebrzydła !

Właśnie wyczytałem, że jakoby będzie można uzyskiwać formalny tytuł naukowy profesora za „osiągnięcia dydaktyczne”. Toż to w ten właśnie sposób zniszczono polska naukę w latach PRL, gdy w roku 1968 rozwodniono i zneutralizowano powojenne  niedobitki (smutne, bo dosłownie) polskiej profesury. Kto nie pamięta, przypominam, że w czasie jednego dnia (choć nazywano to „nocą docentów”) mianowano kilka tysięcy docentów bez habilitacji.  Tym niemniej pozostali wtedy w wielu miejscach prawdziwi „samodzielni pracownicy naukowi” jeszcze z czasów przedwojennych, którzy odeszli emerytalnie dopiero gdzieś w latach około 80-tych i uratowali, gdzie było to możliwe, jaki-taki poziom nielicznych polskich uczelni wyższych.


W czasach PRL, uniwersytetów elitarnych oczywiście nie było, chociaż za takie uchodziły UJ i UW. Niektóre, na ogół ścisłe dyscypliny naukowe. miały się jednak dobrze. Jak na owe czasy. Stanowiły one niewielkie oazy dające (n.p. fizykom) przynajmniej minimalne poczucie niezależnosci (nawet finansowej, wspominamy tu możliwości stypendiów i kolosalnie korzystny czarnorynkowy kurs dolara) od wszechobecnej partii. Dla uzyskania tych stypendiów trzeba oczywiscie było coś reprezentować, a to było stosunkowo łatwe. Nauki prawnicze, różne „ekonomiczne” i „społeczne” służyły wtedy głównie ówczesnej linii politycznej.


Po co kreować teraz "volksprofesorów", bo jak nazwać profesorów, któzy nie prowadzą działalnosci badawczej ? - Czy po to, aby jakoś zagospodarować tych, którzy i teraz nie pracują i nie będą pracować naukowo także w przyszłości ? - Taki samobójczy kompromis ? - Dlaczego by chociaż nie nazwać ich jakoś inaczej, byle tylko nie deprecjonować tytułu prawdziwego profesora. 


Kształcenie elit


Dużo się mówiło ostatnio na temat uniwersytetów "wiodących", przodujących czy elitarnych.  Martwię się o kształcenie elit politycznych, prawniczych, nauczycielskich, samorządowych, wojskowych, wszelakich. Gdzie obecnie wychowują się i kształcą polscy politycy ? - Na wydziale historii gdzieś w gdańskim powiecie? - Na całym świecie warstwa, z której wywodzą się politycy dojrzewa i kształci się w elitarnych uniwersytetach (typu Harvardu, Oxfordu, czy nawet Melbourne). Chodzi także, a może przede wszystkim, o kontakty i żywe przykłady innych studentów, a nie tylko profesorów. Pisać by o tym długo. A mądre kraje, n.p. Australia to nazdolniejszym absolwentom umożliwia dodatkowo dłuższe pobyty studyjne n.p. w Oxfordzie w ramach specjalnych stypendiów (Rhodes Scholarship). Aspirujący młodzi politycy mają dodatkową szanse spotkać innych potencjalnych premierów i ministrów, uczestniczyć w debatach, nawiązywać przyjaźnie i zwykłe znajomości czy znajdować mentorów. Czy UJ to spełnia choć w 10% ? 


Listy rankingowe - strachy na Lachy, upadek UJ

 

Może warto by przy tej okazji przytoczyć w pigułce nader smutne dowody na rozkład polskiego symbolu i "perły w koronie" czyli UJ w ostatnich 6-7 latach. Mam nadzieję, że to jeszcze nie jest to upadek, ale jemu blisko, bo jak nazwać spadek o 250 miejsc na renomowanej liście brytyjskiego Times'a.

 

Także na  "liście szanghajskiej" UJ od roku 2011 spadł o ponad 100 pozycji i w roku 2016 jest już w piątej setce, a był na górze czwartej. Można to zobaczyć, z roku na rok, tutaj: http://www.shanghairanking.com/World-University-Rankings/Jagiellonian-University.html . Natomiast na liście brytyjskiej the Times Educational Supplement (najstarszej liscie rankingowej), UJ w 2012* był na pozycji 301-350, natomiast w 2017** sromotnie (?) zjechał na pozycję 601-800, a więc poza konkurencję "notowanej" pierwszej pięćsetki. Nie miejsce tu na porównywanie kryteriów obu list, ale można dodać, że światowy upadek UJ został potwierdzony na wszystkich innych listach rankingowych, a jest ich wiele. Można sobie samemu poszukać. W największym skrócie, na UJ trzyma się jeszcze tylko fizyka i chemia, może biologia, zresztą jak zawsze. Reszta wytrwale dołuje, a "nauki" humanistyczne - na czele. Zachęcam tu do ciekawych analiz przy pomocy n.p. Nature Index***, gdzie liczy się każda dobra publikacja.

 

Bo tak już w świecie jest, ze kto nie publikuje, to pewnie nic nie robi, więc go nie ma, z czym - obawiam się - mamy właśnie do czynienia. Przypominam tu wielokrotnie przytaczaną opinię sprzed kilku lat b. prezesa PAN, prof. Kleibera, że - jego zdaniem - 80% polskich profesorów nie prowadzi działalności naukowej. - To straszne. 80% ! Warto zauważyć, że upadek UJ dokładnie zbiega się czasowo z początkiem pierwszej kadencji obecnego rektora, przed ponad rokiem wybranego na drugą (sic !) zasłużoną kadencję. Krytycy UJ mogą już się zakładać, gdzie biedny UJ znajdzie się przy końcu obecnej drugiej kadencji owego superadministratora****. 

Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo