Jakub Żak Jakub Żak
306
BLOG

Dwa kongresy. Pół rozwiązania.

Jakub Żak Jakub Żak Polityka Obserwuj notkę 0

 

Oglądając wystąpienia liderów PiS i PO na kluczowych, jeśli chodzi o funkcjonowanie ich partii, kongresach nie można było nie odnieść wrażenia, że mają różny cel. Pierwszy z nich oprócz umacniania swojego przywództwa musiał jeszcze wygłosić swego rodzaju expose. Drugi miał poważne powody do obaw, bowiem w jego partii wyrosła mu konkurencja, musiał więc zrobić wszystko aby pokazać, iż nie brak mu wigoru. Jeszcze w piątek Polskę obiegła informacja, że prezes Jarosław Kaczyński zmaga się z chorobą, ale porównując oba wystąpienia można było odnieść wrażenie, że to Donald Tusk był jakiś niewyraźny. Należy zgodzić się co do tego, że przemawiali do dwóch różnych grup docelowych i nie można traktować tego jak bezpośredniej rywalizacji. „Derby Śląska”, jak niektórzy nazwali odbywające się równolegle kongresy w Sosnowcu i Chorzowie, obnażyły pewne słabości szefów największych w Polsce ugrupowań politycznych, ale po kolei.

Zacznijmy od prezesa Kaczyńskiego. Jego wystąpienie mogło zdefiniować kurs PiS. Mogło... Jarosław Kaczyński zrobił wszystko żeby z jego ust nie padły konkrety. Gdy już się weźmie najważniejsze tezy jego przemówienia (sformułowano ich 21) wyłania nam się wizja Polski solidarnej, wizja poddańcza wobec postulatów związków zawodowych, oderwana od rzeczywistości, uzależniona od kolejnych danin publicznych, które mogłyby dać efekt zupełnie odwrotny do zamierzonego, a tym jest 1, 2 mln miejsc pracy z Narodowego Programu Zatrudnienia. Wiara w to, że ustawa a nie przedsiębiorcy stworzą miejsca pracy wydaje się wielce naiwna. Prezes postanowił też pozbawić się szans na pozyskanie lemingów, zapowiadając likwidację umów śmieciowych. Ba! On ich postanowił wypchnąć z kraju, bo jak nie dostaną wypłaty pod stołem, to nie dostaną w ogóle. Groźba ta wisi nie tylko na lemingach. Umowy cywilnoprawne są jedyną możliwością zatrudnienia wielu ludzi i są przykładem tego jak rozwiązanie wolne od pozapłacowych kosztów pracy uwalnia potencjał gospodarczy. O co mi chodzi skoro podaje same konkrety w dodatku jestem wobec nich krytyczny? Bo diabeł tkwi w szczegółach. Dopowiedzeń prezesa nikt by nie zliczył. Przy postulatach gospodarczych często dodawał coś co zmienia postać rzeczy. Umowy śmieciowe zlikwiduje „w rozsądnym czasie”. Czy to zapowiedź wprowadzenia mechanizmu który pozwoli na odejście od tych umów czy tylko złagodzenie przekazu? Jeżeli Jarosław Kaczyński ma na myśli mechanizm uwalniania pracy od jej kosztów i tym samym odchodzenia od śmieciówek to jak w to uwierzyć jeżeli proponuje pełne budżetowanie systemu zdrowotnego ze zwiększonej puli pieniędzy? To może oznaczać wyższą składkę na świadczenia zdrowotne. Prezes mówił o OFE i dość enigmatycznie o „nie OFE”, proponując kampanię informacyjną w tym temacie. Pewnych słów takich jak liberalizm, pojęcia którego sens został wypaczony przez media i stał się zabójczy dla żelaznego elektoratu, Kaczyński unikał jak ognia. Z drugiej strony słowa socjalizm też nie użył i chyba nie posługiwał się nim nigdy w swojej karierze politycznej. Dużą część jego wystąpienia słuchałem z przyjemnością. Reforma szkolnictwa, prosty i przejrzysty system podatkowy,większa podmiotowość w strukturach UE to hasła które odznaczają się na tle słabnącej Platformy Obywatelskiej i dają realną alternatywę.

