Agentura
Celem działalności agentury było wykrycie, infiltracja i rozprowadzenie wroga komunistycznej tyrani. Agentura była wprowadzana do wrogiej grupy lub pozyskiwana jej z wrogiego środowiska. Agentem mógł zostać członek PZPR za zgodą MSW i pierwszego sekretarza komitetu wojewódzkiego PZPR (członków partii (s.97) „Nie wolno było przy tym pozyskiwać na podstawie materiałów obyczajowych”). Niezwykle ważne było niedopuszczenie do dekonspiracji lub zdrady agenta, jego prowokacyjnej lub dezinformacyjnej działalności. Agenci za zachowania zakazane byli karani a współpraca z nimi zrywana. Agentura była głównym źródłem informacji bezpieki (techniki operacyjne, obserwacja zewnętrzna, kontrola korespondencji pełniły tylko role pomocniczą i kontrolną).
Tajna współpraca traktowana była przez resort również jako proces wychowawczy i rehabilitacyjny donosiciela (donosiciele wywodzili się z wrogich wobec władz środowisk). W instrukcji z 1955 roku Komitet do spraw bezpieczeństwa publicznego stwierdzał że:
(s.83) „Wychowanie tajnych współpracowników polega na systematycznym wpajaniu im uczucia miłości do Polski Ludowej i nienawiści do jej wrogów, jak również na przygotowaniu agentury do wykonywania trudnych i odpowiedzialnych zadań, zleconych przez organy bezpieczeństwa”.
(s.84) „Pracownicy operacyjni wychowują ideologicznie tajnych współpracowników (...) poprzez (...) wpajanie im sensu aktualnych wydarzeń (...), prawidłowe naświetlenie niezrozumiałych dla nich zagadnień natury politycznej (...), udzielanie słusznych i wyczerpujących odpowiedzi na nurtujące ich ewentualnie wątpliwości natury ideologicznej”.
„Wychowanie ideologiczne winno uzmysłowić tajnemu współpracownikowi polityczny sens jego współpracy z organami bezpieczeństwa”.
Co ciekawe relacje agenta z pracownikiem resortu miały mieć charakter relacji ucznia (agenta) z mistrzem (funkcjonariuszem prowadzącym), oświecenia przez autorytet. Dla agenta funkcjonariusz miał być autorytetem, wzorem i przyjaznym opiekunem.
W 1949 aparat bezpieczeństwa miał około 50 tysięcy agentów, w 1953 roku 85 tysięcy agentów, w 1956 20 tysięcy agentów, od 1956 do stanu wojennego liczba ta powoli wzrosła do 30 tysięcy agentów, od stanu wojennego do okrągłego stołu liczba agentów lawinowo wzrosła do 100 tysięcy agentów. Po stanie wojennym zbrodniarz komunistyczny szef bezpieki Czesław Kiszczak uznał ze agentura jest podstawową metodą kontroli społecznej. W 1989 Służba Bezpieczeństwa miała wielu swoich agentów wśród posłów sejmu kontraktowego.
Od 1955 bezpieczniakom zakazano pozyskiwania agentury bez wyraźnej potrzeby (by nie marnować sił, czasu i środków resortu na utrzymywanie nie potrzebnej agentury) oraz brutalnego przesłuchiwania (pod wpływem tortur przesłuchiwani przekazywali mało użyteczne informacje). Bezpiece nakazano skupienie się na rozpracowaniu konkretnych spraw zamiast totalnej inwigilacji społeczeństwa (która była zbyt kosztowna i nie dawała pożądanych efektów). Władze resortu wskazywały na potrzebę większej ideowości funkcjonariuszy.
Osobowe źródła informacji
Bezpieka w swoich działaniach korzystała z wielu kategorii osobowych źródeł informacji: informatorów (donosicieli bezpieki posiadających łączność ze środowiskami interesującymi dla bezpieki, ale nie mających bezpośredniego dojścia do wroga), tajnych współpracowników (TW) , rezydentów (TW którzy kierowali i nadzorowali pracę innych TW, rezydentami mogli być działacze PZPR), kontaktów służbowych (pracowników kierownictwa zakładów pracy i innych instytucji współpracujący z bezpieką z racji swoich obowiązków służbowych), kontaktów operacyjnych (donosicieli bezpieki nie rejestrowanych jako TW z powodów wewnętrznych przepisów bezpieki np. od 1960 nie rejestrowano donosicieli z PZPR, wspierali oni bezpiekę w innym charakterze niż TW), konsultantów (wspierali bezpiekę fachową wiedzą i nie byli rejestrowani jako TW). Bezpieka korzystała także z informacji dobrowolnie i z własnej inicjatywy dostarczonych przez ludność. Z czasem okazało się że od TW skuteczniejsze są kontakty obywatelskie i służbowe (donosicielstwo mniej sformalizowane).




Komentarze
Pokaż komentarze