Europoseł Migalski dzisiaj w swoim blogu kreśli następującą wizję:
"Musicie to zrozumieć – to jest system. To nie będzie decyzja Kaczyńskiego, że wyrzuci z PiS Ziobrę, Kurskiego i Cymańskiego. Ta decyzja dokonuje się automatycznie – tak musi być. Inaczej cały system się zawali. Nie da się inaczej. Prezes jest takim samym małym i bezwolnym trybikiem w tej machinie, jak Hofman czy Błaszczak. W tym systemie nie można tolerować pytań, wątpliwości, samodzielności, podmiotowości. Albo wszyscy to akceptują, albo system się wali. No – albo trzeba wywalić tych, którzy naruszają podstawy systemu. "
http://migal.salon24.pl/359951,kaczynski-pokonany-przez-golema-ktorego-sam-stworzyl
wyobraźmy sobie teraz sytuację, że jednak Prezes ustępuje Zbyszkowi Ziobro i pozostawia go w partii i daje mu wolną rękę w zadawaniu niewygodnych pytań, rozpoczynają się rozliczenia z 6 porażki, pojawia się więcej głosów wewnątrzpartyjnej opozycji, która do tej pory bała się wyrazić swoje zdanie w obawie przed reakcją Prezesa. W Prawie i Sprawiedliwości następują głębokie reformy, które doprowadzają do większej demokratyzacji partii, zdanie wiceprezesów staje się ważnym elementem dyskusji w partii a najważniejszy z wiceprezesów, Zbigniew Ziobro razem ze swoimi zausznikami coraz pewniej zmierza do sukcesji po Jarosławie Kaczyńskim. Zmiany przeprowadzone w PIS po "jesiennym przesileniu" powodują, że coraz realniejsze stają się prawdziwe prawybory w partii i realna walka o prezesurę pomiędzy poszczególnymi wiceprezesami.
"Kampania wyborcza" w PIS nabiera rumieńców, gdy Mariusz Błaszczak wystosowuje do członków PIS w całym kraju list otwarty, w którym otwarcie krytykuje Jarosława Kaczyńskiego zarzucając mu złamanie elementarnych zasad panujących w partii, które to złamał nie trzymając się utartej wcześniej praktyki, czyli eliminowania polityków podważających zdanie Prezesa. W liście tym Jarosław Kaczyński oskarżony został o działanie na szkodę partii i zakulisowe zagrania wspólnie z Migalskim, Kowalem i Misiem Kamińskim. Działania te poseł Błaszczak przedstawia jako starannie zaplanowaną akcję, w której oprócz Kaczyńskiego uczestniczył również Zbigniew Ziobro i jego zausznicy. Celem tej akcji było zniszczenie PISu i sprowadzenie jej do pozycji wiecznej opozycji a przecież PIS musi w końcu wygrać, bo musimy mieć w Polsce drugi Budapeszt. Ogłupiony lud pisowski zupełnie nie wie co się dzieje, gdyż w obliczu tak postawionej sprawy przez Błaszczaka i rezygnacji Kaczyńskiego z kandydowania na stanowisko Prezesa partii zupełnie już nie wiedzą, jaką postawę przyjąć i kogo w tym sporze poprzeć. Popierając Błaszczaka musieliby de facto poprzeć obwinienie Kaczyńskiego za wszystkie porażki wyborcze od wyborów w 2007 r. Jeżeli jednak zdecydowaliby się poprzeć Zbyszka Ziobro nagle okazałoby się, że stoją po tej samej stronie co tak znienawidzeni, wyzywani od zdrajców PJNowcy i de facto sami teraz skazują PIS na pożarcie ustawiając ich w wiecznej opozycji, zaściankowej i stopniowo się degradującej na kształt obecnego SLD.
Nie zazdroszczę wyborcom PISu :) to oczywiście tylko wizja ale czy na pewno mało realna?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)