Jan Bodakowski Jan Bodakowski
42
BLOG

Flota Gułagu. To tymi statkami Rosjanie wywozili Polaków na śmierć

Jan Bodakowski Jan Bodakowski Kultura Obserwuj notkę 2
Nienormalną sytuacją na polskim rynku księgarskim jest to, że tak niewiele publikowanych jest książek o zbrodniach dokonywanych przez Rosjan na Polakach (porównując ilość publikowanych prac do ilości słusznie publikowanych książek o zbrodniach nazistów ukraińskich na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej). Podobnie niewiele publikacji dotyczy zbrodni niemieckich na Polakach. Można odnieść wrażenie, że panuje zmowa milczenia wokół tych tematów. Zapewne Polacy mają żyć w błędnym przeświadczeniu, że nie byli ofiarami ani Niemców, ani Rosjan. Warto więc nagłośnić każdą publikację, która przełamuje tę zmowę milczenia.

 Jan Bodakowski
Flota Gułagu. To tymi statkami Rosjanie wywozili Polaków na śmierć

Nienormalną sytuacją na polskim rynku księgarskim jest to, że tak niewiele publikowanych jest książek o zbrodniach dokonywanych przez Rosjan na Polakach (porównując ilość publikowanych prac do ilości słusznie publikowanych książek o zbrodniach nazistów ukraińskich na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej). Podobnie niewiele publikacji dotyczy zbrodni niemieckich na Polakach. Można odnieść wrażenie, że panuje zmowa milczenia wokół tych tematów. Zapewne Polacy mają żyć w błędnym przeświadczeniu, że nie byli ofiarami ani Niemców, ani Rosjan. Warto więc nagłośnić każdą publikację, która przełamuje tę zmowę milczenia.

Nakładem wydawnictwa Replika ukazała się 352-stronicowa praca „Flota Gułagu. Stalinowskie statki śmierci: transporty na Kołymę” autorstwa amerykańskiego autora Martina Bollingera. Książka, choć nie dotyczy wprost rosyjskich zbrodni na Polakach, to ukazuje, jak działa rosyjska machina ludobójstwa, której ofiarami byli też Polacy.

Według wydawnictwa Replika „w latach 1932-1953 w ZSRR po lodowatych wodach dalekiej Północy pływała flota do »zadań nadzwyczajnych«. Złożona ze zwykłych statków towarowych przewoziła robotników przymusowych na „koniec świata” – na Kołymę. Do tamtejszego Gułagu – najbardziej niesławnego w Związku Radzieckim – dało się dotrzeć jedynie przez morze. Ta jedna z największych operacji transportowych w historii pociągnęła za sobą druzgocące żniwo śmierci. Podczas wielodniowych rejsów skazani nie mogli wychodzić z ładowni, gdzie przetrzymywano ich w nieludzkich warunkach. Więźniów politycznych łączono z kryminalistami, wciąż więc dochodziło do rabunków, mordów i zbiorowych gwałtów. Wszelkie bunty brutalnie tłumiono”.

Autor wydanej przez Replikę pracy oparł swoją książkę na archiwaliach amerykańskich i rosyjskich, świadectwach „osób zaangażowanych w tę operację. Ujawnia nieświadomą rolę rządu Stanów Zjednoczonych w operacji, w której większość statków pochodziła właśnie z USA”.

Praca wydana przez wydawnictwo Replika odpowiada na pytania dotyczącego tego: Co Waszyngton wiedział o morderczym wykorzystaniu tych jednostek? Co tak naprawdę wiedziano o Kołymie na Zachodzie? Ilu więźniów odbyło morderczą podróż statkami floty? Ilu z nich przeżyło?”.

Autor pracy „przedstawia przerażające historie z dziejów floty Gułagu i jej pasażerów – wstrząsającą cząstkę »robotniczego raju«, jaki komuniści zgotowali zniewolonym ludom”.

Jedna z historii opisanych w pracy wydanej przez Replikę ukazuje, jak „w grudniu 1945 r. okręt NKWD »Feliks Dzierżyński« wypłynął z Portland w USA. Rejs ten zawiózł niemal na pewno kilkuset radzieckich jeńców uwolnionych z niemieckich obozów prosto w piekło Kołymy. Tych bowiem, którzy trafili do niewoli, Stalin uważał za zdrajców”.

Jan Bodakowski
image


Brzydki. Biedny. Niedoceniony. Nielubiany.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura