Tym razem jechałem autobusem miejskim w mieście Łodzi, no i kumpel zagadnął mnie o moje wrażenia z uroczystości pogrzebowej Nelsona Mandeli. Odpowiedziałem, że umknęły mi uwadze i zaliczyłem jedynie jakieś "ścinki" w wiadomościach, których pierwszoplanowe role grali kobieta rasy nordyckiej i pewien afroamerykanin... W tel pokazano klimaty porównywalne z z tymi panującymi na afrykańskich MŚ w futbolu. Co kraj to obyczaj.
A co sadzę o Nelsonie Mandeli? Sama walka z apartheidem zacna była. A poza tym pamiętam, że gdzieś po 1990r. zaczęto szerzej przedstawiać jego poglądy. Wynikało z tego, że jest to człowiek lewicy. Z tych względów przestałem się nim interesować.
Pomimo to, cześć jego pamięci.
Inne tematy w dziale Polityka