Polacy nie lubią urzędników. Urzędnicy są kulą u nogi a urzędy to zmora. Taka opinia powstała nie bez przyczyny. Tylko, czy to rzeczywiście wina samych urzędników? Popatrzmy szerzej, z dystansu i zastanówmy się, co winni są pracownicy, że ich pracodawca jest nieudolny?
Kto jest urzędników pracodawcą? Rząd! Policzmy literki w wyrazie urząd. Cztery z nich należą do rządu. Jeżeli mamy więc u-rząd i naprawimy rząd, to „u” samo się naprawi. To oczywiście zabawa słowami, ale coś w tym jest.
Urzędnicy to narzędzie wykonawcze rządu. Ich głównym zadaniem jest pilnowanie wykonania przepisów i w cale nie jest tak, że urzędnicy nie chcą pomóc, nie chcą niczego ułatwić. W znacznej większości chcą, ale nie mogą. Dlaczego? Bo przepisy im na to nie pozwalają!
Zapraszam do rzucenia okiem na strony Rządowego Biura Legislacji (RCL). Lektura niezwykle pouczająca! Co chwila mamy do czynienia z nowymi przepisami. Nowelizacja goni nowelizację, lobbysta goni lobbystę. Ustawy przygotowują na kolenie świeżo upieczeni magistrowie prawa, na zamówienie polityczne niedouczonych kacyków partyjnych, których jedyną troską jest kasa dla siebie i swoich kolesi.
Ustawy zmieniają się kilka razy w roku. Jak tu zachować ciągłość, konsekwencję, czy choćby nawet logikę decyzji? Co więcej przepisy kolejne, często wykluczają poprzednie, więc decyzja podjęta wczoraj w tej samej sprawie będzie inna dzisiaj. Jako, że przepisy nie obowiązują wstecz, zdarza się i tak , że taki sam wniosek złożony przez dwóch sąsiadów w identycznej sprawie będzie rozpatrzony inaczej. Jak się sąsiedzi spotkają, to oburzenie słuszne na kogo spadnie?
Postawię tu wielce ryzykowną tezę, z którą wielu się nie zgodzi. Administracja jest potrzebna. Jest wręcz niezbędna dla funkcjonowania państwa. To państwa kręgosłup. Bez kręgosłupa żyć nie można. Kręgosłup musi być zdrowy.
Zastanówmy się dalej, czy sama zmiana rządu pomóc może? Czy administracja zostanie uzdrowiona? Zmiany rządu zdarzają się. Wiemy co wtedy się dzieje. Jeżeli rząd pozostaje w rękach tej samej grupy politycznej, to nie dzieje się nic nowego. Jest źle jak było. Jeżeli jest zmiana polityczna, to lecą wszyscy dyrektorzy urzędów. Przychodzą nowi z klucza.
Po zmianie politycznej mamy nowych, niedoświadczonych dyrektorów urzędów i stare, złe przepisy. Co więcej, rząd jest wybierany przez parlament. Przy zmianie politycznej mamy więc też nowy parlament, który, aby rząd pracować mógł po nowej myśli, zmienia od podstaw wszystkie ustawy. Tak się to toczy w koło Macieju.
Wróćmy do pytania. Czy administracja jest potrzebna? Tak. Zastanówmy się jednak, czy administracja może dobrze pracować? Zostawiam pytanie otwarte. Może mi ktoś mądry powie co zrobić aby żyło się nam dobrze w dobrze urządzonym kraju. Zapraszam do dyskusji, walki na komentarze, artykuły polemiczne. Tylko błagam! Proszę mi tu nie narzekać bezproduktywnie. Oczekuję wzorów gotowych i pomysłów nowych jak wyjść z błędnego koła.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)