Jestem na Salonie24 stosunkowo niedługo jednak pare spostrzeżeń odnośnie atmosfery tu panującej mi się zdążyło nasunąć. Wiele z tych spostrzeżeń moim zdaniem w pewien sposób odpowiada obrazowi rzeczywistości dwóch, przeciwstawnych sobie grup blogerów komentujących politykę w kraju jak i w moim mniemaniu w sporym stopniu charakteryzuje ich podejście do obrazu polityki w naszym kraju. Jestem nawet gotów postawić tezę, że właśnie to podejście do przeciwników politycznych jest jednym z głównych powodów, dla których PIS nie może wznieść się ponad "żelazny" elektorat...
Mam na myśli oczywiście stosunek blogera do blogera mającego odmienne zdanie co przejawia się nie tylko w treściach notek (autora wobec komentujących) jak i samych komentarzy i stylu tych wpisów jednej ze stron.
Poza oczywistymi złośliwościami pojawiającymi się w tekstach "lemingów", gdy celem notki jest oczywiste rozjuszenie PISowców, wśród twórczości "lemingów" dominują jednak teksty zwykle dosyć merytoryczne, oparte na konkretnych argumentach, komentujące konkretne badania, prezentujące pewną analizę poszczególnych zjawisk, które na polskiej scenie politycznej się objawiają. Najczęściej celem takich notek jest zaproszenie oponentów do merytorycznej dyskusji, najczęściej takie notki w obecności online autora przemieniają się w rzeczywiste dyskusje na temat zawarty w notce. Strony dyskusji nie czują się dyskryminowane, autor do komentarzy zwykle chętnie się odnosi i polemizuje starając się przekonać przeciwnika do swojego zdania właśnie za pomocą argumentów, na które się powołał.
Druga grupa blogerów, jeśli już w ogóle jakiekolwiek notki pisze (bo proszę zauważyć, że Ci najbardziej trollujący najczęściej notek mają 0), w swoich notkach najczęściej opierają się na emocjach, deprecjonują przeciwnika, zarzucają mu złą wolę i działanie na rzecz obcych mocarstw. Na jakiekolwiek argumenty merytoryczne pojawiające się w komentarzach reagują wyzwiskami, ubliżaniem i najczęściej banowaniem. Domyślam się, że każdy kto na salonie pojawia się choć od czasu do czasu i chciał trochę pouczestniczyć w życiu tego portalu dobrze wie o czym piszę i zapewnie nieraz już się właśnie z takim traktowaniem tutaj spotkał.
Dlaczego odnoszę ten opis blogerskiej braci do sytuacji PISu? Bo moim zdaniem właśnie tutaj leży różnica między partią rządzącą a opozycją.
Partia rządząca nawet, gdy czasem jest w swoich zachowaniu złośliwa lub prowokująca wobec przeciwników działa w kierunku poszerzania swojej oferty programowej, poparcia coraz większych grup społecznych właśnie poprzez działalność ludzi, którzy z ludźmi rozmawiają, którzy przeciwników nie traktują jako największych wrogów. Każde działanie partii rządzącej nosi znamiona działania w kierunku: "Zrozum nasze rację, a jeśli Cie one po zrozumieniu przekonają, poprzyj nas, a jeśli nie, to będziemy nadal próbować CIe przekonać" - I tak widzę przekaz płynący z notek "lemingów"
Opozycja natomiast jest zamkniętą na jakąkolwiek dyskusję grupą wzajemnej adoracji, gdzie krytyka jest najcięższym grzechem, a ujawnianie ewidentnych błędów w toku rozumowania jest największa skazą na honorze. I skoro nie zgadzasz się z naszą wizją widzienia świata i naszej analizy sytuacji w kraju, to znaczy, że jesteś straconym dla tego narodu i równie dobrze może Cie nie być, aby zrażona herezją myśl nie miała gdzie nadal kiełkować.
Czy nie taka jest właśnie różnica?



Komentarze
Pokaż komentarze (50)