Wiceminister finansów Marian Banaś w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy tego roku z pracy w urzędach skarbowych odeszło prawie 1000 kompetentnych i doświadczonych pracowników. To oznacza, że zrezygnowało kilka procent pracowników merytorycznych, choć na przykład w województwie mazowieckim pracę w urzędzie skarbowym opuścił mniej więcej co dziesiąty specjalista. Głównym powodem odejść są niskie pensje. Prawnik bezpośrednio po studiach może w urzędzie skarbowym zarobić 1800 zł brutto, podczas gdy w kancelarii adwokackiej 2,5 - 3 tys. zł netto. Dziś, gdy pensje w firmach rosną błyskawicznie, a przepaść między państwowymi i komercyjnymi płacami jeszcze się pogłębia.Według Rzeczypospolitej
Krytyka z Internetu ( pracownicy skarbówki)
Cyt. Tributarius
Zgadzam się,że winę za ten stan rzeczy ponoszą ministrowie Banasiowie i dyrektorzy : Grygierzec, Tchórzewski, Boguś. To oni będąc w stanie permanentnego delegowania z NIK-u ( nie wszyscy) w sposób nieudolny wprowadzali reformę administracji skarbowej wodząc za nos związki zawodowe skarbowców.
Cyt. Arnold
Brawo Panie Banaś. Przybliżę temat - 2,3% to 23 złote od każdego tysiąca. Zarabiając 2000 zł. podwyżka wyniesie 46 złotych -szaleństwo, nie będę wiedział co z taką ogromną ilością forsy zrobić. Nawet jak dodamy 3% z obniżki składki rentowej otrzymamy 53 złote od tysiąca. Wykształciuchy ze skarbówki - nie macie po co uciekać z resortu - lepiej kupcie sobie placaki do przeniesienia tej masy forsy!!!
Czy przykład KLUSKI to jeszcze mało
Wydarzenie bez precedensu. Przedsiębiorcy zwierają szyki w walce z fiskusem i organizują manifestacje. Żądają odwołania szefów zielonogórskiego Urzędu Kontroli Skarbowej
Do wydziału spraw obywatelskich, zielonogórskiego magistratu wpłynęło zawiadomienie o manifestacji, która odbędzie się w czwartek pod siedzibą UKS w Zielonej Górze, przy ul. Batorego. To pomysł zielonogórskich przedsiębiorców, którym dał się we znaki Rudolf Matkowski, z-ca dyrektora UKS.
Oskarżają go o doprowadzenie do upadku dwóch dobrze prosperujących zielonogórskich firm. "Gazeta" kilkakrotnie opisywała kontrowersyjne kontrole przeprowadzone przez Matkowskiego. Chodzi o Eltor-Pol Zbigniewa Leszczyńskiego i TFL Marka Isańskiego. W 1997 r. firma była dobrze prosperującym średnim przedsiębiorstwem, kiedy do firmy wkroczył Matkowski, wtedy jeszcze inspektor skarbowy. Stwierdził, że firma przez pół roku źle rozliczała się z drobnej części przychodów. Ale nałożył na nią taką karę - 1,3 mln zł - jakby nieprawidłowości dotyczyły całych jej obrotów. Tymczasem według Eltor-Polu kara mogła z późniejszymi odsetkami wynieść 30 tys. zł. Fiskus na poczet kary wyczyścił konto firmy z pół miliona zł. - Straciliśmy płynność finansową. Nie mogliśmy startować w przetargach - mówi Zbigniew Leszczyński, prezes firmy. Po 10 latach ze 100 pracowników pozostało jedynie sześciu. Sąd Najwyższy uznał, że "decyzje podatkowe podjęto z naruszeniem prawa". W 2002 r. fiskus oddał firmie niesłusznie zabrane pół miliona i 800 tys. zł odsetek. Później Eltor-Pol domagał się jeszcze odszkodowania. Sąd nakazał wypłacić firmie 1,3 mln zł. Mimo to Matkowski został zastępcą dyrektora UKS. Adam Barciszewski, jego przełożony, tłumaczył: - Pan Matkowski był najlepszym inspektorem w urzędzie.
Pisaliśmy też o Towarzystwie Finansowo-Leasingowym. Firma Marka Isańskiego zajmowała się leasingiem autobusów i ciężarówek. W 1995 r., w ciągu kilku miesięcy działalności, osiągnęła prawie 12 mln zł zysku. W 1996 r. kontrolował ją Matkowski. Aż dziesięć razy przedłużał kontrole, a półroczną działalność firmy badał przez 16 miesięcy. W końcu wystąpił do Urzędu Skarbowego o zabezpieczenie 6 mln zł - Wcześniej zarekwirował nam całą dokumentację dotyczącą naszych klientów, później zabrał wszystkie pieniądze na działalność. To oznaczało koniec TFL - wspomina Isański, który niedawno złożył do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze pozew, w którym chce prawie 130 mln zł odszkodowania za utracone korzyści. Według Isańskiego winę za jego kłopoty ponosi inspektor Matkowski. Zarzuca mu nierzetelność.
Matkowski unikał rozmów z "Gazetą". Jego szef Adam Barciszewski odpierał zarzuty biznesmenów i twierdził, że wszystkie działania urzędnika były zgodne z prawem i obowiązującą wtedy interpretacją przepisów.
Innego zdania są przedsiębiorcy - Od publikacji artykułów minęło już prawie pół roku, a Matkowski nadal pracuje w UKS. Wyroki sądowe nie pozostawiają żadnych wątpliwości, że popełnił błędy i przez to praktycznie położył firmy. Nie mamy zaufania do takich ludzi. A dyrektor Barciszewski jeszcze dał mu awans - mówi Isański. Organizatorzy zapowiadają, że w manifestacji weźmie udział około 50 osób. Oprócz samych przedsiębiorców mają to być pracownicy, którzy stracili pracę po kontrolach Matkowskiego.
Będzie megafon i hasła "Dość niszczenia firm" i "Stop stalinowskim metodom kontroli".
Źródło: Gazeta Wyborcza Zielona Góra.
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4518344.html


Komentarze
Pokaż komentarze