Dzisiaj dostałem darmową gazetę "Miasto Ł", za której wydanie zapłaciła Szwajcaria... bo przecież nie ma czegoś takiego jak darmowa, chociażby gazeta. Gazetę wydaje łódzki Gender a dokładnie fundacja Spunk, która to uczyła radnych miasta łodzi i gimnazjalistów co się robi z kondonami. Jak ja byłem w wieku gimnazjalisty, (wtedy 7 podstawówki) to kumple "dla jaj" starszym braciom (a jeden to nawet siostrze) podbierali „gumki” i wypełnione wodą wyrzucali przez okno (tak dla jaj), stąd wniosek, że gimnazjalistów nikt nie musi uczyć co się robi z gumkami… są one dla jaj... -pomyślałem, a tu jakiś o ciemnej cerze twierdzi na ekranie, że nie tylko gimnazjalistów ale i czterolatków trzeba „seksu” uczyć. Zadzwoniłem więc do koleżanki, która jest panią przedszkolanką w przedszkolu, co ona na to, a ona, że może i ten czarniawy ma rację, bo dzisiaj dwóch jej nasikało na deskę… To zapewne z braku wykształcenia seksualnego się chłopakom przytrafiło..
Redaktorem naczelnym jest właśnie specjalistka od nakładania gumek na banana… pisze ona, że w Mieście Ł znajdę tematy, dla których nie ma miejsca gdzie indziej…
Hm … i owszem… tuż obok wstępniaka naczelnej… znany medialnie półgłówek żali się, że ojciec da czasami dzieciakowi klapsa, albo babcia krzyknie na wnuka, a „my” na to nie reagujemy… i w ogóle, to wszyscy mężczyźni to świnie, bo straszliwie biją swoje dzieci. Robią to także dziadziusiowie i „wujkowie”. Nie wiem tylko czemu wujka autor wziął w cudzysłów, pewnie ma na myśli kochanka mamusi… To wszystko ma jeden wyraz: rodzina jest złem samym w sobie i twórcą zła, którego doznają dzieci… Ciekawe, czy ten autor-półgłówek już postarał się o jakieś dziecko, a jeżeli tak, to niech uważa… bo jak tak będzie dalej pisał, to co tydzień może mieć w domu najścia policjanta. Świnia jeden…
O czym można przeczytać w tej Spunkowej prasie? Najwięcej o największej „wtopie” polityki miasta, czyli o budżecie obywatelskim i że pierwszą jego edycję wygrały psy… tak jakby w mieście nie było poważniejszych inwestycji do sfinansowania… I dlatego budżet obywatelski wielkim sukcesem był…
Od wtopy, do wtopy , czyli od budżetu obywatelskiego do jeszcze większego idiotyzmu, czyli do kopania szpar na trasie w-z. Ogólnie jest tak, że zachwycone jest tym gówniarstwo miasta Łodzi, a ludzie wiekiem dojrzali, którzy np. byli świadkami budowy tej trasy 35 lat temu, uważają to za najbardziej poroniony pomysł władz miasta… Opis kataklizmu, który władze miasta zgotowały łodzianom zajął 2 strony. Nie ma tam raczej krytyki samego pomysłu kopania rowów na tej trasie, jest tylko wyliczanie kłopotów komunikacyjnych zgotowanych łodzianom przez najgłupszą władzę w historii. Artykuł na tę głupotę nie zwraca uwagi, może z tego powodu, że już na następnej stronie… na rozkładówce... produkuje się ta pani, która jest władzą miasta...
Wywiad z nią zatytułowano "Mam jeszcze wiele do zrobienia".
to mi przypomina rysunek Mleczki z tą różnicą, że na nim facior był, który opuszczał wucet... drzwi były otwarte i w tle główny punkt każdego wucetu wypełniony substancją ekstrementalną... w dymku taki napis był: "Zrobiliśmy już wiele towarzyszu, ale wiele zostało jeszcze do zrobienia.", co obwieścił oczekującemu chyba na wstęp do toalety...
Dalej, jakiś młokos wyjaśnia czym jest masa krytyczna… Otóż, jest to spęd rowerzystów, którzy nagle zajmują całą szerokość jezdni… Ja, osobiście mam ich za idiotów, od czasu, kiedy ruszyłem na skrzyżowaniu na zielonym świetle, a ta hałastra „pedalistów” skręciła w prawo z przecznicy, tarasując mi drogą. Proszę sobie wyobrazić moje samopoczucie wówczas, kiedy rozpędzając samochód tuż za skrzyżowaniem ci idioci znaleźli się przede mną… Ogólnie tych cyklistów to nie ma za co chwalić, bo także dla pieszych są zagrożeniem i nie ustępują im na pasach.
Później, jakaś dziewuszka skarży się, że Łódź - miasto kobiet tak mało miało wybitnych kobiet, no i sama znalazła trzy, które mają tworzyć szlak łódzkich kobiet.
Czy w tej gazecie można znaleźć cokolwiek wartościowego? O, tak . Myślę, że teksty o braku drzew na ulicach Łodzi i o głupocie urzędnika miejskiego, o designie i o łódzkich poetach coś niecoś wartościowego zawierają.
Szczytem głupoty jest utyskiwanie pani Desperak z powodu planów przedłużenia ul. Karskiego przez puste pole za Manufakturą, bo ona tam chodzi na kocyk leżakować razem z innymi samotnymi kobietami. A którędy władze miasta mają przeprowadzić nową jezdnię, jak nie przez puste pole, pytam ja Desperak, nie oczekując odpowiedzi.
Eh… na co to idą te szwajcarskie franki… na taką gazecinę…
Inne tematy w dziale Polityka