Marsz Niepodległości? W tym roku nie byłem…
Kumpel z podstawówki spotkany w tramwaju pyta mnie co sądzę o Marszu Niepodległości tak w ogóle i czy byłem…
No niestety, tym razem się nie wybrałem, ale inicjatywę gorąco popieram… i pozdrawiam wszystkich uczestników.
Jeżeli chodzi o „tęczę” to uważam, że z dodatkiem płomieni to był bardzo zabawny akcent Marszu… Nie mam nic przeciwko dodawaniu do tęczy płomieni, tym bardziej, że nie powinna być ustawiona w miejscy, w którym stała i w ogóle żadnym… znak tęczy, który Bóg ustanowił po potopie na znak przymierza z Noe wykorzystany został w sposób perfidny.
Ambasady jakiejkolwiek, w tym także Federacji Rosyjskiej bym nie ruszał, zwłaszcza, że współczesnej Rosji nie mam nic do zarzucenia… i trzymam z nią, żeby porozumiała się z Ukrainą, aby ta nie dostała się w szpony unijno-germańskie…
Zastanawiam się z jakiego powodu współczesne młode pokolenie tak bardzo się uaktywniło i z taką ekspresją wyraża swoje poglądy…
Nie pamiętam, żeby przez cały okres stanu wojennego i po nim (tak do 1985r.) w jakiejkolwiek manifestacji cokolwiek podpalono, a powodów do podpalenia było wiele… Ludzie biorący w nich udział, w tym także młodzi byli znacznie mniej ekspresyjni…
Wydaje mi się, że współczesny dynamizm i ekspresja młodego pokolenia to efekt zniesienia obowiązkowej, powszechnej służby wojskowej… czyli władza samo jest sobie winna… Powszechna służba wojskowa po pierwsze zgarniała spory procent młodego pokolenia, a po drugie, ci „po wojsku” to już jednak byli inni ludzie… To tłumaczy dlaczego pewne sprawy w latach 80-tych poszły tak jak poszły.
Ci młodzi śmieją się z nas teraz, że w tak dziecinny sposób daliśmy się ograć juncie Jaruzela…
Ech…. Gdyby ci chłopcy z Marszu Niepodległości byli wtedy… Dziś Polska byłaby innym krajem.
Inne tematy w dziale Polityka