Pozwolę sobie na małą polemikę z jednym z blogerów, który w dzisiejszej analiza obecnej sytuacji politycznej przedstawia jedyną prawdziwą opozycję jako de facto ofiarę reżimu, ofiarą mediów i oczywistego chłopca do bicia, na którego wszystkie klęski zostają zrzucone.
http://kokos.salon24.pl/373740,cynowe-guziki-armii-tuska
"To zagrożenie wymusza ścisły sojusz establishmentu III RP z mediami, które utrzymywały go przez te wszystkie lata na powierzchni. Są już skazani na siebie do samego, mam nadzieję marnego dla nich końca.
„Wiodący dziennikarze” instynktownie wyczuwają już zagrożenie dla własnych pozycji, jakie niesie klęska europejskiego projektu przenicowanego na lewacką modłę.
Tu w III RP byli w sytuacji komfortowej, lecz mocno skomplikowanej."
Wg Pana kokosa PIS, w którym jest jedyna nadzieja na rozwiązanie problemów polskiej gospodarki jest obecnie i zapewne stanie się w przyszłości kozłem ofiarnym wszelkich niepowodzeń Polski zarówno w wewnętrznej sytuacji gospodarczej jak i na arenie międzynarodowej. W zaciszach gabinetów rządzący i szeroko rozumiany establishment od dłuższego już czasu nie robi nic innego, niż organizuje zbiorowe pranie mózgu obywatelom polskim i mimo świadomości degradacji Polski nie robią nic innego tylko knują i spiskują jakby to wszystko zrzucić na Jarosława Kaczyńskiego. Od wielu już lat trwa nic innego jak produkowanie kolejnych klęsk, które mają pogrążać Kaczyńskiego ponieważ tak wielkim jest dla nich zagrożeniem. W ciągu dwóch lat swoich rządów do tego stopnia przestraszył cały "układ postokrągłostołowy", że postanowiono zrobić wszystko, nawet za cenę olbrzymiego kryzysu gospodarczego, aby nikt w Polsce o Kaczyńskim nie mówił dobrze. On ma być ogłoszony winnym wszelkiego zła, ojcem każdej porażki Polski na arenie międzynarodowej a establishment razem z rządzącym Tuskiem ma być ze wszystkiego uniewinniony i wybielony. To, że Kaczyński sam się tej władzy po 2 letnich rządach wyrzekł, po serii wewnątrzkoalicyjnych afer, nieumiejętności dobierania współpracowników jest oczywistą nieprawdą i jednym z pierwszych efektów pracy przemysłu kłamstwa i manipulacji.
Zdaniem Pana kokosa upadek i odejście w niesławie z polityki Jarosława Kaczyńskiego jest dla rządu i establishmentu ważniejsze niż dobra sytuacja w kraju gdyż "rząd się sam wyżywi". Wydaje mi się, że potrzeba bardzo dużo złej woli lub olbrzymiej dawki nienawiści aby takie motywy przypisywać Tuskowi, Komorowskiemu, Michnikowi, Walterowi czy innym tam "wrogom ludu pisowskiego". Wręcz przeciwnie takie przedstawianie tej sytuacji jest na rękę tylko jednemu, zakompleksionemu, w jego mniemaniu niedocenionemu człowiekowi jakim jest Prezes PIS. Dwa lata sprawowanej władzy pokazały, że w historii Polski jako wielki premier się nie zapisze dlatego postanowił, że jedyną, ostatnią szansą na zapisanie się na jej kartach jest bycie wielkim mężem stanu, który stał się ofiarą systemu, który mógłby zostać największym polskim politykiem tylko "warunki w kraju" mu na to nie pozwoliły. Nic nie działa lepiej na zdanie o polityku jego elektoratu niż jego (ludu) wyobrażenie o nim. Kaczyński w ten sposób nic nie robiąc staje się w oczach swoich zwolenników tym, kim każdy chciałby go widzieć a "wrogie warunki w kraju" tylko tą ocenę podwyższają. Kaczyński jako mąż stanu, największy opozycjonista, który był do tego stopnia groźny dla układu, że Ci za wszelką cenę postanowili go zniszczyć jest spełnieniem snu Kaczyńskiego o jego pozycji w podręcznikach historii i moim zdaniem właśnie do tego dąży. Stąd świadome działanie w ostatnich tygodniach kolejnych kampanii wyborczych, w których popełniał banalne błędy i rujnował pracę swojego sztabu, który chciał pomóc i wygrać wybory. Władza Kaczyńskiemu nie jest do niczego potrzebna. Jemu potrzebna jest "prawie władza", minimalna przegrana z systemem, która to będzie utrzymywać zwolenników w mniemaniu, że jest blisko ale z układem nie da się wygrać. A jeśli już to może to zrobić tylko Kaczyński. Dlatego też Jarosław Kaczyński i PIS grają na kryzys i nie zamierzają robić nic, co mogłoby się przyczynić do poprawy sytuacji w kraju. Bo jeśli przyłożyliby do tego rękę, musieliby współdziałać z systemem, z którym to przecież Kaczyński musi walczyć aby coś jednak o nim za 50 lat można było przeczytać. Stąd działania delegitymizujące władzę, sojusze z kibolami i narodowcami, protesty przeciwko ratowaniu Unii i brak jakiegokolwiek współdziałania i merytorycznej debaty w Sejmie. Bo bycie ofiarą systemu, "producentem cynowych guzików armii Tuska" w tej chwili Kaczyńskiemu wystarcza ale jeszcze smaczniejszym kąskiem jest wyniesienie go do władzy na fali niezadowolenia społeczeństwa, gdy cały system już padnie. Tylko czy wtedy będzie czym rządzić?
350
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (3)