Politycy chętnie mówią, a media to pokazują, o tym, co odwołuje się do ich bezpośrednich doświadczeń. Ludzie, którzy kiedyś wraz z Walęsą wywołali wojnę na górze, a potem zostali rzuceni w polityczny niebyt, teraz odreagowują swoje emocje i fobie. Wykorzystują zdobytą w sposób demokratyczny władzę do podważania reguł demokracji zakładających uwzględnianie interesów wszystkich grup społecznych i politycznych, także tych pozostających w opozycji. Trwa zawłaszczanie państwa i walka o rząd dusz, której orężem są media. Oczywiście zżymać się na to, byłoby głupotą równą kwestionowaniu teorii heliocentrycznej (chociaż po ministrze Orzechowskim można się tego spodziewać), tym niemniej chciałbym, by dziennikarze nie tylko przekazywali złote myśli córek i synów narodu, ale także dopingowali ich do zajęcia się rzeczami naprawdę istotnymi. Chciałbym, by hasło „Gospodarka, głupcze” nie było tylko pustym słowem, ale by codziennie nasi politycy byli odpytywani z tego, co zrobili dla polepszenia życia wszystkich obywateli RP. Chciałbym, by wreszcie w mediach politycy podjęli poważną dyskusję o emigracji zarobkowej, systemie rent i emerytur, aktywności gospodarczej, systemie służby zdrowia i setkach innych żywotnych spraw. Innymi słowy – mniej harcowania, a więcej pracy u podstaw.
Kiedyś na murze widziałem wymalowane hasło parodiujące slogan: „Program partii programem narodu”. Brzmiało ono: „Program telewizji programem narodu”. Niech więc będzie to telewizja żyjąca problemami społeczeństwa, a nie problemami polityków.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)