18 obserwujących
158 notek
156k odsłon
  226   2

Koniec węgla w Polsce - jaka alternatywa?

Jack Mac Lase
Jack Mac Lase

Konflikt o Turów trwa w najlepsze. A tu vloger Ushi sygnalizuje, że PiS zgodził się na zamknięcie elektrowni: Bełchatów, Turów, Kozienice (z nowymi blokami) i Połaniec. No to zostaniemy bez głównych elektrowni, bo to niby ślad węglowy pozostawiają emitując mnóstwo dwutlenku węgla, który to gaz jest, według ekologicznych ideologów, najbardziej zabójczym gazem. A my wiemy, że bez dwutlenku węgla życie w znanej nam postaci raczej nie istniałoby na Ziemi. Rośliny  nie mogłyby poprzez fotosyntezę produkować składników odżywczych dla królestwa zwierząt i grzybów, przez co łańcuch pokarmowy załamałby się. Ale to ekologów raczej nie interesuje. Ważna jest walka z emisją dwutlenku węgla i zmianami klimatu. Teraz już walczy się ze zmianami klimatu, nie z globalnym ociepleniem, bo nie wiadomo w którym kierunku te zmiany klimatu tak właściwie idą. Może się okazać, że nadchodzi kolejna epoka lodowcowa, a być może kolejne "zlodowacenie śnieżnej kuli", które to ponoć miało miejsce jakieś 600 milionów lat temu. Ciekawe, co portal zywaplaneta.pl uważa za decydujące w zamrożeniu całej planety:

"Najbardziej prawdopodobną przyczyną zlodowaceń śnieżnej kuli jest zespół kilku współdziałających ze sobą czynników:

    mniejsza ilość (o ok. 10 procent) promieniowania słonecznego docierającego do Ziemi; miliard lat temu Słońce świeciło słabiej niż obecnie,
    pojawienie się tlenu w atmosferze; spowodował on rozpad metanu, który jest gazem cieplarnianym,
    usunięcie z atmosfery dużych ilości dwutlenku węgla; odpowiedzialne były za to procesy wietrzenia skał, które wymagają obecności CO2,
    przemieszczenie się kontynentów w rejony bliskie równikowi; przyspieszyło to wietrzenie skał, poza tym umożliwiło dalszą intensywną erozję już po początkowym ochłodzeniu.

Do wymienionych czynników dołączył wkrótce jeszcze jeden – wysokie albedo śniegu i lodu. Powstające lodowce i lądolody odbijają więcej promieniowania słonecznego niż goła ziemia. "

I co teraz się robi?

Usuwa się dwutlenek węgla z atmosfery poprzez ograniczanie emisji. Oskarża się krowy i inne zwierzaki hodowlane o emisję metanu, a jak wyczytaliśmy powyżej tlen powoduje rozpad metanu.  Co gorsza Bill Gates chce rozpylić w atmosferze tony pyłów i chemikaliów o czym informuje nas np. portal tvp.info w artykule: "Gates chce wypuścić do atmosfery chemiczny pył i „przyciemnić” słońce" :

"Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda pracują nad technologią „przyciemniania” słońca, która miałaby zmniejszyć skutki globalnego ocieplenia. Inicjatywę wsparł finansowo miliarder i założyciel firmy Microsoft Bill Gates.
Portal Forbes.com wskazuje, że eksperyment pod nazwą Stratospheric Controlled Perturbation Experiment (SCoPEx) ma na celu rozpylanie do atmosfery nietoksycznego pyłu węglanu wapnia (CaCO3). Oceniono, że taki aerozol mógłby wywoływać efekt ochłodzenia klimatu w wyniku zmniejszenia światła słonecznego docierającego na Ziemię. "

Ani chybi co niektórzy swoimi działaniami chcą doprowadzić kulę ziemską do stanu zamrożenia.

W swoich wpisach na blogu np. : "Energia z węgla kamiennego energią odnawialną?" sugerowałem, że być może węgiel, zarówno kamienny jak i brunatny, którego Polska ma zasobów na wieleset lat, może powstawać dużo szybciej niż nam wszystkim się wydaje i może zostać zakwalifikowany, jak np biomasa czy wierzba energetyczna, do odnawialnych źródeł energii. Gdyby nasi lobbyści oddelegowani do ciał zarządzających Unią Europejską dobrze wykonali swoją pracę, to węgiel kamienny i brunatny zostałby zakwalifikowany do odnawialnych źródeł energii jak np. marchewka do owoców. Ale tak się niestety nie stało i w prosty sposób pozbawiamy się energii z węgla zamykając kopalnie i elektrownie. Domyślam się, że gdy polskie kopalnie i elektrownie zostaną sprzedane globalistom, to okaże się, że węgiel jest jednak odnawialnym źródłem energii i energia z niego pozyskana jest najbardziej ekologiczna.


Ale jest jak jest. I co można zrobić, jeśli węgla nie można użyć?

W poście "Jak Polska może rozwiązać problem braku energii?" sugerowałem, że możemy zrobić farmy słoneczne gdzieś na równiku i przesyłać wyprodukowaną tam energię za pomocą fal krótkich z pomocą rasera, czyli Radio frequency amplification by stimulated emission of radiation, odpowiednika lasera i masera, ale dla fal radiowych.


image


Pomysł z równikiem i transmisją energii poprzez atmosferę może nie być najlepszy, ze względu na jakieś odległe konflikty, które akurat będą się rozgrywały w okolicach farmy słonecznej, czego doświadczył program DESERTEC. Oczywiście nie tylko konflikt lokalny, ale i protesty ekologów mogą zniweczyć dobre pomysły.

Więc co?

Może wodór?

Vladimir N. Larin w swojej książce "Hydridic Earth" i, nie chwaląc się, ja w poście "Hipoteza pulsującej Ziemi - czy mamy nieograniczone złoża helu, wodoru i metanu?" sugerujemy, że w głębi naszej planety są nieprzebrane zasoby wodoru. Tylko go w sprytny sposób wydobyć i użyć.

A jeśli wydobycie wodoru okaże się trudne, to jaka jest alternatywa?

Dość niedawno Amerykański startup NDB ogłosił, że jest w stanie zbudować baterię działającą 28 000 lat. O tym informuje np. portal komputerswiat.pl:

"Opatentowana przez NDB samoładująca się nanodiamentowa bateria ma z założenia zapewniać ładowanie przez cały czas eksploatacji urządzenia lub maszyny, którą będzie napędzała. Startup twierdzi, że zgodnie z ich przewidywaniami żywotność ma sięgnąć nawet 28 tys. lat, a ogniwa będą w stanie zasilać sprzęt właściwie dowolnej wielkości, od aparatów słuchowych i czujników, na samolotach i rakietach kończąc.
Sama bateria znana jest jako Diamond Nuclear Voltanic (DNV) i jest zbudowana z półprzewodnika, metalu i elementów ceramicznych wyposażonych w dwie powierzchnie styku, ułatwiające gromadzenie ładunku. Kilka pojedynczych jednostek łączony jest w stos, wytwarzany w celu stworzenia dodatniej i ujemnej powierzchni styku, podobnej do tej stosowanej w zwykłym akumulatorze. Każda warstwa stosu DNV składa się natomiast z wysokoenergetycznego źródła wyjściowego.
W DNV radioizotopy są umieszczane w jednostce monokrystalicznego diamentu w taki sposób, by ułatwić rozpraszanie. Same stosu są natomiast pokryte warstwą diamentu polikrystalicznego, znanego ze swoich doskonałych właściwości przewodnictwa cieplnego, a także ze ogromnej trwałości."

Opis ogniwa jest dość pokrętnie przedstawiony, prawdopodobnie dlatego, żeby nikt go nie skopiował. Nie chcę się chwalić, ale w jakiś sposób podobne rozwiązanie zaproponowałem już 10 lat temu. Znaczy podobne w sensie złącza metal - jakaś forma węgla wystawionego na działanie wysokoenergetycznych fal elektromagnetycznych. Tylko wtedy nie pomyślałem, że takim złączem można owinąć materiał radioaktywny, a myślałem o ekspediowaniu takich złącz w kosmos na orbitę okołoziemską czy na Księżyc i stamtąd za pomocą laserów, maserów czy raserów przesyłać energię na Ziemię. Schematyczne rozwiązanie przedstawione jest na rysunku wprowadzającym do artykułu. Więcej o tych rozwiązaniach można sobie poczytać w artykule: "A carbon-metal junction prepared by CVD technique as X-ray photovoltaic cell" i "X-ray solar cell based on carbon-metal junction". To były wstępne badania. Myślę, że przy odpowiednim nakładzie pracy i pieniędzy można z tych ogniw uzyskać wystarczającą sprawność potrzebną do zastosowań komercyjnych.

I co z tego?

W Polsce planuje się budowę elektrowni atomowej. Wiele państw europejskich ma elektrownie atomowe i nie wie co robić z radioaktywnymi odpadami. W Polsce są głębokie kopalnie węgla, które już są zamknięte lub wkrótce zostaną zamknięte. Można więc sprowadzać do Polski odpady z elektrowni atomowych, umieszczać je w chodnikach kopalni i otaczać złączami opisanymi powyżej. W ten sposób głęboko pod ziemią powstaną "elektrownie słoneczne" pracujące bezobsługowo tysiące lat. Czyli w ten prosty sposób można zarobić na utylizacji odpadów promieniotwórczych z innych krajów i zapewnić energię elektryczną następnym niezliczonym pokoleniom.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości