We Wrocławiu mieszkam ponad dwadzieścia lat. Skończyłem tutaj średnią szkołę, studia, tutaj też pracuję. Lubię to miasto za zabytki, parki, klimat, ludzi, knajpki (kolejność przypadkowa).
Jest jednak jedna rzecz, która we Wrocławiu doprowadza mnie do szewskiej pasji. To tłok, a właściwie korki na ulicach praktycznie codziennie i praktycznie na każdej większej ulicy. Wyjeżdżając z domu do pracy nigdy nie wiedziałem, ile czasu zajmie mi droga do biura. Wystarczyło rozkopać fragment jezdni lub drobna stłuczka na jakimś skrzyżowaniu, by okoliczne ulice natychmiast zapełniały się ponad miarę. Wyremontowane ulice po kilku latach wymagały ponownego remontu, a samochodów nijak nie chciało ubywać, bo wrocławianie nie przesiadali się masowo do autobusów i tramwajów. Wszystko to przypomina efekt motyla – to nie trzepot skrzydeł motyla w Ohio może po trzech dniach spowodować w Teksasie burzę piaskową, ale korek na Placu Grunwaldzkim powoduje jeszcze większy korek na Placu Dominikańskim.
Pomyślałem sobie – trudno. Zacisnę zęby i jakoś przetrzymam czytając dla uspokojenia ciśnienia analizy dotyczące rozwiązania wrocławskiego węzła gordyjskiego. Pisano o podwieszanej kolejce, o wykorzystaniu torów kolejowych w koncepcji szybkiego tramwaju miejskiego, o obwodnicach. Tej ostatniej myśli uczepiłem się niczym pijany płotu. Między innymi planowano wybudowanie wschodniej obwodnicy, która miała zaczynać się na wylocie miasta na południe w kierunku Kotliny Kłodzkiej i Kotliny Jeleniogórskiej, obejść Wrocław od wschodu i wpiąć się w drogę krajową (przyszłą drogę ekspresową) prowadzącą do Warszawy.
Teraz okazało się, że prawdopodobnie nie powstanie, bo zarząd województwa wycofał się ze współfinansowania drogi.
Andrzej Łoś, marszałek województwa: - „To bardzo ważna trasa, ale przyznanie Wrocławiowi organizacji mistrzostw Euro 2012 spowodowało, że musieliśmy zmienić nasze priorytety. Teraz ważniejsza jest budowa dróg, które połączą port lotniczy z Autostradową Obwodnicą Wrocławia oraz ze stadionem na Maślicach. Zależy nam też na połączeniu węzła autostrady A4 Wrocław-Wschód z okolicami Dworca Głównego.”
Być może – jak chciałby marszałek – budżet państwa dołoży się do inwestycji, ale jak na razie są to dość mgliste plany.
Być może – jak chciałby marszałek – budżet państwa dołoży się do inwestycji, ale jak na razie są to dość mgliste plany.
Z trzech obwodnic - Autostradowej Obwodnicy Wrocławia, obwodnicy wschodniej i śródmiejskiej, tylko ta ostatnia jest realizowana etapami. Obwodnica wschodnia – jak się wydaje – została odłożona na dłuższy czas i pozostaje mieć nadzieję, że nie jest to ad Calendas Graecas. W drugiej połowie roku ma ruszyć budowa mostu przez Odrę o długości 1700 metrów, najważniejszej części Autostradowej Obwodnicy Wrocławia. Jednak największy problem – jak zawsze – jest z wykupem gruntów pod obwodnicę.
Tak więc – czekam. Czekam na czasy, kiedy nie będę musiał walczyć na drodze z tirami przeciskającymi się przez całe miasto. Czekam na czasy, kiedy rowerzyści będą używać ścieżek rowerowych prowadzących wzdłuż ulic. Czekam na czasy, kiedy zaparkowanie samochodu w centrum Wrocławia nie będzie wymagało wciskania się na każdy wolny fragment chodnika. Za dwa lata na Nowym Targu ma powstać dwupoziomowy parking na osiemset samochodów, ale do tego czasu niech Bóg strzeże kierowców i da im mocne nerwy.
Czego sobie i wszystkim mieszkańcom Wrocławia życzę.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)