Jazdadom Jazdadom
869
BLOG

"JAK" i dlaczego oni próbowali lądować??

Jazdadom Jazdadom Polityka Obserwuj notkę 21

Jednym z głównych dowodów na winę rządu Tuska dla wyznawców religii smoleńskiej jest fakt, że
po katastrofie wysyłano smsy, że winę spowodowali piloci. Tymczasem prawdopodobnie dokładnie w tym samym czasie w kręgach PISowskich bez smsów (nie ujawniono?) zaraz po katastrofie postawiono tezę, że doszło do zamachu i pod tą tezę zaczęto układać fakty.

Dotychczasowe, przez nikogo nie kwestionowane dowody pierwszą tezę potwierdzają (mimo, że posłowie PIS o tym celowo nie wspominają) natomiast na potwierdzenie tezy o zamachu, mimo szarlatańskich badań pseudonaukowców, pseudo ekspertów, blogerskich śledczych nie znaleziono ŻADNEGO dowodu potwierdzającego sztuczną mgłę, bombę termo-baryczną czy inne cuda, przy pomocy których to rzekomo Rosjanie dokonali zamachu. Co więcej, fakt, że jak wynika z najnowszych odczytów czarnych skrzynek, to mjr Grzywna odczytywał wskazania właściwego wysokościomierza, tym bardziej obciąża załogę w kwestii samego bezpośredniego sprawstwa katastrofy. Główną i bezpośrednią przyczyną katastrofy w Smoleńsku było uderzenie w Ziemię samolotu, który zszedł za nisko w niedostatecznej widoczności i pod tym względem zachowując analogię nie różni się niczym od wypadku autobusu, który w bardzo gęstej mgle nie wciskając hamulca na zakręcie i nie widząc tego zakrętu uderzył prosto w betonową barierę osłaniającą drogę.
Kwestią, która ciągle pozostaje nie wyjaśniona jest kwestia pośrednich powodów tej katastrofy i czynników, które wpłynęły na decyzję kapitana samolotu. Czy były to naciski, czy była to brawura czy może zwykły brak doświadczenia, czy może niesprawność samolotu czy brak alternatywnego lotniska do odejścia jest kwestią DRUGORZĘDNĄ!!

Dorota Gargas pisze dzisiaj w Gazecie Polskiej, że:
"Stronnicy rządu muszą więc przyznać rację tym, którzy – jak większość członków rodzin ofiar katastrofy – twierdzili, że załoga tupolewa to nie byli samobójcy i niedouczeni piloci, ale fachowcy, którzy chcieli jedynie zejść do wysokości stu metrów – zresztą za zgodą kontrolerów lotu, wydaną na wyraźny rozkaz z Moskwy. Rozkaz odczytany z niekwestionowanych przez nikogo nagrań z wieży kontroli lotów."
Przecież na wysokości 100m statek się nie rozbił i choćby pisowscy eksperci nie wiadomo jak się starali tego nie udowodnią. Wiadomo, że zeszli o wiele niżej niż te 100m co przyznaje nawet Macierewicz, mówiąc o 15 m nad ziemią gdzie zamarła elektryka. Gdyby piloci na wysokości decyzyjnej dla tego lotniska zdecydowali się odejść na lotnisko zapasowe do katastrofy by nie doszło i TO JEST GŁÓWNY POWÓD TEJ KATASTROFY. Wbrew temu co pisze Gardas nikt nigdy nie powiedział o pilotach, że byli samobójcami, tylko popełnili fatalny w skutkach błąd, który mógłby się przydarzyć i bardziej doświadczonym pilotom. Z jakiego powodu postanowili sprawdzić, czy im się uda bezpiecznie wylądować się zapewne nie dowiemy, bo to wiedział tylko kapitan Protasiuk. Znowu odniosę się do słów Gardas:

"Z rąk stronników rządów PO wymknął się więc jeden z fundamentalnych argumentów, które miały przemawiać za tym, że katastrofa w Smoleńsku miała być zwyczajnym wypadkiem we mgle, do którego by nie doszło, gdyby nie psychologiczny nacisk na załogę. Bo jeśli w kokpicie nie było generała Błasika, to co miało zmuszać pilotów do lądowania? Nic. I dlatego nie zamierzali lądować."

