Ponieważ Niemcy zorientowali się, że importowani lekarze i inżynierowie nie sprawdzają się w swoim fachu, a w dodatku trzeba ich jeszcze (nieraz z rodzinami) utrzymywać, postanowili powtórzyć wariant sprzed dwudziestu lat w trochę zmienionej formie. Postanowili obsadzić demoludowe kraje przyjęte do UE posłusznymi sobie ludźmi, aby schłodzili "przegrzane" gospodarki, jak to robił Balcerowicz przed wejściem do UE (przyrost PKB Polski spadł wtedy z 7% do zera!). Przypominam, że bezrobocie w Polsce sięgnęło wówczas 20% (w niektórych powiatach 50%), co skłoniło młodych bezrobotnych Polaków do wyjazdów "na saksy". Od wejścia do UE wyrosło nowe pokolenie i Niemcy doszli do wniosku, że najwyższy czas powtórzyć sprawdzony manewr. Na razie udało się w Rumunii, w Polsce i Węgrzech, a teraz kolej na Słowację, Czechy i pozostałe kraje. Co prawda w międzyczasie UE zasilili Ukraińcy, ale w dużej części rozjechali się po całym świecie. W dodatku są mniej wygodni bo potrafią się organizować i siłą walczyć o "swoje", w przeciwieństwie do zniewieściałych polskich dziamdziaków! Nadmiar inżynierów i lekarzy (zwłaszcza tych, którzy zupełnie się na Zachodzie "nie sprawdzili") zacznie się od czerwca wysyłać do zarządzanych przez UE podległych krajów, co spowoduje dodatkową dezorganizację administracji i gospodarek tych państw przyczyniającą się do wzmocnienia procesu emigracyjnego z byłych Demoludów.
I oto w tym wszystkim chodzi, a nie o jakąś tam demokrację w jakiejkolwiek postaci! Trend już jest widoczny, bo ze względu na rosnącą drożyznę i bezrobocie wielu Polaków zastanawia się nad wyjazdem do pracy w Zachodniej Europie, a część tych którzy zamierzali do Polski wrócić, zastanawia się czy jednak nie zrezygnować.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)