Premier ostro zareagował na kolejny wyskokowy występ byłego prezydenta A. Kwaśniewskiego podczas wykładu dla studentów na Ukrainie. Teraz, po nagrywanej jak się okazało już od miesiąca debacie obu panów, żeby dodać sobie splendoru i uczynić z pojedynku z byłym prezydentem najważniejsze wydarzenie kampanii wyborczej Premier nazywa go szefem.
Jednocześnie J. Kaczyński odmawia odbycia debaty z Donaldem Tuskiem, swoim głównym konkurentem w najbliższych wyborach bojąc się tej konfrontacji.
Powstaje pytanie czy taki pojedynek z osobą mającą, jak się okazało od dłuższego już czasu, problemy z alkoholem doda Premierowi takiego splendoru jakiego się spodziewa.
W gruncie rzeczy można by rzec, że to nawet... niehonorowe, bo siły nierówne, a i Aleksander Kwaśniewski jest tylko twarzą LiDu, a nie jest przywódcą którejś z partii.
Druga kwestia to kto za to zapłaci?
Albo są zasady, że wszystkie partie mają równy darmowy dostęp do telewizji albo płacą za swoje występy na zasadach komercyjnych.
Inaczej te dwie właśnie partie są faworyzowane, bez żadnego uzasadnienia. Pozostałe partie powinny zgłosić to w formie protestu do PKW, gdyż narusza to zasady demokracji dając przywileje jednym partiom, zmniejszając jednocześnie szanse drugich.



Komentarze
Pokaż komentarze (9)