0 obserwujących
67 notek
90k odsłon
  411   0

Wątpliwości w sprawie katastrofy - koncentrat

Ktoś kiedyś powiedział, że w Rosji nie ma przypadków. Elementy układanki zbyt mocno układają się w jedną całość. Prawdopodobieństwo zajścia takiej katastrofy, w tym czasie, akurat z takimi ludźmi jest mniejsze niż uderzenie w ziemię asteroidy w ciągu 5 dni. 2 lata temu rozbił się samolot CASA. Zginęło 20 osób w tym 16 wysokich oficerów. Mówiono bardzo dużo o tym, że nie powinno w jednym samolocie lecieć tak wielu ważnych ludzi. CASA była nowym samolotem,a TUPOLEW to 35 letni złom. Druga sprawa, media mówią, że czarne skrzynki odnaleziono dopiero po południu. Ciekawie to brzmi w obliczu nagrania sporządzonego zaraz po katastrofie, na którym w jednym z pierwszych ujęć pojawia się oblepiona błotem czarna skrzynka…Ponadto, nagle ginie większość ludzi ideowo związanych z polską racją stanu, dbających o to aby Polska była silnym i  niezależnym krajem, ale przede wszystkim wspomagających działania polityczne mające na celu uniezależnienie naszych wschodnich sąsiadów od Rosji i uprawiających twardą politykę względem niej. W tej chwili już nie ma problemu…Do tego platforma przejmuje wszystkie funkcje w  Państwie. Kolejna sprawa, doświadczony pilot nigdy nie zrobiłby nawrotu na tak niskiej wysokości przechylając samolot aż do utraty siły nośnej. Jeden Rosjanin – świadek tragedii, opowiada o tym jak maszyna dziwnie się zachowywała przed tragedią. Oglądałem kiedyś program o wypadkach lotniczych i był jeden scenariusz, który zapewne odpowiada temu, który się wydarzył. Awaria lewego silnika, przy tak małej wysokości skutkowała brakiem stateczności a co za tym idzie przechył samolotu na lewą stronę. Jak już powiedziałem, doświadczony pilot nie zrobił by tak ostrego zwrotu taką maszyną przy małej prędkości i małej wysokości. Samolot miał przegląd w ostatnim czasie w Moskwie. Szefem komisji badającej tragedię zostaje "były" członek KGB i później FSB. Na miejscu katastrofy jest masa funkcjonariuszy FSB, słyszy się o przypadkach rekwirowania nagrań i urządzeń. Kończąc spekulacje o FSB są na tyle na  rękę Rosji, że są sygnałem, że skoro Rosja mogła zrobić takie coś Polsce, to jest to dość wyraźny sygnał dla wschodnich sąsiadów Polski mających aspiracje prozachodnie. Przepraszam, ale te elementy zbyt do siebie pasują…

 

Dodam cyctat:

"Wypowiedź Ryszarda Drozdowicza z Laboratorium Aerodynamicznego Politechniki Szczecińskiej (ZUT)

Jako pilot oceniam, że sugerowany w mediach błąd pilota jest mało prawdopodobny. Na podejściu do lądowania nie wykonuje się żadnych manewrów typu silne przechylenie lub nagłe zmiany prędkości. A takie silne przechylenie zauważyli świadkowie. Pilot wykonał dodatkowe kręgi nadlotniskowe, aby upewnić się co do warunków lądowania i na tej podstawie podjął uzasadnioną decyzję o  lądowaniu. Nieprawdopodobne też jest, aby doświadczony pilot wraz z  drugim pilotem pomylili się co do wzrokowej oceny wysokości, nawet w  przypadku awarii przyrządów, która jest również nieprawdopodobna. Należy tutaj zauważyć, że mgła jest na  ogół z prześwitami i przy dziennym świetle nie stanowi istotnej przeszkody do wzrokowej oceny warunków lądowania. Okoliczności wskazują jednak na poważną awarię lub celowe zablokowanie układu sterowania. Taką blokadę można celowo zamontować tak, aby uruchomiła się przy wypuszczeniu podwozia lub klap bezpośrednio na prostej przed lądowaniem. Przy blokadzie klap lub lotek na prostej katastrofa była nieunikniona, gdyż pilot nawet zwiększając nagle ciąg, nie był w stanie wyprowadzić mocno przechylonej ciężkiej maszyny, mając wysokość rzędu 50-100 m i prędkość rzędu 260 km/h."

 

Jak się okazuje było tylko jedno podejście do lądowania:

"Katastrofa samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim to błąd pilota – oskarżają Arkadiusza Protasiuka rosyjscy prokuratorzy i specjaliści. Według nich, pilot uległ presji i podchodził do lądowania czterokrotnie. Z zarzutami nie zgadza się drugi pilot prezydenckiego samolotu TU-154 Tomasz Pietrzak. – Z informacji, które otrzymałem, wynika, że było tylko jedno zajście (do lądowania) – powiedział w TVN24. Dodał przy tym, że piloci charakteryzują się odpornością, która pozwala mieć pewność, że nie będą ulegać presji. – Ci, którzy pracują w pułku są "twardzielami" – podkreślił."

 

"Jego zdaniem trudno określić dlaczego doszło do tragedii. Zasugerował jednak, że być może to wina lotniska. – Jeżeli lotnisko nie jest w stanie wykonywać żadnych operacji, to się je zamyka. Natomiast w tym przypadku były sugestie "proponujemy żebyście pojechali tu", to nie był nakaz wykonania lotu na lotnisko zapasowe. Jeżeli byłby to nakaz, to byłoby jednoznaczne, nie byłoby dyskusji. Tu były sugestie, dlatego dowódca załogi mając możliwość lądowania zawsze sprawdza, robi jedno zajście, drugie zajście, więc może to sobie ocenić – podkreślił."

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale