Kiszczak oświadczył też, że "osobiście hamował kompromitowanie księży, co dziś jest na porządku dziennym".
Zabójstwo ks. Jerzego Popiełuszki w 1984 r. Kiszczak uznał za prowokację wymierzoną w niego i w gen. Jaruzelskiego. Powiedział, że inspiratorzy tej zbrodni "byli możliwi do ustalenia, ale po moim odejściu z MSW zmarnowano tę szansę". Dodał, że po tym zabójstwie podejmował próby likwidacji IV departamentu MSW inwigilującego Kościół (w którym służyli zabójcy kapelana Solidarności - PAP), ale "musiał się liczyć z uwarunkowaniami zewnętrznymi".
Kiszczak szczegółowo opisywał działania państw Układu Warszawskiego przygotowujące interwencję wojskową w Polsce. Mówił o aktywności wywiadów tych państw, którą - jak powiedział - rozpoznawały służby specjalne PRL. Według Kiszczaka, we władzach NSZZ "Solidarność" zakładów pracy na Śląsku byli oficerowie KGB, którzy nawet organizowali strajki. "A dziś mówi się, że zagrożeniem dla Polski jest jakiś tam Ałganow" - dodał b. szef MSW.
Kiszczak będzie kontynuował przed sądem wyjaśnienia 20 maja. Ma przygotowane ok. 300 stron; dotychczas odczytał ponad połowę.
Czyli przypominie z rozrywki za PAP
Kejow



Komentarze
Pokaż komentarze