Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz
39
BLOG

Syndrom kibica żużlowego w polityce

Jarek Cyrankiewicz Jarek Cyrankiewicz Polityka Obserwuj notkę 3
Na początek kilka słów wprowadzenia. W sąsiadujących ze sobą miastach, Bydgoszczy i Toruniu, działają kluby żużlowe: Polonia Bydgoszcz i KS Toruń (niegdyś znany jako Apator). Władze, zawodnicy, a przede wszystkim kibice obu drużyn nie darzą się – delikatnie rzecz ujmując – sentymentem, a żużlowe derby na Pomorzu wywołują ogromne emocje. Pamiętam taki mecz z roku 1994, w którym złamał kręgosłup ówczesny mistrz świata, Per Jonsson. Kibice wyznają zasadę, że ich drużyna jest najlepsza, a jeśli nie jest na pierwszym miejscu w tabeli rozgrywek, to najważniejsze, by rywal był niżej.
Co to ma wspólnego z polityką? Bydgoszcz z Toruniem rywalizują nie tylko na arenie żużlowej. W 1919 roku utworzono województwo pomorskie z siedzibą w Toruniu. W 1938 do województwa przyłączono między innymi Bydgoszcz, która zaczęła aspirować do roli siedziby województwa. W 1945 roku siedzibę województwa przeniesiono do Bydgoszczy, a Toruń został miastem powiatowym. Dopiero w 1975 roku doczekał się własnego województwa. Kiedy w 1999 roku tworzono nowy podział administracyjny, pierwotne założenia przewidywały wielkie województwo pomorskie z siedzibą w Gdańsku, w którego skład miały wejść między innymi Bydgoszcz i Toruń. Na skutek lokalnych protestów powstała koncepcja województwa kujawsko-pomorskiego. I wtedy właśnie toruńscy politycy powiedzieli, że skoro mają być w jednym województwie z Bydgoszczą jako stolicą, to oni wybierają podporządkowanie się Gdańskowi. Syndrom kibica żużlowego.
Ostatecznie wypracowano kompromis z siedzibą wojewody i urzędu wojewódzkiego w Bydgoszczy, natomiast zarządu województwa, urzędu marszałkowskiego i sejmiku województwa w Toruniu. Niepisana umowa zakłada, że jeśli wojewoda pochodzi z Bydgoszczy, to marszałek musi być z Torunia i na odwrót.
Jakoś to wszystko funkcjonowało bez większych zgrzytów do momentu, w którym okazało się, że to nie wojewoda jest pierwszym politykiem w województwie, a marszałek, który ma głos decydujący przy podziale unijnych środków finansowych. Pojawiły się głosy, że toruński marszałek przy podziale pieniędzy faworyzuje Toruń kosztem Bydgoszczy. Sytuacja jeszcze zaogniła się, kiedy po długim wakacie na fotelu wojewody premier Kaczyński mianował na to stanowisko nie miejscowego polityka, ale desantowca z Poznania. Zasada „nasz wojewoda, wasz marszałek” przestała funkcjonować. I tu zaczynają się schody. Podczas ostatnich wyborów samorządowych PO wprowadziła najwięcej radnych do sejmiku samorządowego, więc ma prawo do wyboru marszałka. Nijak nie może zdecydować się pomiędzy kandydatami z Bydgoszczy i Torunia. Rada Wojewódzka PO poprzez głosowanie wyłoniła kandydata na marszałka. Najwięcej głosów zebrał Piotr Całbecki z Torunia. Bydgoszczanie, którzy zaproponowali kandydaturę Włodzisława Gizińskiego, opuścili salę obrad. Twierdzą, że Giziński urodził się i mieszkał w Toruniu, a potem był wojewodą bydgoskim. Zna administrację rządową i jest jedyną osobą, która może doprowadzić do pojednania bydgosko-toruńskiego. Całbeckiego popiera PiS, który prawdopodobnie wraz z PO i PSL utworzy koalicję w sejmiku.
Chodzi oczywiście o rozdział pieniędzy, ale także chodzi o prestiż. Skończy się więc tak, że o obsadzie najwyższych stanowisk w samorządzie województwa zdecydują centralne władze Platformy Obywatelskiej. Jak to zrobią, by wilk był syty i owca cała? I czy oznacza to rozłam w skali mikro?
A propos wyborów, a właściwie drugiej tury wyborów na prezydenta Bydgoszczy. Kluby z Bydgoszczy i Torunia starają się o podpisanie umowy z Tomaszem Gollobem, najlepszym polskim żużlowcem ostatnich lat. Toruń, wsparty pieniędzmi Romana Karkosika (drugie miejsce na liście tygodnika „Wprost” najbogatszych Polaków), ma na to duże szanse. Bydgoszcz ma szanse znacznie mniejsze. I tu pojawia się motyw wyborczy. Jak pisze miejscowa prasa, nieoficjalne wiadomo, iż T. Gollob - wychowanek Polonii Bydgoszcz - czeka na wynik wyborów samorządowych w Bydgoszczy i od jego wyników uzależnia swoją sportową przyszłość. Nie pozostaje więc nic innego, jak poczekać na wyborcze rozstrzygnięcie w Bydgoszczy.

Prawo Schmidta: Jeśli psujesz coś dostatecznie długo, w końcu ci się uda. Obserwacja Einsteina: Są dwie rzeczy nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Nie upierałbym się przy wszechświecie. Giuseppe Tomasi Di Lampedusa: Wiele musi się zmienić, aby wszystko zostało po staremu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka