Według "Gazety Wyborczej", przed wywiadem dziennikarza TVP z prezydentem Lechem Kaczyńskim, który odbył się po wizycie Busha w tzw. pokoju dla VIP-ów terminalu pasażerskiego, polecono zasłonić napis "Lech Walesa Airport"
Prezes TVP Andrzej Urbański powiedział zaś, że prosił o wyjaśnienia w tej sprawie dyrektora Agencji Informacji TVP Jarosława Grzelaka, a ten przekazał mu, że na lotnisku "scenograficznie zainstalowano "zastawkę", która niczego nie zasłoniła". "Napis czy ta tablica znajduje się na wysokości 1,70 - 1,80 metra, kamery nie obejmowały w ogóle tego miejsca" - powiedział Urbański.
Dyrektor oddziału TVP w Gdańsku Joanna Strzemieczna-Wielczyk, powiedziała "GW" m.in., że nikt z Kancelarii Prezydenta nie sugerował, by napis zasłonić. Dodała, że było to było rutynowe przygotowanie scenografii na wywiad z głową państwa. Zaznaczyła, że gdyby przeprowadzano wywiad z Lechem Wałęsą, napis także zostałby zasłonięty.
Przypomina mi się taka historia.
W Kaplicy Sykstyńskiej Michał Anioł namalował fresk "Sąd Ostateczny". Dzieło powstało na zamówienie papieża Pawła III.
Papież Paweł IV zażądał zniszczenia dzieła, uznając je za nieprzyzwoite. Po namowach, zgodził się na zamalowanie intymnych fragmentów. Zgodnie z postanowieniem soboru trydenckiego, uczeń Michała Anioła Daniele da Volterra wprowadził poprawki i przez to został nazwany "majtkarzem".
Papież Paweł IV zażądał zniszczenia dzieła, uznając je za nieprzyzwoite. Po namowach, zgodził się na zamalowanie intymnych fragmentów. Zgodnie z postanowieniem soboru trydenckiego, uczeń Michała Anioła Daniele da Volterra wprowadził poprawki i przez to został nazwany "majtkarzem".
Czyżby w TVP wyrósł nam nowy "majtkarz", a napis "Lech Walesa Airport" został uznany za nieprzyzwoity?


Komentarze
Pokaż komentarze