5 obserwujących
1505 notek
532k odsłony
  587   0

Bitwę warszawską wygrał Stalin.

Nie postrzegam bitwy warszawskiej w 1920r. ani jako „cudu nad Wisłą", ani też jako którejś tam bitwy decydującej o losach świata. 

Wtedy, 98 lat temu nad Wisłę dotarły tracące impet wojska sowieckie, a ich rozdzielenie /część poszła na Płock/ dodatkowo zmnejszyło ich siłę uderzeniową na przedpolach Warszawy. Dobrze zorganizowana obrona zdołała te ataki powstrzymać, a że na Lubelszczyźnie było jeszcze trochę polskiego wojska, zebrawszy je do kupy Piłsudski, zaatakował nimi sowiecką armię, której sołdaty już już widzielu siebie w warszawskich hotelach i burdelach.

Piłsudski tego ataku by nie wykonał, gdyby uprzednio na Lubelszczyznę ruszył spod Lwowa Stalin, zgodnie z rozkazami komitetu centralnego bolszewickiej partii. Rozkazy te Stalin złamał... w następstwie czego warszawskie burdele i hotele pozostały niezrealizowanym marzeniem sowieckich sołdatów. 

Gdzie szukać przyczyn tej Stalinowskiej obstrukcji? Otóż, Stalinowi obca była idea Lenina, Trockiego i Tuchaczewskiego, by po trupie Polski nieść na zachód rewolucję. Stalin dążył do zupełnie czegoś innego. Chciał być nowym carem Rosji, czerwonym carem, który jak niegdyś Mikołaje, czy Aleksandrowie samowładnie rządziłby Rosją, już czerwoną. Do tego potrzebował jednego: klęski pod Warszawą lub gdziekolwiek w Polsce, która byłaby klęską koncepcji pochodu rewolucji na Zachód i jej nosicieli. I wygrał. Klęska warszawska armii sowieckiej była jego wielkim zwycięstwem. Po trzech latach, po śmierci trafionego syfilizmem złapanym w paryskich burdelach Lenina, został jedynowładcą czerwonej Rosji. Władał nią aż do śmierci w 1953r. 

Pojawia się pytanie, co by było, gdyby jednak bolszewia pod Warszawą wygrała. Pierwsza możliwość byłaby taka, że jednak przez Wisłę by nie przeszli. Warszawa broniła by się przez jakiś czas, aż nadeszłoby polskie kontruderzenie, być może pod dowództwem gen. Sikorskiego. Druga możliwość byłaby taka, że jednak zajęliby całą Warszawę ale atrakcje stołecznych hoteli i burdeli powstrzymałyby ich pochód na Zachód. I znów, liczę że polska ofensywa Sikorskiego, którego być może w jakiś sposób wsparliby Francuzi, uwolniłaby od nich Warszawę. Gdyby dołączyli do nich Niemcy, utrata przez Polskę Pomorza, G. Śląska i być może Wieljopolski byłaby oczywista. Podpisany pokój albo rozejm wschodnią granicę Polski ustanowiłby na Bugu z Grodnem i Lwowem w jej granicach. Byłaby ona kongresówką z przyłączoną Galicją. 

W żadnym jednak razie bolszewicy w 1920r. nie byli zagrożeniem dla Zachodu. Bitwa warszawska nie była zatem którąś tam z kolei ważną bitwą w dziejach świata. Była lokalną potyczką, istotną dla Polski i rzecz jasna dla Stalina. To dzięki niej w sowietach zaczęła dominować koncepcja budowy socjalizmu w jednym kraju. Z resztą, w samych Niemczech fala rewolucyjna już przeszła i władzę objęła tam prawica.

Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale