Sprawa ta stała się aktualna w związku z wydarzeniem dla wielu dość nieoczekiwanym, tj. dania przez Ukrainę kosza Eurounii.
To całe polskie politykierstwo od Palikota do Tuska, a także to, które odstawia chocholi taniec wokół brzozy smoleńskiej, zaczęło lać łzy z tego powodu. Wspólnym mianownikiem tego politykierstwa jest wrogi stosunek do Rosji, a służalczy wobec Eurounii, która jest narzędziem w rękach merkelowskich Niemiec.
Również media uprawiają styl wrogi Rosji. Idą tu za przewodem pewnej blondyny, która z szefa rosyjskiej dyplomacji usiłowała uczynić alkoholika.
Polityka Polska stać ma pod znakiem wrogości do Rosji i basta. Dla mnie jest to głupie, zważywszy, że z Rosją graniczymy ze skrawkiem jej terytorium jakim jest ujście Pręgoły.
Dzieje się tak z tego powodu, że ze sceny politycznej wykluczono siły nie akceptujące Eurounii, która jest narzędziem w rękach niemieckich. Do tego doszło bałwochwalcze uwielbianie „piłsudczyzny”, która także była antyrosyjska. Na polskiej scenie opozycja narodowo-demokratyczna funkcjonuje jedynie jako opozycja pozaparlamentarna. Wykluczenia tego dokonano jak wiadomo w 2007r.
Co jest tego przyczyną? To lizusostwo wobec Eurounii wynika po prostu z głupoty polskiej sceny politycznej, tej której nie wykluczono.
Wrogości tej nie przejawiał historycznie ruch narodowy. Narodowa demokracja zawsze miała pozytywny stosunek do Rosji i z tego powodu współcześnie zwalcza się ruch narodowy. Oczywiście ten autentyczny, z programem, mający konkretne cele polityczne i podejmujący polityczne działania. Nie chodzi mi o jakiś skauting polityczny jedynie.
Ekscesy przed Ambasada Rosyjską świadczą o tym, że w Marszu Niepodległości są także (oczywiście nie tylko) osoby, którym zasad polityki narodowo-demokratycznej są obce.
Wrogość wobec Rosji zawsze obca była polskiej prawicy. Byli co prawda jacyś aktywiści filogermańscy w czasie I wojny, ale to był margines. Byli też filo germańscy politycy i działacze w rodzaju Studnickiego.
Prawica narodowo-demokratyczna akceptuje Rosję, wie że ma ona swoje interesy i nie jest skłonna akceptować działania godzące w te interesy. Po odzyskaniu przez Ukrainę niepodległości, nie przestała ona znajdować się w strefie wpływów Rosji. Więzy gospodarcze pomiędzy tymi krajami są bardzo silne. Pochłonięcie Ukrainy przez Eurounię spowodowałoby zerwanie tych więzów. Prawica narodowo-demokratyczna w pełni to rozumie i nie chce tego zerwania, bo wywołałoby to III wojnę światową.
Prawica narodowo-demokratyczna postrzega Eurounię jako narzędzie w rękach merkelowskich Niemiec, przy pomocy którego realizują oni swoje interesy. Realizacja ta polega głównie na podporządkowaniu sobie krajów słabszych, zwłaszcza Polski. Objawem tego uzależnienia są oczęta Tuska, świecące się do Merkel przy każdym ich spotkaniu. Ale oczywiście cele działania Niemiec od stu lat sięgają daleko dalej niż sama Polska (wtedy ziemie polskie). Celem tym jest Ukraina. Opanowanie Ukrainy przez merkelowskie Niemcy miałoby nastąpić przez wchłonięcie jej przez Eurounię. Dziś Niemcy nie muszą wywoływać wojny, po to, aby opanować albo podporządkować sobie jakieś terytorium. Mogą to zrobić „pokojowo” mając w swoich rękach Eurounię. Cele Niemiec są te same, zmieniły się tylko metody.
Prawica narodowo-demokratyczna doskonale zdaje sobie z tego sprawę. I nie chce, żeby Ukraina znalazła się w śmiertelnym uścisku Eurounii.
Stan aktualny, współpraca ukraińsko-rosyjska jest stanem naturalnym i służy obopólnym interesom. Wchłonięcie Ukrainy przez Eurounię w sposób nienaturalny stan ten przecięłoby. Dla obu państw straty byłyby niewyobrażalne. Chęć ich uniknięcia wywołałaby wojnę.
Polska prawica narodowo-demokratyczna te zagadnienia zna i je rozumie.
Inne tematy w dziale Polityka