O dwie sprawy zagadnął mnie kumpel z którym wracałem do domu łódzkim tramwajem, obydwie dotyczące pomysłów tych „gowinianych jabłeczników”.
1/ Czy dobrze byłoby, żeby ktoś miał podczas głosowania o tyle głosów więcej o ile ma dzieci?
2/ Co to jest konserwatyzm, czyli co Murzyn miał na myśli?
Ad. 1/ Dmowski ubolewał nad ignorowaniem roli rodziny. Powinna ona mieć należytą pozycję także w systemie wyborczym i w tym celu postulował przyznanie jednego głosu jednej rodzinie, który mogłaby oddawać głowa rodziny, czyli ojciec rodziny, a gdy jego nie ma (rodziny niepełne – matka). Oczywiście, siła głosu każdej rodziny byłaby jednakowa. Jak łatwo zauważyć był to projekt odwrotny od złożonego niedawno przez „jabłeczników”, którzy proponują zwiększenie siły głosu w zależności od liczby posiadanych dzieci.
Pomysł jeden głos dla każdej rodziny, był to dobry pomysł, z tym że nierealny, z powodu niemożliwości zachowania tajności aktu głosowania.
Pomysł przeciwny, dając o tyle więcej głosów o ile kto posiada dzieci – to zwykły idiotyzm… Trochę oznaczało by to powrót do starożytnego Rzymu republikańskiego, w któym „wartościowymi politycznie” byli proleci, czyli ci, którzy niczego prócz dużej liczby dzieci się nie dorobili. Z autorami idiotyzmów nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego.
Ad 2/ Konserwatyzm ma tyle znaczeń w ilu krajach występuje. Można postrzegać go jako niechęć do wszelkich zmian, można tak jak Amerykanie postrzegać go jako system oparty na patriotyzmie, poszanowaniu wartości i moralnych i religijnych i wolnym rynku.
Ale co nigeryjski Murzyn mieszkający w Polsce, bo tam gdzie się urodził by go pobili albo i zabili, ma na myśli wypowiadając słowo „konserwatyzm” to je nie mam pojęcia.
W Polsce konserwatyzm nie ma dobrej renomy, z tego względu, że kojarzony jest z najbardziej zacofanymi szlachciurami w przeszłości. Konserwatyzm obcy był i jest polskiemu obozowi narodowo-demokratycznemu, bo właśnie przymiotnik „demokratyczny” oznaczał zerwanie z tym głupim, szlacheckim konserwatyzmem i otwarcie obozu na inne warstwy społeczeństwa polskiego.
To tyle, na temat pomysłów gowinianych „jabłeczników” co oznacza, że będę się trzymał od nich z daleka.
Inne tematy w dziale Polityka