Dominik Zdort w swoim komentarzu, opublikowanym w "Rzeczpospolitej", wziął się tym razem za obróbkę Trybunału Konstytucyjnego.
W poprzednim swoim komentarzu sflekował lekarzy, uznając ich za łapówkarzy, nierobów, morderców pacjentów itp. bezczelnie rzucających kłody pod nogi naszego ukochanego rządu.
Przyszła pora na Trybunał Konstytucyjny, który nie podoba się władcom PiS, więc nie podoba się również Zdortowi. Wedle PiS i Zdorta, TK odrzuca ich buble prawne z powodów czysto politycznych. Zdort wie słuchając opozycji, która z góry potrafi przewidzieć, że kolejny genialny pomysł PiS i jego przystawek zostanie odrzucony przez TK jako niekonstytucyjny.
Oczywiście Zdortowi nie przychodzi na myśl, iż ustawy wypichcone przez rządzącą koalicję są naprawdę niekonstytucyjne, co np. stwierdzają prawnicy Senatu, przygotowujący dla Senatu opinię prawną, dotyczącą takiego bubla. Zapewne w Senacie też działa "UKŁAD", który współdziała z TK oraz opozycją, celem dokuczenia wielkim geniuszom cudownej koalicji.
Zadniem Zdorta, koalicja łaskawie nie zafunduje Trybunałowi Konstytucyjnemu końskiej kuracji. Koalicja mogła przecież doprowadzić do nowych wyborów sędziów TK, ale raczyła się ograniczyć do wprowadzenia kadencyjności prezesa TK (3 lata) oraz narzucenia rozpatrywania spraw wg kolejności ich wpływu to TK. Dokładnie tak samo zachwycano się niegdyś Stalinem, który wziął jakieś dziecko na ręce, a potem oddał je matce, a przecież mógł je zastrzelić.
Wbrew poglądom Zdorta ingerencja PiS w działanie TK jest poważna. Kadencyjność przewodniczącego TK wpływa na jego niezależność wobec prezydenta, a narzucenie rozpatrywania spraw jak leci powoduje, że ważne, a zarazem pilne sprawy będą czekały w kolejce za sprawami drobnymi, niemającymi istotnego wpływu na funkcjonowanie państwa.
Doskonale wiadomo, że chodzi o to, aby TK nie wziął na tapetę pomysłów koalicji dotyczących zmian w ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego oraz do Sejmu. Ustawę zmieniającą ordynację uchwali się w ostatniej chwili i TK nie zdąży ocenić jej konstytucyjności.
Nie dziwią mnie tego rodzaju poczynania PiS i jego koalicjantów - ich moralność rzuca się w oczy od dawna. Dziwi mnie jednak to, że znany publicysta usprawiedliwa oczywiste świństwa władzy i wcale się tego nie wstydzi. Zdort coraz bardziej przypomina mi Jerzego Urbana z okresu stanu wojennego.



Komentarze
Pokaż komentarze (20)