W trakcie dzisiejszej konwencji PIS w Rzeszowie Premier Jarosław Kaczyński powiedział, że jeśli w wyborach zwycięży PO i LiD "to będzie nowy 13 grudnia 1981 roku".
Absurdalności słów premiera o dacie 13.12.19981 r. nie warto wyjaśniać przez szacunek dla wszystkich myślących i trzeźwych ludzi.
Zastanawia jednak kondycja psychiczna osoby pełniącej jedno z najwyższych stanowisk w kraju, którą jestem głęboko zaniepokojona. Wpierw "zomo", potem "inni szatani" teraz... 13 grudnia 1981 r. czyli stan wojenny.
Pan Premier od dłuższego już czasu - bo wpierw wybory 2005 r. , potem objęcie władzy przez PIS, trudy koalicji, teraz kolejna kampania wyborcza - intensywnie pracuje, z pewnością w dużym napięciu i emocjach związanych z pełnionym stanowiskiem i jednocześnie funkcją szefa partii. W emocjach i napięciu, które nie zawsze się da rozładować, wszak sportu żadnego nie uprawia, a żona też nie przytuli. Nadmiar emocji, które człowiek tłumi w sobie jest niebezpieczny dla zdrowia w każdym jego wymiarze.
Jednocześnie wiem, że J. Kaczyński miał w tym roku urlop przerywany, wskutek znanych wydarzeń związanych z koalicją, akcją CBA, strajkami. Obserwując ostatnie wypowiedzi Premiera wydaje się, że brak porządnego odpoczynku zaczyna Premierowi poważnie szkodzić. Dziwię się, że różne życzliwe Premierowi osoby tego nie zauważają.
Czując się obywatelką tego kraju, na sercu mi leży zdrowie naszego Premiera. I piszę to szczerze zaniepokojona i z prostej ludzkiej życzliwości.
Panie Premierze, najwyższy czas odpocząć, zdrowie ważniejsze!



Komentarze
Pokaż komentarze (16)