0 obserwujących
9 notek
4637 odsłon
  72   0

Zaskoczenie ale bez przerażenia


Największe zaskoczenie nominacji Sławomira Skrzypka na nowego szefa NBP jest że w ogóle doszło do zaskoczenia. Prezydent Lech Kaczyński od wielu miesięcy jasno mówił że jego kandydat będzie bardzo inny od Leszka Balcerowicza, powtarzał zastrzeżenia do prywatyzacji, do liberalnych reform gospodarczych i do szybkiego wejścia do strefy euro.

Takie poglądy nie są powszechne wśród znanych ekonomistów, co znaczy że prezydent musiał sięgnąć poza grupą konwencjonalnych kandydatów.

Po drugie, od dawna jest oczywiste że prezydent i jego brat mają wielkie zastrzeżenia wobec instytucji, które nie podlegają ścisłej kontroli rządowej. Kandydat na szefa NBP musi być tak lojalny, by bracia nie mieli żadnych obaw co do jego zachowania po tym kiedy zostanie nieusuwalnym prezesem przez następne 6 lat.

Jako bliski współpracownik prezydenta bez doświadczenia makroekonomicznego, Pan Skrzypek wypełnia obydwa kryteria.

Obserwatorzy się pocieszają że polityka pieniężna nie będzie istotnie zmieniona, bo RPP ma 10 członków. Sam prezes nie może własnoręcznie zmieniać stopy procentowe. Większa obawa dotyczy dalszej działalności NBP, który pod władzą Balcerowicza stał się najważniejszym centrum liberalnej myśli ekonomicznej w Polsce. Wielu ekonomistów i innych menadżerów NBP boi się czystki pod nowym prezesem, co by wchodziło w normę zachowania ostatnich lat.

Ostatecznie będzie z bankiem jak jest w ogóle z gospodarką – by mogło być lepiej ale nie będzie żadnej katastrofy. Tylko szkoda że polska znowu wychodzi w złym świetle za granicą i że rząd nie ma chęci pozostawienia instytucji i urzędów poza kontrolą partyjną.

 

 

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale