Tereny dawnej cukrowni i ich zagospodarowanie stanowią już od paru lat najważniejszy punkt w debacie publicznej mieszkańców Pruszcza Gdańskiego. Atrakcyjne tereny w samym centrum miasta, w których wielu mieszkańców upatruje nowe serce naszej gminy i gmin sąsiednich, są jednak dużym kłopotem inwestycyjnym. Kłopot jest tu słowem nadwyraz dobitnym, aby mówić o kłopocie musiałoby nastąpić drgnięcie w stagnacji związanej z przetargiem. Tereny są własnością Krajowej Spółki Cukrowej S.A. Ta wyceniła teren o powierzchni ok. 19,5 ha aż na 38,8 mln zł. Ta kwota wyrażona netto stanowiła cenę wywoławczą. Do przetargu który miał mieć miejsce w końcówce minionego roku nie stanął nikt. Czekając na kolejny przetarg/przetargi (na jednym może się nie skończyć, dopóki cena jest tak wygórowana) mieszkańcy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i za pomocą mechanizmów partycypacji społecznej w planowaniu przestrzennym przedstawić własną koncepcję zagospodarowania terenów cukrowni. W tym celu utworzono specjalny projekt pod nazwą Strefa Cukru. W skład weszło 18 osób, 6 jako grupa projektowa i 12 osób jako tzw. grupa koncepcyjna. Całość projektu wspierana była zewnętrznie przez toruńską Pracownie Rozwoju Regionalnego a pomoc finansową zapewniła Fundacja Batorego. Podsumowanie prac zespołu usłyszeliśmy wczoraj podczas debaty w CKiS w Pruszczu Gdańskim.
Do spotkania tego podszedłem ze zwyczajowym dla siebie sceptycyzmem. Jednak szybko urzekła mnie ciepła atmosfera, stworzona za sprawą rodzin dzieci które przystąpiły do konkursu-zabawy na własną, rysunkową koncepcję zagospodarowania cukrowni. Moje obawy dotyczyły również samej grupy koncepcyjnej. Partycypacja społeczna to jeden ze środków demokracji bezpośredniej, co zaznaczano już od początku spotkania. W oparciu o demokrację bezpośrednią i czynny udział mieszkańców utworzono legitymację tego projektu. Spoglądając jednak na skład zespołu rodzi się pytanie dlaczego tyle miejsc zajęli przedstawiciele samorządu pochodzący z wyborów opartych na mechanizmach demokracji pośredniej (aż 3 na 12 zajęli radni, jedno przedstawiciel Burmistrza). Nie byłoby to nawet wielką zbrodnią- udział przedstawicieli grup wyborców teoretycznie poszerza udział społeczny- gdyby nie fakt, że ci przedstwiciele wywodzą się raczej z jednego środowiska. Znalazły się również postacie byłych, a może i przyszłych kandydatów na radnych. Miałem więc uzasadnione obawy czy projekt nie stanie się okazją do wylansowania pewnych twarzy. Na całe szczęście przeważająca grupa pozostałych wolontariuszy, a także zdroworozsądkowy głos radnego Jana Malka uspokoiły mnie nieco podczas debaty.
Wypracowana koncepcja jest projektem absolutnie nie wiążącym. Jest to zbiór myśli i ukazanie kierunku w którym mieszkańcy Pruszcza chcieliby podążać, nie tylko jeśli chodzi o tereny cukrowni, ale też całego miasta, którego to owe tereny miałyby być centrum. Projekt wykorzystuje stare budynki cukorwni, które zaadaptowane i odnowione tworzyłyby spójność z budynkami nowymi. Komin, tak charakterystyczny dla naszego miasta, oczywiście został uwzględniony. Koncepcja oprócz nowego osiedla zakłada stworzenie w miejscu cukrowni centrum handlowo-usługowego i miejsca rozrywki które mogłoby przyciągnąć mieszkańców miasta, młodych i starszych, a także mieszkańców okolic. Całość przywodzi na myśl projekt Młode Miasto w Gdańsku. O podobieństwach projektów rozprawiano też nieco podczas dyskusji.
Czując się wywołany do tablicy przez jedną z wypowiedzi dotyczącą ludzi młodych postanowiłem zadać kilka pytań. Dwa główne odnosiły się do niejednoznacznie przedstawionych pomysłów miejsc rozrywki, w tym budowy kina, o które zabiega duża część społeczności lokalnej (co było widać nawet w owocach pracy grupy) oraz o wznowienie prac Strefy Cukru po wyłonieniu inwestora lub stworzenie wspólnie z inwestorem i samorządem komisji albo rady dla wypracowania realnych planów zagospodarowania przestrzennego i planu inwestycji. Na moje pytania starano się odpowiedzieć wyczerpująco, najbardziej satysfakcjonujące padły ze strony wspomnianego radnego Malka, a także później, kiedy nawiązali do nich w swoich bardzo merytorycznych wypowiedziach Burmistrz Janusz Wróbel oraz Prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Pruszcza i Okolicznych Gmin Pan Andrzej Pastuszka.
Rozczarowujące natomiast było show Pana Piotra Smolnickiego któremu dedykuje tytuł wpisu :) Kandydat do rady gminy z listy Platformy Obywatelskiej w poprzednich wyborach, a także "ekspert" (architekt) grupy projektowej zarzucił mi "lans". Z upartością osła będę bronił teorii, że kino w "czystej postaci", mam tu na myśli multipleks, jest tym czego oczekują mieszkańcy, szczególnie młodzi i żaden inwestor na takim przedsięwzięciu by nie zubożał,]. Ba, mając za klientów kinomaniaków z terenów od Tczewa po Pruszcz, wyszedłby na tym dobrze. Jednak Pan Smolnicki widzi tam bardziej niszowe kina, takie jak samochodowe czy "kino na świeżym powietrzu". Jako argumentu użył, że takie projekcje filmowe nie miałyby konkurencji w okolicy. Mój kontrargument wskazał na "Kino letnie" w Sopocie w okresie wakacji, co spotkało się z prześmiewczym komentarzem Pana Piotra: "nie każdy lansuje się Sopocie". Domniemam, że uszczyplliwość była skierowana do mnie. Zaprzeczam. Nie lansuje się, nie lansowałem i nie będę lansował w Sopocie :) A nawet gdyby? Panie Smolnicki! Dobry lansik nie jest zły! Pan powinien coś o tym wiedzieć lansując się od kilku lat na stronie pruszcz.com... :)
Odchodząc od osobistej refleksji na temat nietaktu niektórych "ekspertów" chciałbym przejść do podsumowania. Na spotkaniu ktoś z pytających powiedział, że fakt powstania projektu na etapie jeszcze przedinwestycyjnym sprawia, że Pruszcz jest lata świetlne przed Gdańskiem. W tej sferze owszem, nawet bardzo ogólna koncepcja, lecz wspólna koncepcja zagospodarowania terenów po cukrowni jest być może tym czego zabrakło przy pracy nad Młodym Miastem w Gdańsku. Teraz ważne jest, żeby wypracowane założenia nie poszły na marne. Nikt nie zawiesza broni. Sporo przed nami jeszcze dyskusji, pewnie też sporów. Jednak przyszłemu inwestorowi trzeba zaszczepić pruszczańskiego, obywatelskiego ducha troski o tereny dawnej cukrowni. :)
Pozdrawiam,
Kuba Żak



Komentarze
Pokaż komentarze