"Lubię rządzić i mieć władzę..." - te słowa wypowiedziane dzisiaj z bezwstydnie bezczelnie rozbrajającą szczerością przez marszałka Sejmu Ludwika Dorna, a które usłyszałam w radiu wykonując w środku popołudniowego szczytu komunikacyjnego skomplikowany manewr zmiany pasa ze skrajnie prawego na skrajnie lewy, o mało nie spowodowały kolizji, która jak ktoś zna warszawskie realia, sparaliżowałaby jedną z głównych ulic Mokotowa. A to wszystko rozluźniony Marszałek powiedział dziennikarzom po zakończeniu ostatniej sesji Sejmu tej kadencji.
Jedno trzeba przyznać, że marszałek Dorn ma odwagę i nie ma żadnych zahamowań, aby głosić swoja żądzę władzy.
Pan Marszałek dodał jeszcze, że gdyby takiej władzy nie miał (czyt. nie byłoby takiego regulaminu) to mimo, że to pozycja drugiej osoby w państwie, nie byłby już więcej zainteresowany funkcją marszałka.
Wiem jedno, że następnym razem wyłączę radio w samochodzie, jak tylko usłyszę Ludwika Dorna. W końcu szkoda mi i nerwów i samochodu i innych kierowców spieszących do domu.
I nikt nie będzie wnikał w to, że to nie moja wina ta kolizja, tylko że wiadomo - blondynka... ;)



Komentarze
Pokaż komentarze (41)