Nawet Macierewicz nie neguje faktu, że do kabiny wchodził Dyrektor Kazana i pytał o lądowanie. Przekazał też informację, że bardzo ważne jest, żeby jednak tam wylądować, przekazał, że nie ma decyzji prezydenta a przecież jeśli miało nie być żadnych nacisków i "NIC" nie zmuszało ich do podjęcia tej próby to na jaką decyzję Prezydenta oczekiwano? Przecież to pilot miał decydować a nie czekać na decyzję Prezydenta i Kazana takich słów wypowiadać nie powinien. Czy może środowiska smoleńskie oczekują kolejnych stenogramów, w których okaże się, że Kazany też tam nie było?

Moim zdaniem był jeszcze jeden powód, dla którego kpt. Protasiuk zdecydował się na podejście. Rosyjskiego nie znał zbyt dobrze, poza tym wrodzona w Polakach awersja do Ruskich też zapewne wpływała na fakt, że głos z wieży nie miał zbyt wielkiego znaczenia. Myślę, że największy wpływ na decyzję dowódcy załogi o obniżeniu się poniżej 100m i szukaniu pasa miała wcześniejsza rozmowa z dowódcą samolotu, który wylądował w Smoleńsku przed nim a mianowicie rozmowa z "Arturo" czyli dowódcą JAKa 40, który mimo iż został przez kontrolę lotów odesłany na inne lotnisku w związku z brakiem zezwolenia na lądowanie jednak wylądował. Też narażał pasażerów i zachował się niebywale nieodpowiedzialnie ale jak widać teraz z perspektywy czasu, w kontekście nieprawidłowości w 36 SPLT i wcześniejszych katastrof m.in CASY było to normalką w polskim wojsku. Protasiuk po konsultacji z dowódcą JAKa doszedł do wniosku, że jak kolega pokazał, mimo iż z wieży mówią, że nie da się wylądować to polski żołnierz jednak potrafi i postanowił spróbować nie być gorszy od kolegi i zszedł poniżej tych 100m łamiąc przy okazji większość zapisów regulaminu i instrukcji pilotowania Tupolewa. Ja jestem ciekaw jak sypia teraz dowódca JAKa, wiedząc, że to jego słowa mogły wpłynąć na decyzję Protasiuka, w wyniku której doszło do katastrofy. Kwestia por. Artura Wosztyla i przebieg jego rozmowy z kpt. Protasiukiem został całkowicie wyciszony w mediach (zarówno rządowych jak i pisowskich) a przecież to właśnie por. Wosztyl był jedynym, wiarygodnym dla Protasiuka "suflerem" jak rzeczywiście wygląda widoczność na lotnisku i to jego relacja była dla Protasiuka jednym z czynników wpływających na decyzję. Nawet jeśli dowódca JAKa chciał Protasiuka ostrzec, że warunki są ciężkie to jednak zrobił to nieskutecznie, bo jak pokazują fakty, ten jednak się zdecydował na próbę podejścia i zszedł grubo poniżej wysokości minimalnej. W wywiadach po katastrofie por. Wosztyl zasłaniał się tajemnicą śledztwa i nie o wszystkim mógł powiedzieć, jednak wydaje mi się, że to ważne źródło informacji o rzeczywistych okolicznościach lądowania TU-154 i warto do tych informacji dotrzeć.
 

Jazdadom
O mnie Jazdadom

nie znoszę czytania głupot, mitów i urojeń wyssanych z palca... osobników, którzy komentują w tysiącach, a blogują w jednostkach nie uznaję za blogerów... komentarzami i komentatorami za pieniądze gardzę...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka