Jakelo Jakelo
330
BLOG

Poczta Polska - sprawa polska.

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 2

 

 

Gdybym spotkał się z kumplem z podstawówki, z którym nie widziałem się całe wieki ale wiem, że pracuje w przedsiębiorstwie Poczta Polska i zapytał, co sądzę o „aferze pocztowej”, to powiedział bym tak:  

"Obrońcy Poczty Polskiej poddajcie się" - to wezwanie rozlega się przez kraj.
http://forbes.onet.pl/rafal-brzoska-nie-ma-sensu-bronic-poczty-polskiej,artykuly,168914,1,1.html
 
A ja bronię Poczty Polskiej. I wzywam: obrońcy Poczty Polskiej łączcie się i walczcie z dziadostwem, które wdziera się w ważną sferę publiczną.

Pamiętam, że dotychczas zdarzył się jeden przypadek, że pośród pocztowych „awizo”, dobrze mi znanych, jedno było nietypowe… Z pozostawionego druczku wynikało, że po odbiór korespondencji mam udać się nie do Urzędu Pocztowego nr… , położonego w … ,  przy ul. …. , czyli „za rogiem” ale na drugi koniec miasta do jakiegoś hipermarketu… Wyprawa „tam i z powrotem ” zajęła mi nie kwadrans ale dwie godziny.

To było raz, no a teraz czytam, że tak będzie już zawsze…

Ministerstwo Sprawiedliwości podjęło, moim zdaniem, fatalną w skutkach decyzję o odebraniu wykonywania usług doręczania korespondencji Poczcie Polskiej, i przekazaniu innej, która z kolei zleciła część czynności jakimś dwóm innym instytucjom… Nazwa jednej z nich widniała na nieszczęsnym awizo, które zmusiło mnie do „wycieczki” do hipermarketu, na odległe przedmieście.

Już wyrażane są obawy, czy to będzie funkcjonowało. Czytam, że Sędzia Anna Korwin-Piotrowska z zarządu stowarzyszenia sędziów Themis jak na razie, dyplomatycznie wstrzymuje się z ocenami. "Pewne obawy mamy – stwierdziła -  bo nie wiemy jak będzie" Różnica pomiędzy mną, a Panią Sędzią jest taka, że ja obaw nie mam, ja mam pewność, ja już wiem, że to nie będzie funkcjonowało dobrze, a będzie funkcjonowało bardzo źle, a być może nie będzie w ogóle funkcjonowało.

Mowa jest o tym, że kioski Ruchu mają być punktami odbioru korespondencji sądowej. Jeżeli chodzi o te punkty drobnego handlu, to w moim mieście znikają jeden po drugim, jak grzyby w lesie, kiedy długo nie ma deszczu. Po prostu okazują się interesem niedochodowym i kioskarze rezygnują z tej działalności. W ich miejsce pojawiają się jakieś „salony gazet i czasopism” ale nie są one zrzeszone w Ruchu. Nie uwzględniło tej kioskowej rzeczywistości Centrum Zakupów dla Sądownictwa funkcjonujące przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. Zapewnia ono że, realizacja kontraktu będzie cały czas monitorowana. Może należało wstępnie przeprowadzić monitoring funkcjonowania kiosków Ruchu w kraju, bo chyba nie uwzględniono zmian zachodzących w tej części handlu detalicznego.

Wśród licznych obaw wymienia się i taką, czy pracownicy punktów awizacyjnych dochowają należytej staranności, by wydać pismo tylko osobie uprawnionej, czyli adresatowi lub jego pełnomocnikowi. I tu również jestem w stu procentach przekonany, że „panie ze spożywczaka”, „nabijające towar na kasę” takiej staranności nie dołożą, bo gratyfikacja finansowa za dokładanie takiej staranności będzie niewystarczająca albo nie będzie jej wcale. Po „Urząd Pocztowy nr….” to jednak urząd… i pracują w nim profesjonalistki, a wydawanie korespondencji sądowej pewnego poziomu profesjonalizmu wymaga.

Sędziowie nie mają pewności, czy sądowe pisma nie poginą w sklepikach osiedlowych (pomiędzy mąka a kaszą)  lub kioskach (pomiędzy gazetami lub czasopismami). Otóż, poginą..

Wskazują też, że zabrakło jakiejkolwiek informacji dla społeczeństwa. Ja bym wskazał na więcej. Nikt tu ze społeczeństwem się nie liczył, a zwłaszcza z jego słusznym nastawieniem psychicznym, że listy to odbiera się „na poczcie”, a nie w sklepie spożywczym, czy „diabli wiedzą gdzie”.

 "Najważniejsze jednak, jak ludzie zareagują na tę zmianę i czy będą odbierać korespondencję z sądu, której nie dostarczy Poczta Polska" – dodała Pani Sędzia. Otóż, ludzie zareagują tak jak ja, kiedy zamiast spaceru „na pocztę” zmuszony byłem do wyprawy do odległego hipermarketu… Szczegóły mojej reakcji pominę. 

Decyzję Ministerstwa oceniam negatywnie. Ja wiem, że została ona podjęta pod wpływem przepisów unijnych, które nakazały zlikwidowanie  prawnego monopolu Poczty Polskiej na świadczenie usług pocztowych. Mamy znakomity przykład absurdalnych skutków stosowania tych przepisów. Brukselskiej biurokracji zapewne chodziło o to, aby po zniesieniu monopolu Poczty Polskiej, obok jej urzędów pojawiały się profesjonalne placówki innych przedsiębiorstw, których przedmiot działalności jest identyczny, jak dotychczasowego monopolisty. I być może w krajach zachodnioeuropejskich takie placówki działają. W Polsce ich nie ma i dlatego doręczanie korespondencji pocztowej, która ma wartość dokumentu urzędowego (koperta i zwrotka), na skutek unijnej ingerencji w polską rzeczywistość będzie odbywał byle gdzie i przez byle kogo. Firma, która wygrała przetarg, co prawda okazała się tańsza od Poczty Polskiej, ale tańsza, bo jej usługi nie są prowadzone na odpowiednim poziomie. Nie mając swoich placówek, celem realizacji kontraktu sądowo-prokuratorskiego, podpisała umowę z „podwykonawcami”, które mają udostępnić swe kioski, agencje i inne punkty awizacyjne (np. w salonach i sklepach o różnych branżach) oraz system dystrybucyjny.

„Tani resort sprawiedliwości” – to zasada realizowana przez Gowina. Ona oraz respektowanie dyrektywy brukselskiej biurokracji, nijak nie przystającej do polskiej rzeczywistości może w sferze wymiaru sprawiedliwości przynieść opłakane skutki.

Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka