„...W ramach serii ukazał się także film Maćka Gawlikowskiego o Władysławie Broniewskim. Ale ostatecznie wylądował na półce w archiwach TVP, czyli zasilił szereg tzw. „połkowników”.
Mam pytanie do Szanownej Pani Janiny Jankowskiej. Czy wie o tym fakcie? Czy jest w stanie go umotywować? (…) A może po prostu liczono na to, że losem filmu nikt się nie zainteresuje, bo kogo będzie obchodził jakiś tam Broniewski, piłsudczyk, kawaler Orderu Virtutu Militari, jeden z najwybitniejszych poetów polskich XX wieku, postać tragicznie uwikłana w stalinizm? Ani on ciekawy dla prawicy, ani dla po-PRL-owskiej lewicy. Czyżby rządziły nami wciąż trumny Bieruta, Bermana et consortes? Pani Janino, co jest, do ciężkiej anielki? ps. Przypominam, że to Maciek Gawlikowski jest współautorem tekstu w "TP" o Stachowiczu, byłym esbeku, który w wyniku tego artykułu stracił pracę eksperta w jednej z sejmowych komisji śledczych. Mam nadzieję, że nie to jest kluczem do zdjęcia jego filmu.”
Tyle Krzysztof Wołodźko. Odpowiadam:
Od Pana dowiaduję się, że emisja tego filmu została zatrzymana. Rada Programowa nie jest informowana o takich sprawach. Odwrotnie, dlatego dziękuję za tę informację. Proszę jednocześnie o cierpliwość, muszę sprawdzić fakty i dojść do źródła. Jeśli rzecz miałaby się tak, jak Pan opisał, byłoby to skandalem. Kiedy dowiem się prawdy, upublicznię sprawę na Radzie Programowej, poproszę o wyjaśnienie i poinformuję w internecie.
Z nieco podobnym przypadkiem spotkałam się w formie "łagodnej" tylko raz. Nie żyjący ojciec pewnej osoby publicznej ze świata artystycznego był stalinowskim sędzią, słynącym z wielu wyroków śmierci na "wrogach nowego ustroju". Osoba ta zastrzegła sobie w IPN, że akta ojca są zamknięte dla WSZYSTKICH, także dziennikarzy. Zrealizowano film dokumentalny, gdzie w tle pojawił się ów sędzia. Film b. dobry, przeszedł z wysoką oceną kolaudację, ale był dziwnie wstrzymywany z emisją. Ponieważ sprawa dotarła do Rady Programowej TVP, w wyniku jej pytań czyli interwencji film zostanie wyemitowany, co prawda w późnych godzinach nocnych. Kiedy w grę wchodzą związki rodzinne, w naszej kulturze sprawy się komplikują. Nie tłumaczę, tylko stwierdzam fakt. Zaznaczam, że osoba publiczna ze świata artystycznego w cytowanym przeze mnie przypadku nie interweniowała w TVP o wstrzymanie filmu. Zdjęcie jej ojca i tekst o nim pojawił się dwukrotnie w wymiarze 10 sekund, ale dla losów bohatera filmu był symbolem systemu, a włściwie katem. Trudno dojść kto i z jakiego powodu wstrzymywał emisję filmu. Sukcesem jest, że będzie wyemitowany.
Może jednak czasem potrzebna jest Rada Programowa TVP?


Komentarze
Pokaż komentarze (19)