2 obserwujących
5 notek
6777 odsłon
2429 odsłon

Dlaczego ta zmowa milczenia dalej trwa?! Na 35. rocznicę PORWANIA bł. księdza Jerzego

Wykop Skomentuj38

„W efekcie 19 października 1984 ksiądz Jerzy Popiełuszko został uprowadzony, a następnie, 25 października, zamordowany. Jego męczeństwo trwało zatem nie kilka godzin, jak się uważa, lecz kilka dni. Całość monitorowali funkcjonariusze Wojskowej Służby Wewnętrznej (kilka lat później "przekwalifikowani" w żołnierzy WSI) i już tylko ten fakt wystarcza, by definitywnie rozprawić się z tzw. wersją toruńską, obowiązującą do dziś, według której czterech samotnych esbeków wymyśliło i zrealizowało morderczy plan” – czytamy w dzisiejszym wpisie red. Wojciecha Sumlińskiego,  który umieścił na swoim profilu na Facebooku.


Każdy, kto chociaż trochę zagłębi się w kulisy sprawy osaczenia, uprowadzenia i morderstwa dokonanego na bł. księdzu Jerzym Popiełuszce, nie może przejść obojętny wobec ogromu nieprawidłowości, manipulacji, fałszerstw, kłamstw, kolejnych tajemniczych zgonów, a przede wszystkim złowrogiej zmowy milczenia, która spowija tragedią, jaka wydarzyła się 19 października 1984 roku. Wedle oficjalnej wersji, tego wieczoru trzej „samotni jeźdźcy” z Departamentu IV Służby Bezpieczeństwa: Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala porwali, skatowali i tego samego wieczoru zamordowali, a następnie wrzucili do Wisły ciało umęczonego księdza Jerzego. Popierać miał ich również wiceszef Departamentu IV Adam Pietruszka.


Ustalenia tzw. procesu toruńskiego mówią, że czterech esbeków urwało się z partyjno-ministerialnej smyczy generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka, którzy niepodzielnie rządzili PRL-em długą dekadę lat 80. To wierutne kłamstwo obalił prokurator Andrzej Witkowski, który prowadził dwukrotnie śledztwo dotyczące morderstwa kapelana „Solidarności”  i w finałowej fazie był odsuwany od swojej pracy najpierw przez ministra sprawiedliwości Wiesława Chrzanowskiego, który jak udowodnił dr hab. Sławomir Cenckiewicz w książce „Konfidenci” był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Spółdzielca”, a potem przez prof. Witolda Kuleszę z Instytutu Pamięci Narodowej. Wystarczy przywołać słowa red. Sumlińskiego o grupie oficerów Wojskowej Służby Wewnętrznej, którzy obserwowali ekipę Grzegorza Piotrowskiego.


Obstrukcję organów III RP można by jakoś przeboleć, biorąc pod uwagę, że państwo to zostało w dużej mierze zbudowane przez nadzorującego służby specjalne PRL generała Czesława Kiszczaka, a donosiciele SB pełnili później najważniejsze funkcje publiczne. Nie tylko skompromitowani i słabi politycy mają swój udział w utrzymywaniu tego kłamstwa, ale jedną z najważniejszych stron jest tutaj … hierarchia kościelna.


Kiedy ks. Stanisław Małkowski - przyjaciel ks. Jerzego, który również miał paść ofiarą komunistycznych bandytów, niedługo po wygranych przez PiS wyborach parlamentarnych w 2015 roku docierał po kolei do najważniejszych osób w państwie w tym premier Beaty Szydło i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, to później relacjonował, że owszem „dobra zmiana” będzie wyjaśniać sprawę śmierci kapelana „Solidarności”, ale po zakończeniu jego procesu kanonizacyjnego. Takie sugestie padały ze strony biskupów, którzy niechętnie odnoszą się do tej kwestii.


Nie jest to nowa sprawa; wystarczy przypomnieć relację red. Wojciecha Sumlińskiego, który przytaczał w wielu miejscach swoją rozmowę ks. Andrzejem Przekazińskim – kapłanem, który przekazał ludziom zgromadzonym w kościele św. Stanisława Kostki na Żoliborzu tragiczną wieść o wyłowieniu zwłok ks. Jerzego z Wisły. Ksiądz ten w 2005 roku apelował do Sumlińskiego i prok. Andrzeja Witkowskiego o zaprzestanie starań o odkrycie prawdy o śmierci swojego, ponoć przyjaciela, gdyż chciał „doczekać beatyfikacji Jurka”. W 2007 roku okazało się, że ks. Przekaziński był tajnym współpracownikiem SB donoszącym na błogosławionego.


Innym, szokującym faktem było ujawnienie w 2017 roku przez krakowskiego dziennikarza Piotra Litkę współpracy z komunistyczną bezpieką księdza Tomasza Kaczmarka – postulatora procesu beatyfikacyjnego ks. Jerzego Popiełuszki. Duchowny ten, wcześniej wiele razy atakował w mediach zarówno prok. Witkowskiego, jak i red. Sumlińskiego. Jeśli uzmysłowimy sobie, że człowiek, który był na usługach SB w latach 80. wynosił na ołtarze kapelana „Solidarności, to zrozumiemy skalę wpływów środowisk związanych z utrzymaniem „wersji toruńskiej” i trzymania się daty 19 października 1984 roku jako dnia morderstwa na księdzu Popiełuszce.


Wreszcie, należy wspomnieć również o postawie polskich biskupów wobec lustracji i rozliczeń z komunistyczną przeszłością. Przypomnijmy sobie histerię i próbę zakneblowania innego kapelana „Solidarności” (również niszczonego, a także dwukrotnie pobitego przez oficerów SB) ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który w 2007 roku wydał książkę „Księża wobec bezpieki” i tam opisał niechlubne epizody współpracy duchownych z SB. Oczywiście, hierarchia kościelna nie przeprowadziła lustracji i do tej pory w Polsce urzędy biskupie sprawują ludzie, którzy pohańbili się współpracą z bezpieką. Wystarczy zacytować księdza Isakowicza-Zaleskiego, który w maju  tego roku tak pisał o tej sprawie:

Wykop Skomentuj38
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka