Sejm odrzucił zmianę w konstytucji, która miała uniemożliwić na przyszłość "liberalizację" obowiązującej ustawy antyaborcyjnej. Kto przyłożył rękę do tego?
- Episkopat Polski - ja co niedzielę jestem w kościele i ani razu nie usłyszałem listu Episkopatu Polski, wspierającego antyaborcyjne zmiany w konstytucji. Wielu biskupów (w tym abp Nycz, tak obcmokiwany przez media) publicznie dezawuowało wysiłki parlamentarzystów, usiłujących wzmocnić ochronę życia.
- Spora część klubu parlamentarnego PiS z posłami Suskim i Szczypińską, a także premierem, na czele. Włożyli oni wiele wysiłku, aby uniemożliwić antyaborcyjną zmianę w konstytucji.
- Większa część klubu PO, z Tuskiem i Komorowskim na czele. Konferencja prasowa Tuska tuż po głosowaniu w sejmie, podczas której odgrażał się lewicy, że jej też nie pozwoli zmienić obowiązującą ustawę, była doprawdy żałosna i skierowana do ludzi słąbych na umyśle, bo niby jak Tusk zablokuje zmianę ustawy, jeżeli większość w parlamencie będzie miała lewica?
- Wielu, a nawet większość, znanych dziennikarzy, uprawiających mniej lub bardziej otwarcie propagandę za rzekomo kompromisową obecnie obowiązującą ustawą.
O SLD i jemu podobnych nie wspominam, bo oni robili to, co zawsze głosili. Wymienieni przeze mnie powyżej deklarowali troskę o ochronę życia, troska ta okazała się faszywa.
Zapowiadana rezygnacja Marka Jurka z funkcji marszałka sejmu świadczyłaby dobrze o jego poczuciu odpowiedzialności - byłby jednym z nielicznych polskich polityków, którzy potrafią ponosić skutki swoich nieudanych działań politycznych. Jako marszałek jest fatalny, niebywale stronniczy, do dzisiaj pamiętam jego próby odebrania prowadzenia obrad sejmu Kotlinowskiemu, gdy sejm podejmował niewygodne dla PiS uchwały. Jednakże PiS może wstawić jeszcze gorszego człowieka na tę funkcję, więc nie ma się z czego narazie cieszyć tym bardziej, że rezygnacja Jurka nie wygląda na stanowczą decyzję.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)