Bardzo się głośno zrobiło po wystąpieniu ministra Sikorskiego w Berlinie. Reakcje są bardzo zróżnicowane, zarówno bardzo pozytywne jak i takie zarzucające zdradę i groźbę postawienia przed TS. Dzisiaj głos zabrał Prezydent Komorowski, który w gruncie rzeczy pochwalił wystąpienie Sikorskiego zarówno za dobór słów jak i sam fakt wezwania do europejskiej dyskusji. Podzielił w ten sposób zdanie wielu publicystów, którzy w podobnym tonie się wypowiadali. Jedynym zarzutem z ich strony był brak poprzedzenia tego wystąpienia wewnątrzkrajową dyskusją.
Ja uważam, że brak takiej debaty w Polsce był jak najbardziej usprawiedliwiony z paru co najmniej powodów. Po pierwsze potrzebne było mocne uderzenie trochę z zaskoczenia, bo tylko wtedy może w rzeczywistości trafić do europejskich odbiorców. Polska opozycja nie była przede wszystkim adresatem tego wezwania więc dziwne byłoby, gdyby Sikorski wzywał Niemcy do wzięcia odpowiedzialności za los Unii Europejskiej za pośrednictwem upadającej lewicy czy całkowicie antyniemieckiego Kaczyńskiego i jego świty. Taka debata byłaby niczym innym jak zmarnowanie okazji do puszczenia w świat czytelnego, mocnego i jasnego przekazu na jakim stanowisku stoi obecnie rządzący rząd.
Po drugie, jak pokazują reakcje PISu i SP po wygłoszeniu tego przemówienia, przeprowadzenie takiej debaty w polskim Sejmie byłoby tylko i wyłącznie stratą czasu. Sikorski w kwestiach wizji ratowania UE jest wyraźnie na bardziej zaawansowanym poziomie niż Kaczyński, który zamiast konkretnej wizji potrafi tylko szczekać, coraz bardziej się radykalizuje i zamyka we własnym środowisku. Jakiekolwiek dyskusje na temat roli Polski w UE z politykiem, który na nazwę "NIEMCY" reaguje wysypką, od razu widzi spiski i ukrytą opcję niemiecką nazywa Ślązaków i mediom zarzuca agenturalność nie ma sensu. Wiadomo przecież z góry jaką pozycję w takiej dyskusji przyjmie Kaczyński i jego buldogi, jakich argumentów będą używać, jakie fobie ujawniać. Kaczyński stał się do bólu przewidywalny i jest opozycją totalną, BEZREFLESYJNIE ZAWSZE NA NIE!! gdy wnioskodawcą będzie ktoś z ekipy Tuska. Po SLD i Palikocie jako opozycji też trudno się czegoś konstruktywnego spodziewać, bo zamknięci są w swoich wizjach in vitro, legalizacji maryśki czy gejowskich/lesbijskich ślubach. Problemem Polski jest brak konkretnej, merytorycznej opozycji, która w okresie gdy potrzeba wizji wyjść z sytuacji w której UE się znalazła potrafiłaby coś do takiej dyskusji wnieść. Taką opozycją w najmniejszym nawet procencie nie jest ani PIS, ani SP, ani RP ani tym bardziej zanikające SLD. Wcale nie dziwię się Sikorskiemu że darował sobie debatę w polskim Sejmie tylko zdecydował się od razu na przedstawienie swojej wizji na forum ludzi, którzy rzeczywiście chcą te problemy rozwiązać i jego słowa rzeczywiście będą słuchać i analizować a nie jak JK czytać gazetę czy rozmawiając przez telefon w oczekiwaniu aż będą mogli swoją przygotowaną porcję gówna nawrzucać...



Komentarze
Pokaż komentarze