Właśnie przeglądałem w onecie fotoreportaż z Courtney Stodden uprawiającą sporty, kiedy przypomniało mi się, że na publicznej jedynce leci dziennik telewizyjny, zwany aktualnie wiadomościami. Prezenterkę prowadziła przedstawicielka ładniejszej połowy prezenterów dziennika, zwanego aktualnie wiadomościami, nieco przypominająca Courtney Stodden, co spowodowało, że nie wyłączyłem telewizora…
Okazało się, że tego wieczora i chyba tego weekendu nie tylko w dzienniku, zwanym aktualnie wiadomościami ale w ogóle w mediach jest „sprawa Millera”…
I zaraz po wiadomościach ale już w TVP info, którego nie mam, bo mam telewizor starej daty… i nie mam muksa… będzia mówić Miller, którego po tym, jak był obecny na bezpłatnym koncercie operowym, zorganizowanym dla biednej, a przede wszystkim ubogiej w kulturę „poważną”, ludności miasta Sieradz nad Wartą, źle potraktowano, bo zniszczono mu garnitur…
Prezenterka dziennika, zwanego aktualnie wiadomościami, która nieco przypomina mi Courtney Stodden z niezwykłą czułością pytała Millera o substancję, która zniszczyła mu garnitur, zupełnie tak jakby pytała w perfumerii, czy kremik albo inne mazidło pomoże jej upodobnić się do Courtney Stodden…
Ani słowem o tym, na jakim to wydarzeniu pojawił się Miller… Okazuje się, że były premier z posłem i podobno też jakąś taką gwiazdeczką musiał udać się do Sieradza na koncert bezpłatny, zorganizowany przez władze miasta Sieradz, przy sponsorowaniu przez PGE (chyba) dla mieszkańców… Jeżeli na tym koncercie był Miller z kohortą, to znaczy, że nie zmieściło się nań troje(co najmniej) innych mieszkańców Sieradza…
Wizyta w Sieradzu miała charakter polityczny i była początkiem kampanii w tym mieście… To żałosne, że Miller do celów politycznych wykorzystuje takie imprezy. Ja bym rozumiał, gdyby sam zafundował zorganizowanie koncertu operowego, ale nie, on się wtrynia na bezpłatny koncert dla mieszkańców… To musi powodować wzburzenie… W mediach na ten wybryk Millera, polegający na odebraniu kilku mieszkańcom Sieradza obejrzenia i wysłuchania koncertu w godziwych warunkach ani, ani… I o wykorzystywaniu publicznej, otwartej, miejskiej imprezy dla celów politycznych też ani, ani… Być może wypowie się na ten temat Państwowa Komisja Wyborcza, wydając stosowne oświadczenie, w którym zaapeluje do sumienia różnych starych, a głupich polityków o powstrzymywanie się z takim włażeniem na publiczne imprezy w celu „robienia” sobie albo swoim ludziom kampanii wyborczej…
Osobiście nie popieram niszczenia nikomu ani garnituru, ani jakiejkolwiek części garderoby jakąkolwiek substancją… Trudno jednak widząc bezczelne wykorzystywanie przez byłego komuszego i pezetpeerowskiego kacyka, byłego premiera i obecnego szefa eselde, publicznej, otwartej imprezy nie odnosić się do aktu zniszczenia mu garderoby z wyrozumiałością…
Natomiast mnie, widzącego sieradzki wybryk Millera bierze ch….. Zresztą jak zwykle, kiedy go widzę...
Inne tematy w dziale Polityka