Donald Tusk miał swym wystąpieniem uciszyć grających pod siebie działaczy, miał pokazać dalszą chęć i siłę do przewodzenia partią rządzącą. Pokazał jedynie, że nie panuje nad niczym a tym bardziej nad swoimi słowami. Kilka kluczowych słów to: synergia, wspólnota, Śląsk, Górnik Zabrze. Próbował być „swój chłop” tylko zapomniał, że od 6 lat rządzi 38 mln państwem. Robi to tak nieudolnie, że jego kolejne wystąpienia, czy jako lidera partii, czy jako premiera, już nikomu się „swojskie” nie wydają. Fajna anegdotka o piciu piwa, śpiewaniu Dżemu i o tym, że potrafiłby jeszcze wymienić cały skład Górnika Zabrze z lat jego świetności to mało. Jak gdyby nigdy nic opowiadał o swoich młodzieńczych ekscesach od czasu do czasu wychwalając Śląsk i Ślązaków robiąc z nich większych separatystów niż w rzeczywistości. Różnorodność na Śląsku jest ponoć jak różnorodność w Platformie Obywatelskiej. Zacząłem się nawet zastanawiać, patrząc na bezideową zgraję PO, czy nie przeoczyłem jakiegoś napływu imigrantów ze wszystkich stron świata na Śląsk. Przemówienie było bardzo nienaturalne. Każde słowo naciągane. Postraszono, w tradycyjny już sposób, PiSem. Było porównanie partii do pięści. Później znów coś o synergii. Był to niemiłosiernie frustrujący spektakl. Gdybym miał sformułować jakieś główne tezy tego wystąpienia a musiał pominąć powtarzające się słowa o wspólnocie oraz wyeliminować opowiastki o piłce nożnej i latach młodości, to nie doliczyłbym nawet do trzech. Po Tusku wystąpił niezwykle charyzmatyczny dziś Grzegorz Schetyna. Rezygnując ze startu w wyborach na szefa PO wywołał jedyny szczery dzisiejszego dnia odruch premiera – uśmiech. Ulga jaką było widać na twarzy Donalda Tuska nie była podyktowana strachem o stratę posady przewodniczącego, to był strach przed rozpadem Platformy Obywatelskiej. Platforma bez prawego skrzydła, a po nadchodzącej nieuchronnie przegranej, pozostanie nadal formacją numer dwa na polskiej scenie politycznej, gdzie będzie mogła cieszyć się życiem żelaznej opozycji, odbudowując się i zacieśniając więzy z SLD. Deklaracja Schetyny to gwarancja wstrzymania kolejnych amputacji.

Wiele można by pisać o ciszy jaka zapanowała podczas przemówienia Gowina, który już wie, że jest poza partią a jego słowa były skierowane do ewentualnej formacji którą stworzy po odejściu. Pokazał jednak, że nie jest liderem, jest dobry w pozytywistycznym działaniu (uprzedził Schetynę z pomysłem bezpośrednich wyborów szefów regionów mając już gotowy projekt) i ma konkretną wizję ale to mało żeby przewodzić partii. Choć nie okazał się mówcą to jednak z obu kongresów to Gowin zaprezentował konkretne rozwiązania, co prawda rzucone pod adresem Platformy a nie Polski, ale założenia na których oparł swój program to republikańskie idee które mają szanse powodzenia, już poza PO.

Podsumowując, oba wystąpienia nie porwały. O ile na nic nie liczę już od Tuska, może jedynie stałego poziomu, tak wiele wymagam od Jarosława Kaczyńskiego. Donald Tusk przemawiał do partii. Jarosław Kaczyński do Polaków. Chyba jeden i drugi miał świadomość zainteresowania kongresami ich ugrupowań nie zaszkodziłoby odkryć wszystkie karty. Prezes PiS zapowiedział w gruncie rzeczy istną rewolucje, ale proponowane zmiany są w wielu miejscach doraźne. Zdaje się, że furtki do debaty nad propozycjami pozostały otwarte, że to tylko półprodukt. Może jest tak jak twierdzi prof. Staniszkis, że było to jedynie zaproszenie do szerszej dyskusji w której jest miejsce na liberalne rozwiązania gospodarcze, takie jak miały miejsce w latach 2005-2007, a może całość domyka Piotr Duda który zagroził, że jeżeli kiedykolwiek Prawo i Sprawiedliwość pójdzie drogą liberalną to będzie miała przeciwko sobie Solidarność. Donald Tusk uporządkował tym kongresem w znacznym stopniu sytuacje w Platformie Obywatelskiej, jego przywództwo niebawem potwierdzi się po raz kolejny. Dopowiedzeniem do kongresu PO niech będzie przemówienie jednego z działaczy, chyba z Łodzi, który uskarżał się na brak zwrotów za bilet kolejowy z partyjnej kasy, co zestawił z zakupami drogich win i cygar przez włodarzy partii. Ja proponuje one-way ticket w jakieś odległe miejsce dla całej PO.

Jakub Żak
O mnie Jakub Żak

Jako Republikanin na politykę patrzę w kwestii dobra wspólnego i stawiam sobie za cel jego realizację. Jestem wszędzie tam, gdzie jest okazja do realizowania tej idei, ponad podziałami. Koordynator Klubu Republikańskiego w Gdańsku i prezes oddziału KoLibra w Pruszczu Gdańskim.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka