80 obserwujących
310 notek
1337k odsłon
1426 odsłon

Myśli po śmierci Janusza Głowackiego

Wykop Skomentuj56

 Odszedł Janusz Głowacki - ciekawy, wyjątkowy polski pisarz i mój serdeczny kolega z czasów studenckich. Uwielbiałam jego poczucie humoru. Uczyliśmy się razem do egzaminu ze staro-cerkiewno-słowiańskiego u niego w domu na Bednarskiej. Jego mama szykowała nam kanapki. Wtedy chodziły plotki, ze prace semestralne pisze mu mama, która była redaktorką w PiW-ie. Potem cudownie mnie gościł w Nowym Yorku, fantastyczny wieczór. Lubiliśmy się. Kiedy okazjonalnie widywaliśmy się później , zawsze wracała atmosfera wygłupów studenckich. On też to czuł. Bardzo przeżywam jego odejście, bo to kolejna cegiełka mojego świata, który rozpada się nieuchronnie. Trzeba się godnie i świadomie z nim żegnać a jednocześnie żyć do końca jak by nigdy nic. Zwłaszcza, że ten świat się nieustannie zmienia i trzeba próbować go rozumieć w tym ruchu, a więc w jakimś sensie uczestniczyć w nim, bo to daje nam ten cudowny dar życia. Moja siostra na kilka godzin przed śmiercią czekała na facetów ze skrzynką, by zagłosować na wybranych przez siebie kandydatów, stawiała na młodych. "Długo panowie kazali na siebie czekać" - powiedziała, gdy weszła do jej pokoju szpitalnego ruchoma komisja wyborcza do parlamentu w 2011 r. Już była w fartuszku, przygotowana do operacji, z której się już nie obudziła. Ciężko jej było złożyć podpis, ale to był ostatni jej ruch - życia i aktywności publicznej. Tak musimy trzymać do końca. Nie jojczyć, nie narzekać, nie obciążać sobą bliskich, odejść będąc aktywnym, potrzebnym, jak na polu walki.Takie nocne myśli.

Wykop Skomentuj56
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura