Koordynator niemieckiego rządu ds. współpracy z Rosją Andreas Schockenhoff (CDU) popiera żądanie prezydenta Rosji Władimira Putina, by otworzyć europejskie rynki energii dla rosyjskich koncernów.
W opublikowanym dziś wywiadzie dla agencji DPA polityk CDU zastrzegł jednak, że należy przestrzegać zasady wzajemności. "Jeżeli Rosja chce w większym niż dotychczas stopniu wejść na rynek europejski oraz do sieci (przesyłowej) gazu, to musi otworzyć też swoją infrastrukturę energetyczną dla niemieckich i europejskich inwestycji" - powiedział Schockenhoff w przeddzień niemiecko-rosyjskich konsultacji międzyrządowych w Wiesbaden (Hesja).
Schockenhoff zwrócił równocześnie uwagę, że Rosja nadal nie podpisała Karty Energetycznej oraz dodatkowego protokołu do tego dokumentu, regulującego dostęp do sieci przesyłowych.
Źródło : PAP
Rozwój Gazpromu
Przygotowywanie wielkich projektów zagospodarowania i wydobycia gazu oraz produkcji LNG (Sztokman, Sachalin, Jamał, Kovytka) dla dedykowanych rynków; partnerska współpraca z najlepszymi międzynarodowymi graczami sektorowymi w całym łańcuchu wartości (silne związki z Ruhrgas, który jest właścicielem 6,5% akcji Gazpromu i posiada swojego przedstawiciela w Radzie Dyrektorów, ENI, Gasuni, Statoil, Shell, GdF, Exxon Mobile), wspólne strategiczne projekty w celu transferu technologii i kapitału;
Sprzedaż i marketing gazu ziemnego sieciowego i LNG Gazpromu
- maksymalizacja eksportu gazu na rynek UE - wzrost sprzedaży gazu ziemnego o 70% do 2020 r. na podstawie istniejących kontraktów, zawarcie kontraktów z Chinami na dostawę gazu (na poziomie 68 mld m3 rocznie w 2011 r.);
- utrzymanie i zwiększenie posiadanych udziałów rynkowych oraz ekspansja na zdefiniowane nowe rynki oraz w obszary o największej wartości dodanej - sprzedaż bezpośrednia klientom końcowym Europy Zachodniej (w Wielkiej Brytanii planowane przejęcie Centrici, we Włoszech poprzez ENI, w Niemczech, Francji, Europa Płd.), USA (celem Gazpromu jest 10% rynku LNG w 2010 r. i zwiększenie do 20% w kolejnych latach), Kanadzie.
Uczestniczy w wykorzystywaniu "historycznych matryc" niemiecko-rosyjskich, budząc uzasadnione obawy słabszych krajów położonych pomiędzy dwoma silnymi partnerami. Długoletnia współpraca Gazpromu z E.ON Ruhrgas (akcjonariuszem 6,5% akcji Gazpromu) zaowocowała projektem North European Gas Pipeline, tzw. gazociągu bałtyckiego, popieranym przez rządy niemiecki i rosyjski wbrew interesom krajów Europy Środkowej. Przygotowanie decyzji o budowie gazociągu w wyniku nietransparentnych porozumień spółek i rządów niemieckiego i rosyjskiego stanowi istotne zagrożenie dla rozwoju liberalizacji i konkurencyjności rynku oraz dyskryminuje słabsze kraje, zwłaszcza Polskę (wg niektórych prawników decyzje dotyczące budowy gazociągu naruszają obowiązujące prawo). Wypowiedzi przedstawicieli państw europejskich i struktur EU ignorujące zgłaszane zastrzeżenia w sprawie tego projektu i bezpieczeństwa energetycznego dowodzą, że Europa została spacyfikowana lub zneutralizowana przez największego dostawcę surowca - Rosję przy pomocy Niemiec. Możliwe jest jednak, że zachodnie rządy i korporacje są lepiej poinformowane o zapotrzebowaniu ich rynków na gaz rosyjski w perspektywie najbliższych 5 - 10 lat i że inaczej oceniają przyszłe rodzaje ryzyka politycznego i biznesowego w odniesieniu do krajów tranzytowych.
http://www.cxo.pl/artykuly/52946_1.html
Tekst ten powstał na studium podyplomowym zarządzania wartością firmy SGH w 2006
Co się zmieniło w ekspansji Gazpromu na rynki UE
"Gazprom czekał na tę chwilę od lat: ogłoszona wczoraj przez Komisję Europejską liberalizacja rynku energii miała wystawić unijne gazociągi na jego łup. Ale Bruksela w porę dostrzegła to niebezpieczeństwo i ku wściekłości Rosjan postawiła tamę dla inwestycji kontrolowanego przez Kreml gazowego giganta. Jeszcze niedawno scenariusz mógłby być zupełnie inny. Mimo nalegań Polski Unia pozostawała głucha na pomysł stworzenia jednolitej polityki energetycznej wobec Moskwy. Nie chciała też słyszeć o ""pakcie muszkieterów"", który miał obligować kraje Wspólnoty do przyjścia z pomocą państwu, któremu zakręcono gazowy kurek. Ale w ostatnich latach Rosja popełniła sporo błędów, które w końcu otworzyły Europie oczy na niebezpieczeństwo oddania kontroli nad dostawami energii reżimowi Władimira Putina
Wg. Dziennika
Gazowy OPEC
By jeszcze bardziej umocnić monopolistyczną pozycję Gazpromu, Kreml zaczął w ostatnich miesiącach działania na rzecz stworzenia, jeżeli nie „gazowego OPEC”, to przynajmniej półformalnego kartelu zrzeszającego państwa eksportujące gaz do Europy. Ta bowiem w chwili obecnej jest głównym obszarem rosyjskiej ekspansji gazowej. Kraje Unii Europejskiej kupują w sumie 60% eksportowanego przez Rosję gazu. Obecnie rosyjska dyplomacja stara się doprowadzić do zawarcia formalnego lub nieformalnego „sojuszu gazowego” z Algierią, trzecim z kolei po Rosji i Norwegii eksporterem gazu do UE. Już w sierpniu minionego roku Gazprom podpisał memorandum z algierskim Sontrachem. Jeżeli zostanie ono skonsumowane, a wszystko na to wskazuje, „sojusznicy” zyskają kontrolę nad ponad połową gazu importowanego przez UE. Rosyjsko-algierskie partnerstwo pozwoliłoby też Gazpromowi na skuteczniejsze utrudnianie dostępu do europejskiego rynku innym producentom gazu. Jedynym konkurentem Gazpromu byłaby wtedy Norwegia. Ale możliwości jej ekspansji Kreml skutecznie ograniczył, nie dopuszczając norweskich koncernów gazowych do złóż Sztokmana. Pognębić Norwegów ma tez budowany Gazociąg Północny. Nie tylko będzie dostarczał gaz do Niemiec, ale także na rynki Europy Północnej, do Wielkiej Brytanii i Holandii, znakomicie uzupełniając „norweskie niedobory”.
Szereg nitek „Błękitnego Potoku II” dostarczających rosyjski gaz do Grecji i Włoch, a także krajów b. Jugosławii wyszły już z fazy koncepcji i są na ukończeniu. Gdy popłynie nimi rosyjski surowiec, budowa magistrali zaopatrującej południową Europę w gaz z rejonu Morza Kaspijskiego lub Bliskiego Wschodu stanie się bezsensowna. Uzyskując dostęp do tureckich gazociągów tranzytowych, Gazprom mógłby nawet według niektórych ekspertów zablokować eksport do Europy gazu z alternatywnych do rosyjskich źródeł. Już teraz Rosja proponuje Turcji, by stała się jej strategicznym partnerem w dystrybucji gazu. Unia, odsuwając od Ankary perspektywę przyjęcia w swe szeregi, strzela gola do własnej bramki.
By rozbić europejską solidarność i umocnić swą pozycję na europejskim rynku, Gazprom w ostatnich tygodniach zawarł kilka umów o strategicznym partnerstwie z zachodnimi koncernami gazowymi, m.in. z włoskimi ENJ i Gaz de France. Na mocy umowy z tym ostatnim koncernem, oprócz dotychczasowych dostaw w ilości 12 mld m3 rocznie, Gazprom będzie dostarczał dodatkowo gazociągiem bałtyckim po jego uruchomieniu 2,5 mld m3 rocznie. Na mocy porozumienia z Francuzami Gazprom otrzyma też bezpośredni dostęp do odbiorców detalicznych. Będzie im sprzedawał do 1,5 mld m3 gazu rocznie. Gdy Gaz de France połączy się z firmą Suez, Rosjanie będą mieli otwartą drogę do nabycia aktywów połączonej spółki. W zamian Gazprom dopuści francuski koncern do swoich złóż. Porozumienie Gazpromu z włoską ENJ oparte jest na podobnym schemacie.
Źródło; http://www.rynkizagraniczne.pl/?ppid=41&pid=news&docid=315
KONKLUZJA w przedmiocie interesu Polski w świetle interesów UE
Przewodniczący Komsji Europejskiej Jose Manuel Barroso zapewnił, że klauzula o wzajemności, którą Komisja dodała do umowy nie jest wymierzona w żadną konkretną firmę czy kraj.
Jednak widmo Gazpromu unosi się nad nowymi propozycjami.
Oświadczenie było najwyraźniejszym jak dotąd sygnałem, że Bruksela planuje utrudnić Gazpromowi przejęcie kontroli nad europejskim sektorem energetycznym.
Załączając nową klauzulę do planów pełnego uwolnienia rynków gazu i energii w UE, Komisja jasno pokazała, że uważa plany ekspansji Gazpromu kontynencie za potencjalną barierę w ich realizacji.
Na nosie nie zagra
Jeśli ekspansja Gazpromu w Europie niesie jakieś realne zagrożenie, to przede wszystkim dla tych europejskich firm gazowych, które nie nawiązały w porę współpracy inwestycyjnej lub związków kapitałowych z Gazpromem, a kupują rosyjski gaz. Wśród nich jest francuski GDF i polskie PGNiG. Unii raczej nie grozi rosyjski dyktat cenowy, bo podwyżka wykluczyłaby Rosjan z sektora dystrybucji, na który właśnie wchodzą.
Realną groźbą jest natomiast dumping cenowy, na którym stracą dotychczasowi monopoliści handlu gazem.
Rosja na pewno nie zagra też Europie na nosie i nie zakręci jej kurka. Bezpieczeństwa dostaw i cen będzie raczej używać jako asa w politycznym brydżu. Część specjalistów uważa, że Kreml zamierza wynegocjować z Europą niepisany układ podobny to tego, który zawarła kiedyś Arabia Saudyjska z USA: wy nie narzekacie na brak demokracji i łamanie praw człowieka w Rosji, my sprzedajemy wam paliwo po sensownych cenach. Oczywiście pod warunkiem, że Rosja nadal będzie niedemokratyczna, a Putin spełni marzenie, z którym kiedyś ponoć się zdradził, i przeniesie się z Kremla do gabinetu prezesa Gazpromu.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)