Jazdadom Jazdadom
369
BLOG

Nadprogramowy pasażer czyli agonia PKP.

Jazdadom Jazdadom Polityka Obserwuj notkę 0

Od 11 grudnia wchodzi w życie nowy rozkład jazdy PKP, którego wzorowe wprowadzenie ma być dobrym prognostykiem dla Sławomira Nowaka jako ministra transportu, który kolej w Polsce ma przywrócić na właściwe tory. Generalnie nowy rozkład jest znany od około miesiąca, więc jeżeli tylko podróżni nauczeni przypadkami sprzed roku poświęcili choć odrobinę czasu aby zapoznać się ze zmianami, chaosu na dworcach się raczej nie ma co spodziewać i to ministrowi na plus. Zresztą po tym co się działo w zeszłym roku trudno sobie wyobrażać aby mogło być gorzej, więc każda, nawet najmniejsza poprawa zostanie przyjęta z zadowoleniem. Sam rozkład w wielu przypadkach znacznie skraca czas przejazdów więc co do zasady różnica powinna być odczuwalna zwłaszcza na tych trasach, które remonty zeszłoroczne dotknęły najbardziej.
Pojawił się natomiast pewien problem, o którym wcześniej PKP Intercity nie raczyło poinformować pasażerów a mianowicie pilotażowy program obowiązkowej rezerwacji miejscówek w 2 klasie pociągów TLK i IC. Informacja na ten temat pojawiła się dopiero w ostatnim tygodniu przed jej wprowadzeniem i ma dotyczyć 8 najbardziej obleganych tras m.in. z Gdyni do Krakowa i innych przemierzających kraj wzdłuż i wszerz. Ja do niedawna byłem zwolennikiem takiego rozwiązania, bo dosyć często poruszam się pociągiem na trasie na której zarówno ilość kursów jest ograniczona jak i często wagony są przepełnione. Zwłaszcza w okolicach wszelkich świąt lub długich weekendów. Bezpośrednich połączeń pomiędzy Wrocławiem a Gdańskiem jest jak na lekarstwo mimo, że ruch na nim jest dosyć duży. Nowy rozkład co prawda przywrócił normalny czas podróży do ok. 7 godzin (przed zmianą bywało ponad 9 :/) ale w dalszym ciągu brakuje połączeń pośrednich  zwłaszcza z Gdańska w kierunku południa... Jeśli już jest połączenie do Bydgoszczy czy Poznania zazwyczaj jedzie też do Wrocławia, przez co obłożenie pasażerami jest duże często już od Gdańska, a z Poznania jest już pustawy. Zmiana rozkładu mogłaby być dostosowana do ilości ludzi na tych połączeniach i kilka połączeń Gdańska z Bydgoszczą lub Gdańska z Poznaniem poza tymi bezpośrednimi do Wrocławia jednak by się przydało. Problem tłoku na korytarzach przestał by istnieć i obowiązkowe rezerwacje nie byłyby potrzebne. Ale to tak na marginesie, bo do napisania tej notki skłoniła mnie wypowiedź ministra Nowaka, która przedstawia niestety mentalność, która zamiast PKP pomóc może doprowadzić do jej upadku. Mianowicie minister uzasadniając wprowadzenie obowiązkowych rezerwacji powiedział, że "pozwoli to zlikwidować (rozwiązać) problem nadprogramowych pasażerów na tych połączeniach" (cytat niedokładny). W tym momencie zrozumiałem, że Nowak zbawcą polskiej kolei nie zostanie. Ten Pan niestety tak jak jego poprzednicy nie rozumie, że problemem PKP nie są "nadprogramowi pasażerowie" tylko brak odpowiedniej jakości usług świadczonych przez PKP PR i PKP IC. Na wielu liniach brakuje odpowiedniej, przystosowanej do liczby pasażerów ilości sprawnych wagonów. Niemal KAŻDY pociąg ma co najmniej parominutowe poślizgi i opóźnienia a połączenia są źle skomunikowane a do tego podział na różne spółki doprowadza tylko do wielu pomyłek podczas kupowania biletów, przez co ludzie często muszą przepłacać za bilety u konduktora gdy stali się ofiarą niekompetentnej Pani w okienku na dworcu. Pan minister musi zrozumieć, że Ci "nadprogramowi pasażerowie" nie pojawiają się w takich ilościach dlatego, że tak bardzo lubią jeździć polską koleją tylko najczęściej nie mają innego wyjścia bo brakuje odpowiedniej alternatywy aby dostać się z jednego końca Polski na drugi. Nie jest ich winą, że mimo powtarzalnych problemów na tych samych liniach i ilością miejsc do siedzenia PKP IC nie robie ABSOLUTNIE NIC w celu podstawienia większej ilości wagonów i dostosowania ich ilości do potrzeb pasażerów. Ograniczanie możliwości przejazdu poprzez obowiązkową rezerwację jest usprawiedliwianiem nieudolności przewoźnika kosztem potrzeb klientów a to już wybitnie jest działanie na niekorzyść społeczeństwa jak i samego PKP. Zamiast poprawić jakość usług na kolei dostaniemy mniejszą możliwość z nich skorzystania. Problem "nadprogramowych pasażerów" zostanie rozwiązany ale czy właśnie tego chcemy? Gdyby nie de facto monopolistyczna pozycja PKP na polskim rynku przewozów kolejowych klientów straciliby już dawno i już dawno by upadł. Obecne działania do tego upadku je przybliżają.

Jazdadom
O mnie Jazdadom

nie znoszę czytania głupot, mitów i urojeń wyssanych z palca... osobników, którzy komentują w tysiącach, a blogują w jednostkach nie uznaję za blogerów... komentarzami i komentatorami za pieniądze gardzę...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka